Zawsze jak mam wejść komuś na ledwo umytą podłogę (sklep, szpital, galeria, klatka schodowa – gdziekolwiek) jest mi strasznie głupio. Ktoś się męczy, robiąc swoje, a ja niszczą efekt jego pracy. Niby nic nie mogę zrobić, bo nie da się tego miejsca minąć, ale i tak głupio.
Ostatnio po zobaczeniu mokrej podłogi na klatce zdjęłam buty i poleciałam do domu w skarpetkach. Mina pani sprzątającej – bezcenna.
Dodaj anonimowe wyznanie
- Halo, centrala? Tu radiowóz numer jeden. Przyjechaliśmy na miejsce wezwania, do szkoły. Sprzątaczka zatłukła człowieka kijem od mopa, bo wszedł na świeżo umytą podłogę.
- Czy zatrzymaliście i skuliście sprawczynię?
- Zwariowaliście? Niby jak? Podłoga jeszcze nie wyschła!
Wtedy trzeba iść dziwnym krokiem.
Wzór kroków do pobrania z:
"Ministerstwo Głupich Kroków", Monty Python 😻
A mnie tak wkurza to ciągle przeżywanie mokrej podłogi. Jeszcze nigdy nie widziałam tych mitycznych śladów od chodzenia po świeżo umytej podłodze, a każdy to przeżywa jakby nie wiem co się działo.
w mojej pracy są dwa zestawy schodów, zawsze kiedy próbuje wejść w korytarz który właśnie jest myty, mijam to piętro, idę na drugie schody i wracam na to piętro od drugiej strony