#5AcVy

Wspominając swoją historię, cofam się pamięcią do czasów, kiedy miałem 8 lat. Akurat odbywały się mistrzostwa świata w piłkę nożną w 1998 roku i jako zapalony fan piłki nożnej (oraz niesamowity wielbiciel wszelkich chipsów) postanowiłem mamę namówić podczas wizyty w dużym sklepie do kupna całego kartonu chipsów, w których można było trafić na karty z piłkarzami. Mama po wielu moich próbach zgodziła się (choć nie popierała) kupić mi ten karton i wydzielać po jednej małej paczce dziennie. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym już pierwszej nocy, kiedy wszyscy domownicy smacznie spali, nie podkradł się do kartonu i nie pootwierał wszystkich paczek w nadziei na znalezienie jak największej ilości kart.

Więc w środku nocy siedziałem przy kartonie, otwierając nowe paczki chipsów i ciesząc się z kolejnych kart... ale zaraz, zaraz, przecież nie mogę pozwolić, aby chipsy się zmarnowały! Nie pamiętam teraz już dokładnie, ile zjadłem wtedy paczek tych chipsów, ale pamiętam, że starczyło, by poczuć się źle i koniecznie pobiec do toalety w celu wydalenia drogą „górną” chipsów. Akurat tak się składało, że żeby dojść do toalety, musiałem przejść obok łóżka mamy dokładnie od strony, z której miała głowę.
Może się już domyślacie, ale nie dotrwałem do toalety i do tej pory nie wiem jakim cudem zwymiotowałem prosto na głowę rodzicielki...

No tak, łakomstwo jest jednym z grzechów głównych... Nie polecam :D
Dodaj anonimowe wyznanie