Niby jestem normalna, w stałym związku, kończę studia, mam pasje. Tylko że nie lubię i wstydzę się... siebie. I to naprawdę zaczyna rujnować mi życie. Każdego dnia mam moment, w którym przypominam sobie, co powiedziałam, jak się zachowałam, w jaki sposób zareagowałam i za każdym razem czuję ogromną złość wobec samej siebie i przede wszystkim wielki wstyd. Czasami do tego stopnia, że nie przesypiam nocy, wciąż rozmyślając nad tym, jak głupia jestem, że zrobiłam, powiedziałam czy nawet pomyślałam tak, a nie inaczej. Nieraz zdarzyło mi się rozpłakać w miejscu publicznym, bo akurat się zamyśliłam, a w głowie odbywał się lincz nad samą sobą. Często bywa, że wstydzę się jakiegokolwiek kontaktu z osobą, której dane zachowanie dotyczyło, przez co wiele rzeczy, za które się biorę, kończy się fiaskiem. Po prostu tchórzę, chowam się, byleby nie tworzyć sytuacji, w których mogłabym się przed kimś zbłaźnić przez zbyt emocjonalne/chłodne podejście, głupi żart czy cokolwiek.
Wiem, to nic wielkiego, ale siedzi mi w głowie i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Czy ktoś jeszcze tak ma? Nienawidzi i wstydzi się siebie? Dodam, że kompletnie nie wiem, skąd mi się to wzięło, jestem dorosłą osobą, aktywną, raczej towarzyską. Po prostu pewnego dnia się zaczęło i trwa cały czas.
Dodaj anonimowe wyznanie
Myślę, że wiele osób ma podobnie czasami - palnie coś głupiego i rozmyśla nad tym, wstydzi się. Ale niepokojące jest to, że mówisz, że się nienawidzisz, co oznacza, że naprawdę mocno to wpływa na Twoją samoocenę i życie. Trzeba popracować nad swoimi reakcjami, każdy popełnia gafy i błędy, ale w dużej mierze od nas zależy, jak bardzo nas to dotknie.
PS Może kiedyś, jako dziecko, byłaś wyśmiana i zawstydzona przez kogoś innego i gdzieś to w Tobie siedzi i się uaktywniło teraz...
Też tak mam, ale wiem skąd się to wzięło, z ciągłej krytyki w dzieciństwie, porównywania do rówieśników, nigdy nie byłam wystarczająco dobra. Sukcesy były traktowane jak norma, o której nie trzeba mówić, a porażki wyolbrzymiane. W dorosłym życiu boję się popełnić najmniejszy błąd, co zaowocowało chorobliwym perfekcjonizmem, teraz te same teksty, które słyszałam od swoich rodziców, czyta mi już w głowie mój własny lektor, tak jakby napisali mi książkę, którą lektor codziennie czyta od nowa. Za potknięcia karzę się sama, odmawiając sobie przyjemności. Skończyłam wymagające studia, studia podyplomowe i dalej jestem niewystarczająca dla siebie. Nie zrobiłam nic z tym problemem, skończyło się depresją, może ty autorko, zaczniesz szukać pomocy wcześniej.
Sama z tego nie wyjdziesz. Idź na terapię, jak nie złapiesz flow z jednym, idź do innego specjalisty. Pomoże Ci dojść do tego co jest przyczyną i wyjść z tego chorego kręgu nienawiści. Nie będzie to łatwe, ale przyszła Ty Ci podziękuje.
Dobre sposób aby pozbyć się kasy i żałować, ale niektórzy tego chcą. Warto zacząć od zakupu książki za 50 zł.
Nawet dorosłe osoby, aktywne i towarzyskie czasem mają ból brzucha, coś dzieje się z ich sercem czy innymi narządami. Pewnego dnia się zaczyna u nich i trwa. Nie mają pojęcia co się dzieje i dlaczego i wtedy najczęściej idą do lekarza, specjalisty.
Czasem warto głowę potraktować podobnie.
Rozmawianie ze sobą o tym, za co jesteśmy sobie wdzięczni i dokładanie do tego kilku szczerych, życzliwych słów. Z czasem umysł zaczyna na to odpowiadać i przyjmuje tę perspektywę jako naturalną.
Dużo magnezu, mało węgli.
A spróbowałaś pomodlić się do Jezusa?
I że niby to ma jej ulżyć, bo dojdzie wtedy do przekonania, że to wola boża i nic się z tym nie da zrobić?
Przynajmniej zajmie czymś myśli.
Wspaniała manifestacja ateizmu. Tacy ateusze pierwsi klepią papierze jak coś się dzieje. Ale dobrze, jest szansa że się nawrócisz.
Przeczytaj np. ,,Szóstką klepkę" o bohaterce z tym samym kłopotem.
To objaw adhd może być, poczytaj o tym albo do psychiatry żeby szukał objawów