#jig0u

Jestem zakochana w swoim szefie. Pracuje kilka lat w firmie. On ożenił się jakiś rok temu, ma dziecko, więc starałam się zapomnieć. Ale nie umiem. Nigdy nic podobnego nie czułam. On o tym nie wie. Nie zamierzam nic z tym robić. Zmieniać pracy przez coś takiego też nie zamierzam. 
Po prostu... muszę się wyżalić. Nikt o tym nie wie.

#OFCTU

Boję się, że jestem mitomanem.
Kłamię codziennie, nie ma dnia, gdzie nie wypowiedziałabym chociaż jednego, małego kłamstwa. Czasem na swój temat, czasem na temat mojej rodziny, a czasem po prostu, bo czuję, że muszę coś powiedzieć, a nie wiem co, więc wybieram bezpieczne kłamstwo. Gubię się w tych kłamstwach, a jak ktoś to wychwyci, to wymyślałam kolejne, byle tylko się to nie wydało. Jest mi cholernie wstyd, już sama nie wiem, co jest prawdą na mój temat, a co nie. Jestem w takim stanie, że po każdym kłamstwie płaczę, że to zrobiłam, a po uspokojeniu się powtarzam to.
Nie chcę tak żyć, ale nie umiem też z tego wyjść, a na terapię nie pójdę, bo też będę kłamać. To jest cholerne błędne koło.

#melCb

Mam 30 lat. Nie mam męża ani dzieci. Nie mam nawet znajomych, z którymi mogłabym spędzać czas, gdzieś wyjść.
Mam pracę, której bardzo nie lubię i myślę nad zmianą, ale teraz ciężko jest znaleźć pracę, więc cały czas pracuję.
Mieszkam sama, więc po pracy głównie oglądam seriale i filmy i chodzę na siłownię, ale tam też nikogo nie udało mi się poznać.
Nie wiem, w którym momencie moje życie poszło w złą stronę. Mając 30 lat, jestem praktycznie sama, gdyby nie rodzice i rodzina, byłabym zupełnie sama.

#uEnZC

To był zwyczajny dzień w pracy. Pracuję w szybkim tempie w znanej wszystkim popularnej restauracji. Tego dnia jak zawsze zrobiłam makijaż, pomalowałam rzęsy, wypełniłam moje rzadkie, jasne i niewidoczne brwi kredką i nałożyłam podkład.

Po powrocie z pracy poszłam do łazienki, patrzę w lustro, a moja jedna brew nie jest pomalowana... Tak, bardzo było TO widać. Cały dzień klienci patrzyli i „uśmiechali” się do mnie i nikt z kolegów z pracy nic mi nie powiedział...

#BIpZX

Mając z 8-9 lat, pojechałam na pierwszą w życiu kolonię. Ostatniego dnia, tuż przed naszym wyjazdem do domu, wychowawczyni przeszła po pokojach, żeby sprawdzić, czy ktoś czegoś przypadkiem nie zostawił. Znalazła reklamówkę z brudnymi ciuchami; jakaś dziewczynka musiała zapomnieć jej spakować. Zwołano apel, opiekunka wyrzuciła na ziemię zawartość reklamówki, pytając, do kogo należą te rzeczy. Nikt się nie zgłosił. W tej sytuacji rozdzieliła fanty i obdarowała brudami najgrzeczniejsze dzieci na obozie.

Dostałam parę majtek.

Mam 20 lat i wciąż je mam. Co więcej, noszę do dziś jako „okresowe”. Są już mocno zużyte, dziurawe i oczywiście sporo za małe, ale dopóki materiał rozciąga się na tyle, żebym mogła wciągnąć je na dupkę – nie wyrzucę.

#GYSAR

Styczeń, mając siedem lat, rysuję laurkę na dzień przed Dniem Babci. Staram się jak najbardziej, ozdabiam brokatem, wymyślam swój wierszyk, bo wiem, że będę miała okazję odwiedzić babcię następnego dnia i wręczyć ją osobiście.
Gdy już kończę, przychodzi mama i mówi, że babcia nie żyje... 
Laurka została położona kilka dni później na jej grobie. 
Mimo że minęło już piętnaście lat od tego czasu, nadal zarówno babcia, jak i to wspomnienie zostają w mojej pamięci.

#PKukl

Jestem gościem, który nie miał nigdy problemów z poznaniem dziewczyny, ale jak dotąd nie spotkałem takiej, która by mnie zatrzymała na dłużej. Mam swoje oczekiwania i żaden seks ani zauroczenie nie przekona mnie do związku z kimś, kto ich nie spełnia. Więc jestem sam, a że od jakiegoś czasu stawiam na większą moralność, nie umawiam się nawet na szybkie randki. W zasadzie uznałem, że seks jest przereklamowany i brakuje mi w życiu osoby, z którą mógłbym pogadać na poziomie, z poczuciem humoru, która by zainteresowała mnie odmiennym pojmowaniem rzeczywistości, zrozumiała moje słowa i podjęła dialog, który będzie unosił nas oboje na skrzydłach miłości itd., a jednocześnie nie przyjmie moich zasad dla związku, bo już takie będzie uznawać sama. No cóż, moje oczekiwania są zbyt wysokie, ale wolę być sam niż z kimś nieodpowiednim.

Korzystałem i tworzyłem dotąd okazje do poznawania kolejnych kobiet, raz nawet zmieniłem pracę, bo przeważył argument, że w nowej spotkam nowe osoby. Jednak pojawiła się nieoczekiwana przeszkoda. Stworzyłem w umyśle alternatywny świat, który stał się w końcu tak rzeczywisty i rozbudowany, że zaczął wpływać na prawdziwe życie. Zaczęło się od tego, że wieczorami przed snem zacząłem wyobrażać sobie rozmowy z pewną dziewczyną. Potem ubierałem to w coraz większy i szczegółowy kontekst, dziewczynie nadawałem kolejne warstwy charakteru, aż dialogi płynęły dużo szybciej, prawie bez zastanowienia. Zakochałem się, moje wyobrażenia były coraz dłuższe, w pracy potrafiłem odłączać się i po powrocie do rzeczywistości nie wiedziałem co ja tu robię dobre parę minut. Po 4 miesiącach wszystko zaczęło się sypać, potrafiłem zażywać pewne prochy i nie iść do pracy. Ułożyłem życie w umyśle, zaniedbując, siłownię, naukę, pracę, kontakty towarzyskie. Za namową siostry poszedłem do psychiatry. Siostra miała rację, schizofrenia. Wiedziałem, że w rodzinie miałem przypadki, ale nic do tej pory nie wskazywało, że mnie dopadło. Teraz okazuje się, że tak bardzo zakochałem się w osobie, którą stworzyłem w umyśle, że nie zażywam leków. Pracuję teraz zdalnie, realizując zlecenia. Mam dużo czasu na drugie życie, dokładam kolejne szczegóły, czasem rzeczywistość wydaje się snem.

#qMVIv

Byłam w sklepie, kiedy mój mąż zadzwonił do mnie i bardzo przejętym głosem powiedział, abym natychmiast wróciła do domu, bo bardzo ważna sprawa jest i że koniecznie musi mi coś pokazać. Odłożyłam zakupy na miejsce i potykając się o własne nogi pognałam do domu myśląc, że stało się coś złego. Wpadłam do mieszkania i usłyszałam wołanie z sypialni: „Szybko! Dłużej nie wytrzymam!”.
Okazało się, że miłość mego życia, wybraniec serca mojego, mąż najukochańszy pragnął zademonstrować mi opanowanie przez siebie trudnej sztuki pisania SMS-ów za pomocą penisa w stanie erekcji.
Dodaj anonimowe wyznanie