#YOsTn
Jako pierwsza zajęłam łazienkę na wieczorny prysznic. Już miałam się rozbierać, gdy słyszę walenie do drzwi: „Otwieraj! Słyszysz? Nie wytrzymam!”. Był to Węgorz, który czuł parcie w jelitach. Jako bystre dziecko odbyłam najdłuższy pobyt w łazience, trwający 3 godziny. Do dziś nie wiem, jak byłam w stanie to zrobić, ale po powrocie do pokoju wszystkiego pożałowałam. Panował tam niesamowity smród. Byłam przekonana, że zdechł tam kot i się rozkłada. Pobiegłam do cioci i powiedziałam jej o moich podejrzeniach. Ta spędziła parę minut na poszukiwaniach, po czym znalazła w szafie moją torbę ze znaleziskiem – dużym stolcem. Ciotka nie miała wątpliwości i jak to określiła: „Poznałam od razu, że to stolec wuja! Tyle razy musiałam po nim spuszczać, że ten obraz pozostał mi w pamięci!”.
Skończyło się na tym, że Węgorz musiał mi przez całe wakacje kupować lody i mnie przeprosić. Pod groźbą wywalenia z łóżka przez ciocię zaczął mnie unikać, a wiązało się to z zaprzestaniem obelg. Warto było.
Ten wujek to się w rozwoju zatrzymał na poziomie 2-latka? (przepraszam przy tym wszystkie 2-letnie dzieci)
Sorry, ale Twój wujek to psychol.
Nie tylko on, skoro reszta rodziny widziała i nie reagowała.
Prędzej jakiś opóźniony inteligentnie.