#DkwGy

Sklep w galerii handlowej,  sobota, dzień jak co dzień. Wchodzi Typowy Janusz (dla zobrazowania – długi, siwy wąs, brązowa kamizelka na ryby, pod nią biała, pognieciona koszula, wytarty jeans, adidasy na rzepy). Janusz robi zakupy, chce płacić, kwota ok. 250 zł.
– Płaci pan kartą czy gotówką? – pytam.
– Kartą.
Więc wbijam elegancko kwotę na terminal, czekam na dopełnienie transakcji, w międzyczasie Janusz ma już swoje zakupy w siateczce, trzyma je na ladzie.
– I wpisuj tam swoją pracowniczą zniżkę, he, he – mówi z zawadiackim uśmiechem, ukazując złoto-żółte zęby.
– Nie – odpowiadam krótko z uśmiechem numer 5, nie chce mi się tłumaczyć, że nawet nie mam zniżki na produkty, które usiłuje kupić, no po prostu widzę, że bez sensu. A poza tym trochę się poczułam niemiło potraktowana, bo nie pamiętam, żebym z panem Januszem przeszła na „ty” podczas jego krótkiej wizyty.
Janusz zrobił się fioletowy.
– To ja nie chcę tego twojego g*wna!! Banda złodziei!
Po czym rzuca we mnie siatką z zakupami, odwraca się gwałtownie na pięcie i wychodzi szybkim krokiem, cały czas mamrocząc pod nosem: „Młode gówniarze, zero szacunku…”.
Co tu się...?
KurzaStopa Odpowiedz

Historia warta opisania, ale skoro podajesz opis wyglądu tego chłopa, to konieczne jest używanie imienia w znaczeniu pejoratywnym?
Używanie ludzkich imion jako słów obraźliwych jest krzywdzące bardziej dla osób noszących te imiona, niż dla osób określanych za ich pomocą.

Dodaj anonimowe wyznanie