#fnaOU

Moja babcia zmarła, gdy miałam dziesięć lat. Od czasu jej śmierci stałam się bardzo „zimnym” dzieckiem. Rodzice opisywali mnie jako wyrafinowaną dziewczynkę, która nie chciała bawić się z innymi dziećmi. Po pewnym czasie dzieciaki w szkole skończyły nawet próbować się ze mną zaprzyjaźnić. Jednak nikt mnie nie gnębił – po prostu od zawsze byłam sama.

Nie potrafię odczuwać. Nic. Nie pamiętam, żebym od czasu śmierci babci czuła coś innego niż ogarniającą mnie obojętność. Gdy byłam młodsza, nie obchodziły mnie zabawy z innymi, w podstawówce nie szukałam pierwszych miłości. Teraz nie potrafię przejąć się maturą, chociaż próbuję. Naprawdę próbuję, jednak pomimo prób nic z tego nie wychodzi. Gdy miałam czternaście lat, udałam się z tym z własnej woli do pedagoga. Rodzice o niczym nie wiedzieli – ja sama, mając wiedzę z książek, które tak namiętnie czytałam w tamtych czasach, zorientowałam się, że coś jest nie tak. Że w moich książkach żaden bohater nie jest opisany jako bezuczuciowa kukiełka, którą sama jestem. Pani pedagog po wysłuchaniu mnie stwierdziła, że to niemożliwe. Że mam dopiero czternaście lat, a dzieci nie mogą mieć takich problemów. Że pewnie wymyślam niestworzone historie, byleby zwrócić na siebie uwagę. Że powinnam wstydzić się swojej próżności i arogancji. Chciałabym powiedzieć, że te słowa mnie ogromnie zasmuciły lub wzbudziły we mnie gniew. Jednak nie czułam nic.

Teraz żałuję, że nie drążyłam sprawy bardziej. Że nie próbowałam czegoś z tym zrobić.
Może teraz nie patrzyłabym na umierającego na raka ojca... nie czując nic.
Dragomir Odpowiedz

Być może śmierć babci (lub inne traumatyczne wydarzenie) zablokowało Cię psychicznie i to taka reakcja obronna. Jeśli znajdziesz czas, pomyśl o terapii.

karlitoska Odpowiedz

Co za beznadziejny pedagog - przyszedł do niej uczeń w zaufaniu do instytucji i został zbagatelizowany. Nie rozumiem po co tacy ludzie chcą pracować z młodzieżą. Najdziwniejsze w Twoim wyznaniu jest, że z tego co piszesz nie zawsze taka byłaś, przed śmiercią babci miałaś emocje. Tak jakby te przeżycie wyssało z Ciebie wszystko albo zablokowało.

Dragomir

Albo TO przeżycie, albo TE przyżyciA. Zdecyduj się, kiedy się tego nauczysz?

FajnyCzlek

duzo takich pedagogow czy psychologow w szkolach jest niestety

karlitoska

Zdecydowałam - nigdy.

Dragomir

Więc nie dziw się, jeśli spotkasz się z niepoważnym traktowaniem.

Tylkopoco Odpowiedz

Droga Autorko, bardzo mi przykro, za to jak potoczyła się twoja historia. Najważniejsze: to na prawdę nie jest twoja wina ze nie drążyłaś tematu. Ty zrobiłaś wszystko jak na zasoby dziecięce, powiedziałaś pedagożce - nie dość że nie pomogła to i zgnoiła. Sami rodzice powinni zauważyć że się zmieniłaś, nie masz przyjaciół, zainteresować się. To totalnie ludzkie, że po prostu się zamknęłaś z tym problemem w sobie. "Skoro ci dorośli i wszystko wiedzący (jak się postrzega rodziców czy nauczycieli do pewnego etapu) uważają że jest ze mną ok, to widocznie każdy tak ma". Markery depresyjne obserwuje się już od 7. roku życia. Bardzo możliwe że po śmierci babci zachorowałaś na depresję. Polecam Ci pójść do psychiatry i na terapię. Psychiatra może chcieć dobrać ci leki by choć trochę "odblokowac" emocje, więc mega mega ważne byś pomyślała jednocześnie o terapii by ktoś cię przez te trudne przeżycia przeprowadził. Trzymaj się mocno!

Anonimka90 Odpowiedz

Spróbuj np. akupunktury albo zimnych pryszniców, możliwe że coś poczujesz, choćby dyskomfort.

Dragomir

Może na przykład młotkiem w palec przywalić. Na pewno poczuje że to jest przykre :)

Anonimka90

Drago, a żebyś wiedział.

Dodaj anonimowe wyznanie