#9Z33L

Naście lat temu wraz z moim 4 lata starszym bratem uwielbialiśmy dokuczać sobie nawzajem. Kiedy miałam jakieś 3 lata, nasi rodzice zrobili nam niespodziankę, kupując nam wielką (taka nam się wtedy wydawała) zjeżdżalnię, którą postawili na podwórku.

Pewnego dnia bawiliśmy się na dworze, zjeżdżając na zmianę. Niestety mój wredny brat (mający wówczas jakieś 7 lat) usiadł na górze zjeżdżalni i nie chciał zjechać. Ja, stojąc za nim, zaczęłam płakać i krzyczeć, żeby zjechał, ale on z perfidnym uśmieszkiem siedział dalej. Z wielką złością i niespodziewanym napływem siły mocno go pchnęłam, po czym ten spadł i... złamał rękę w łokciu.

Brat z płaczem pobiegł do domu i powiedział mamie, że to ja go zepchnęłam, lecz ta nie uwierzyła, że 4 lata młodsza i drobna dziewczynka mogłaby to zrobić. Do tego oczywiście dostało się jemu, że nie umie się normalnie bawić, a później zwala winę na mnie. Ja się oczywiście nie przyznałam.

Skończyło się ręką w gipsie i sprzedażą zjeżdżalni.
HansVanDanz Odpowiedz

Zjeżdżalnia była winna, że małe dzieci bawiły się bez nadzoru. Klasyk.

Postac

Bo rodzice cały czas powinni wgapiać się w swoje dzieci. Nawet do kibla nie wolno pójść, bo 7-latek bez opieki zostanie. Na swoim podwórku.

Dodaj anonimowe wyznanie