Miałam około 3, może 4 latka, jak mój tata nauczył mnie lać piwo z butelki/puszki do kufla, tak aby nie powstała przy tym pianka. Tata powiedział, że tą umiejętnością zadowolę w przyszłości niejednego faceta.
W sumie to się nie mylił...
Dawno, dawno temu... kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami, często spędzałam czas z moim tatą i 5 lat starszą siostrą. Pewnego dnia, mój ojciec — człowiek o dość dziwnym poczuciu humoru — na koniec przytyków siostrze powiedział, że ma zespół Downa, i tu rozpoczyna się właśnie wyznanie... Byłam wtedy 8-letnią dziewczynką, a był to czas, kiedy internet nie był taki wszechobecny jak dzisiaj, w związku z tym nie orientowałam się w tego typu chorobach... Jakiś czas później na lekcji muzyki w 2 klasie szkoły podstawowej rozmawialiśmy o muzyce, zespołach czy ulubionych piosenkach... Chcąc przyszpanować przy klasie, zagaiłam, że moja siostra to nawet ma zespół — i to był błąd, oczy całej klasy patrzyły na mnie, a pani nauczycielka spytała, jaki to za zespół... Nieświadoma tego, jak wielką gafę właśnie popełniam, odpowiedziałam z dumą: „No! Zespół Downa!”... Chyba nie muszę pisać, jak wszyscy ryknęli śmiechem i że później całą przerwę nauczycielka uświadamiała mnie, czym ten zespół jest.
Jestem bardzo cichą osobą, nie lubię wychodzić do ludzi. Ostatnio moi rodzice zaczęli wzajemnie się oskarżać co się stało, że taka jestem. Problem w tym, że to ich wina... Klapsy, krzyki, zero wsparcia i wieczne niezadowolenie...
Będąc na urlopie w południowych Włoszech, wybrałam się na przechadzkę po miejscowym rynku w letniej sukience i ulubionych szpilkach. A niech wiedzą Włosi, jakie piękne są Polki. ;)
Jakiś pan, sądząc po wyglądzie imigrant, rzucił w moją stronę kilka obleśnych komentarzy łamaną angielszczyzną, po czym złapał mnie za biust.
Na studiach chodziłam na sztuki walki. Kopnęłam go w twarz i uciekłam.
Złamałam sobie obcas na jego szczęce, chociaż odpadł dopiero w hotelu.
Gdy wróciłam do domu, poszłam do szewca.
Powiem wam, gdy powiedziałam mu, że złamałam ten obcas na twarzy zboczeńca, to dziwnie się na mnie popatrzył. Ale dał mi zniżkę :)
Między moim chłopakiem a jego bratem jest dość spora różnica wieku. Młody ma 8 lat i wciąż śpi z rodzicami, im to nie przeszkadza. W związku z tym, gdy dzieciaczek przyjechał do nas (wynajmujemy z chłopakiem mieszkanie) na krótkie wakacje, rodzice mojego ukochanego bardzo chcieli, by młody spał z nami w łóżku (podobnie jak i on sam, gdyż przyzwyczajony do spania z kimś bał się spać w salonie na kanapie, bardzo zresztą wygodnej). Nie obyło się bez małej dramy.
Koniec końców mały się rozpłakał, bo przecież nigdy sam nie spał, mój chłopak był postawiony między młotem a kowadłem, natomiast ja, nie chcąc dzielić łóżka z ośmiolatkiem, pomaszerowałam spać na kanapę.
I tu pojawia się moje pytanie — czy to ja jestem jakaś wyrodna, czy to normalne, by dziecko w tym wieku spało z rodzicami?
Jakiś czas temu zdałem sobie sprawę z tego, iż jestem biseksualny (najwyższa pora, bądź co bądź mam już 18 lat). Przez długi czas walczyłem z tą ideą i nie dopuszczałem do siebie takiej możliwości. No ale w końcu zaakceptowałem to. Jednak na tym się nie skończyło. Zaczął mi się podobać jeden z moich kolegów. Przyjmijmy, że miał na imię Karol. Tak więc byłem zauroczony w Karolu. Wydawało mi się to dziwne i nie na miejscu. Myślałem, że moje negatywne odczucia są spowodowane złą opinią społeczną odnośnie do homoseksualizmu i biseksualizmu. I jakkolwiek niewłaściwe to się wydawało, zacząłem zwracać większą uwagę na niego. Sposób, w jaki chodzi, jak mówi, jak się uśmiecha i jak śmieje. Nie uszły też mojej uwadze jego „walory”. Powoli sobie uświadamiałem, że go kocham. Aczkolwiek nic nie wiedziałem o jego orientacji seksualnej. Ja się „ukrywam”, więc miałem nadzieję, że może on też. Myślałem wiele razy, by mu powiedzieć, co do niego czuję. Niestety, byłem zbyt przerażony, jak zareaguje. Obawiałem się, że on jest hetero albo co gorsza, że jest gejem/bi, ale że mnie odrzuci. Pewnego dnia usiadłem i przemyślałem kilka rzeczy. Przeanalizowałem zachowanie Karola i doszedłem do wniosków, iż on też ma pewne uczucia do mnie. Postanowiłem wyznać mu moją miłość.
Następnego dnia w szkole podszedłem do niego tak jak zawsze, by pogadać. Rozmawiało nam się przyjemnie i swobodnie. Opowiedzieliśmy sobie kilka kawałów — uwielbiam sposób, w jaki się śmieje, omówiliśmy nowy odcinek fajnego serialu, pogadaliśmy o szkole i jego zbliżających się urodzinach. W tym momencie chciałem to zrobić. Zrzucić ten wielki ciężar z moich barków. Już otwierałem usta, by powiedzieć mu tylko dwa słowa: „Kocham cię”. Po czym się rozmyśliłem. Ryzyko było zbyt duże i poza tym cokolwiek by odpowiedział, wszyscy by się dowiedzieli o mojej „inności”.
I mimo że mówi się o równouprawnieniach i tolerancji, to są ludzie, którzy tego nie zaakceptują, którzy to wyśmieją, by się dowartościować albo popisać przed kolegami. I tak oto ja i Karol toczymy swoje błędne koło aż po dzień dzisiejszy.
Sobota wielkanocna, stoję grzecznie z koszyczkiem w kościele. Wychodzi ksiądz, moczy kropidło, bierze epicki zamach… W tym momencie starszej pani zaczyna dzwonić telefon i wszyscy słyszymy radosne dźwięki „By the Rivers of Babylon”. Ksiądz rzucił kobiecie mordercze spojrzenie, ale nie dało się nie zauważyć, że potem sunął przez kościół w rytm tego przeboju.
Dziś mój facet (pierwszy raz w naszym prawie rocznym związku) zaproponował, że zrobi mi masaż.
Wstał, oparł się dupą o moje plecy i puścił bąka. Stwierdził, że to nowa metoda masażu z wibracjami.
Mam 35 lat, od 5 lat jestem żonaty, mamy dwójkę dzieci... Z tym że... No właśnie, jest małe ale... Ożeniliśmy się już po urodzeniu pierwszej córeczki, zaraz później przyszła na świat druga... Jestem ojcem dwóch pięknych księżniczek, które kocham nad życie. Niestety nie mogę tego powiedzieć o matce moich dzieci. Nie planowaliśmy wspólnej przyszłości — ona była po rozstaniu, ja chciałem ją pocieszyć. Potem była wpadka, a ja wziąłem na siebie odpowiedzialność... I nie żałuję, maleńka powstała przy pełnym moim zaangażowaniu. Myślałem, że jak będziemy mieć drugie dziecko, to ONA się zmieni, niestety. Ciągłe narzekanie, płacz i obwinianie mnie o zmarnowanie życia.
„Pani” z bloków — chciałem kupić dom, to oczywiście sprzeciw, lepiej wynająć mieszkanie. Pani nigdy nie zaznała pracy — sam prowadzę firmę, więc praca po 14-16h dziennie to dla mnie norma. Tylko ile można...
Jakiś czas temu zatrudniliśmy kilka dziewczyn na staż, w tym kilka z Ukrainy. Jedna z nich „wpadła mi w oko” od samego początku. Nie ukrywam, że skończyliśmy w łóżku, ale to musiało się stać — dziewczyna jest po prostu aniołem... Wychowana na wsi, żadnej pracy się nie boi — naprawdę do rany przyłóż. Niestety parę razy kochaliśmy się bez zabezpieczenia. I tak oto zostałem ojcem synka.
Jestem dorosły, biorę na siebie odpowiedzialność — daję mu nazwisko, zapewniam dach nad głową, biorę czynny udział w życiu syna....
Nie wiem tylko, jak mam o tym powiedzieć mojej „żonie”. Jak powiedzieć KOBIECIE, z którą od 4 lat nie uprawiałem seksu, że jednak mam syna, tak jak tego chciałem, tylko że z inną kobietą?
Minął już porządny kawał czasu, odkąd przydarzyły mi się pewne bardzo złe wydarzenia. Mocno to wpłynęło na moją psychikę i wciąż się nie pozbierałam. Myślę, że uraz pozostanie mi już do końca życia. Przed tą sytuacją byłam bardzo aktywną osobą, dużo się poruszałam i byłam bardzo szczupła, miałam świetną sylwetkę. Kilka miesięcy po traumatycznych przeżyciach nagle to się zmieniło. Zupełnie bez żadnego powodu przestałam prowadzić aktywny tryb życia. W ciągu dwóch lat przytyłam 10 kg. Oprócz szkoły i wyjść za jakąś potrzebą (np. sklep, biblioteka) przez cały czas tylko leżę, jem, śpię. Niekiedy z trudem zmuszam się do wykonania takich prostych czynności, jak przyrządzenie sobie posiłku lub umycie się.
Mama bardzo się denerwuje, wypomina mi nadwagę. Chciałabym schudnąć, ale nie potrafię się przemóc i zacząć się poruszać. Wczoraj postanowiłam, że od dziś zaczynam i nic z tego, cały dzień leżałam w łóżku. Spisywałam to na lenistwo, ale teraz myślę, czy może to być skutek przeżytej traumy?
Dodaj anonimowe wyznanie