#Ej2Sx

Z serii o moherach.

Ostatnio jak byłam w kościele to zabrakło miejsc. Jakoś 5 min przed mszą przyszła 3 osobowa grupa moherów. Jedna usiadła obok mnie, a reszta gdzieś indziej. Nadeszła komunia. No to wiadomo, wszyscy idą.

Ja odeszłam od miejsca, a tu nagle wszystkie mohery się rzucają jakby nie widziały ławki. Ja już bez miejsca stanęłam obok. I nagle słyszę:
"W końcu sobie usiądę" i " Ależ ta młodzież niewychowana". Szkoda że one przez całą mszę siedziały. I zapomniałam dodać. Mam 25 lat i jestem w 5 miesiącu ciąży, co bardzo wyraźnie widać.

#TfzBT

Dwa tygodnie temu moje życie walnęło fikołka i siedzę w nim do teraz.

Najpierw przez pierdołę pokłóciłem się z przyjacielem, potem zaczął nastawiać przeciwko mnie różne osoby, teraz jestem prześladowany, bez przyjaciół, a o prawie do własnego zdania (kto pytał?) nie wspomnę.

W obecnej chwili czyli godzinie 23 płaczę w poduszkę, wiem że będzie tylko gorzej i inaczej się nie da. Pozdrawiam.

#7cjcN

Nie czytać przy jedzeniu!

Pewnego razu podczas wizyty w toalecie poczułam nieciekawy zapaszek. Myślałam, że może się nie domyłam, ale po prysznicu było dalej to samo.
Następnego dnia - jeszcze gorzej, waliło, jakby coś umarło. Myślę - no pięknie, jakaś paskudna infekcja, już miałam się umówić do ginekologa, ale coś mnie tknęło. Sprawdziłam i okazało się, że zapomniałam tydzień wcześniej  wyjąć tampon...

Jak to możliwe? Mam obfity okres i na noc używam dwóch tamponów, aby nie zalać wszystkiego krwią. I po jednej z nocy zamiast wyjąć oba, wyjęłam jeden.

Od tamtej pory związuję je razem.

#z53LT

Od trzydziestu lat jestem nauczycielką w początkowych klasach szkoły podstawowej.
Jednym z zajęć, które prowadzę jest muzyka/rytmika.

Historia wydarzyła się wiele lat temu. By sprawdzić, czy dzieci mają słuch muzyczny, prosiłam, by powtarzały za mną rytm wybijany palcami na biurku.
Rytmy były proste, nieskomplikowane, dostosowane do wieku dzieci, choć oczywiście część z nich i tak miała problem.
Był jeden chłopak, który za każdym razem wystukiwał rytm źle, zbyt szybko lub zbyt wolno, nawet jeśli był to bardzo prosty takt.
W końcu zdenerwowałam się, bo miałam wrażenie, że robi mi na złość, więc powiedziałam do niego, żeby przestał się wygłupiać i popisywać i że wcale nie ma talentu muzycznego. Chłopak popatrzył na mnie, wziął dwa ołówki i wystukał bezbłędnie wszystkie rytmy, które pokazywałam dzieciom, po czym wstał i wyszedł z klasy. Byłam w takim szoku, że nie zdążyłam nawet zareagować.
Chłopak nigdy więcej nie pojawił się na moich lekcjach, miał problemy z nauką i z tego co wiem, został przeniesiony do innej szkoły. Zapamiętałam jego imię i nazwisko.

Teraz ten chłopak gra na perkusji w pewnym znanym zespole i jest w tym diabelnie dobry. Śledzę jego karierę, kupuję płyty, byłam na koncercie.
Lubię sobie wyobrażać, że to "dzięki" mnie osiągnął tak wiele. Że wtedy, gdy wyszedł z klasy, pomyślał, że jeszcze kiedyś pokaże tej głupiej babie do czego jest zdolny, że będzie pracował nad swoim talentem i osiągnie sukces. Może grając na scenie przed wielką publicznością myśli czasem o mnie i rozpiera go duma, że osiągnął w życiu więcej niż ja. Mnie rozpiera.
Być może kiedyś zbiorę w sobie wystarczająco odwagi, by stanąć z nim twarzą w twarz i mu to powiedzieć.

#djaBD

Wczoraj kumpel dzwoni, żeby wyciągnąć mnie na browara, bo musi pogadać. I od jednego do drugiego wyciągnąłem z niego, że mieli poważną awanturę z narzeczoną. Ta mu powiedziała (podobno za namową psiapsiółek), że jeśli ją kocha, to ma jej dać dostęp do swojego konta i wyrobić jej kartę do niego. Ten się zdziwił, bo zawsze jak prosiła, to dawał jej pieniądze bez problemu (on zarabia dość syto jako programista, ona coś tam sprzedaje przez internet i ma zarobki zdecydowanie niższe). Po namyśle w końcu zaproponował: "OK, to się wymieńmy, ja dam ci dostęp do mojego konta, a ty mi do swojego".
Ze zdziwieniem usłyszał "No chyba żartujesz, to ty musisz pokazać, że mnie kochasz".

Posłuchałem, podumałem, ale mu nic nie doradzałem. Po prostu dlatego, że uważam laskę za zimną sukę, ale nie miałem serca mu tego powiedzieć, bo co jak nie znam wszystkich szczegółów i niuansów ich związku i pomylę się w swoich ocenach?

#3zQ1w

Pracuję w niewielkim sklepie papierniczym na pół etatu, dwa dni pracy, dwa wolne. Moja zmiana przypadała w sobotę, kolejna miałam mieć w poniedziałek. Poprzedniego wieczoru długo nie mogłam usnąć, więc w sobotni ranek powlekłam się do sklepu, modląc, aby zmiana minęła szybko i ludzie wybrali inna formę rozrywki, niż kupowanie artykułów biurowych. Cały dzień marzyłam tylko, żeby się położyć i odespać. 

W poniedziałek przy otwieraniu sklepu, okazało się, że będąc tak zmęczoną i zdekoncentrowaną, zapomniałam o jego zamknięciu. To znaczy o zamknięciu na KLUCZ i włączeniu alarmu.

W sobotę cofnęłam się jeszcze po telefon i właśnie wtedy "przeoczyłam" zabezpieczenie sklepu przed potencjalnymi złodziejami. Przez weekend sklep stal otwarty, tak że każdy z ulicy mógłby sobie tam wejść. Nikt o tym nie wie, i jednak mam więcej szczęścia niż rozumu, tym bardziej, że w poniedziałek rano zwykle przyjeżdżał kierownik, a tamtego dnia coś mu wypadło i ja byłam pierwsza na miejscu.

#KNmYb

Mój tata jest strażakiem, ogólnie bardzo wyluzowany śmieszek, ale nie znosi palenia, zwłaszcza u kobiet, po prostu tego nienawidzi. Tak się zdarzyło, że jakiś czas temu zaczęłam palić, chyba ze stresu przed kilkoma ważnymi egzaminami. Kiedy wracałam do domu, paliłam tylko wtedy, gdy nikogo nie było. Doszłam już niemal do perfekcji w ukrywaniu tego. Tak przynajmniej myślałam...

Pewnego dnia tata mnie nakrył na paleniu. Od razu zgasiłam papierosa i zaczęłam się tłumaczyć, a on tylko podszedł, przełożył mnie przez kolano i sprawił mi takie lanie, że jeszcze kilka dni czułam obolały tyłek podczas siadania.

 W wieku ponad 25 lat dostałam lanie od taty, pierwsze w życiu. Ale skuteczne - palić przestałam.
Dodaj anonimowe wyznanie