#X8qam
Gdy nadeszła moja kolej, okazało się że kasjerem jest młody chłopak. Po skasowaniu zakupów usłyszałam jak zwykle "Dziękuję, zapraszam ponownie", a że mój mężczyzna akurat zaprosił mnie do siebie na kolację z pełnym impetem odpowiedziałam "Dobrze kochanie, na pewno będę". W tym momencie pół kolejki zaczęło się śmiać, a młody kasjer siedział trochę w szoku, trochę rozbawiony. Od tamtego czasu gdy tylko go widzę podczas zakupów, szybko się oddalam.
#7bbFP
Jesteśmy razem 3 lata. Czuję ciepło, gdy jest obok, lubię go, podziwiam, samo spędzanie wspólnie czasu na zwykłym leżeniu daje przyjemność i uczucie bezpieczeństwa, chcę go poznawać coraz bardziej, gdy go nie ma czuję, jakby nie było części mnie, ALE... nie widzę dla nas wspólnej przyszłości. Może to przez to, że potrafi dostać załamania nerwowego, a jestem taką osobą, która kompletnie nie umie sobie poradzić z płaczącą osobą, wywołuje to u mnie irytację... Może to przez to, że nie umie się bawić na większych imprezach i zniszczył mi jedną z ważniejszych w życiu młodej dziewczyny. Przez to mam uraz, że każdą kolejną, większą, też zniszczy. Może to przez to, że mam uczucie, że to ja jestem tą silniejszą psychicznie osobą, a chciałabym, żeby mój partner dawał mi oparcie...
Powiedziałam mu, że sobie tego dalej nie wyobrażam i w jednej z sytuacji go okłamałam. Zerwaliśmy i wiem, że to moja wina, bo jestem straszną żmiją... ale z jednej strony czuję okropny ból straty, a z drugiej, że tak będzie lepiej... Jednak czy to zerwanie to dobre rozwiązanie? Czy może powinnam mu szczerze to wszystko powiedzieć co Wam napisałam i zawalczyć o nas? Proszę pomóżcie i podpowiedzcie coś...
#3wRgO
Jak to na wakacjach - osób na spowiedzi jest mniej. Razem z moją koleżanką przyszłyśmy chwilę przed czasem (kościół zamknięty), aby potem zamiast na mszę pójść na pizzę.
Czekamy grzecznie przed drzwiami, ksiądz spóźnia się 15 minut. Nagle wychodzi z zakrystii ubrany w dresy, klapki i koszulkę z logo AC/DC. Idzie i śpiewa "I'm on a highwaaay to hell". Po czym podchodzi do nas, otwiera kościół i mówi ''Sorry za spóźnienie, wchodźcie, zaraz przyjdę''.
No cóż, na religii pewnie będzie ciekawie :D
#RXV8w
Mój mąż mimo świetnych zarobków i pokaźnej sumy na koncie, jest bardzo skromnym człowiekiem i nawet po ślubie nie do końca wiedziałam ile tak naprawdę ma pieniędzy, przez co mogłam w pełni pokochać go za jego osobowość, a nie karty płatnicze.
Jestem mu bardzo wdzięczna za ten test, ponieważ urodziłam się w bardzo biednej rodzinie i on powoli wyciąga mnie z depresji. Czasem prezentami, częściej samym sobą i długimi rozmowami. Nigdy nie pozwolił by woda sodowa uderzyła mi do głowy, mimo tego że możemy sobie pozwolić na wiele, wolimy spokojne rodzinne życie.
Tak więc ja zajmuję się domem i naszym dzieckiem, a on zarabia, układ prosty i logiczny. Czasami oczywiście pozwalamy sobie na szaleństwa, jak drogie prezenty dla najbliższych, wycieczki czy też typowe babskie zachciewajki.
Problemem są ludzie. Dopóki byliśmy parą i narzeczeństwem, a nikt nie wiedział o jego majątku, wszystko było ok. Potem z czasem wiadomo, a to ktoś zauważył drogi zegarek, a to zdjęcia z wycieczki na ścianie w salonie, mimo że nigdy się niczym nie obnosiliśmy, ludzie zaczęli zauważać detale. Pierwsza przyjaciółkę straciłam kiedy nie chciałam jej pożyczyć (dać) 10 tysięcy złotych na dobrego prawnika dla jej faceta, którego osobiście nie znoszę, był dilerem. Drugą straciłam kiedy zamiast "czegoś odpowiedniego", dałam bukiet kwiatów i skromne srebrne kolczyki na urodziny (obie przyjaźnie jeszcze z czasów gimnazjum). Moja własna mama potrafi powiedzieć do swoich znajomych, niby w żartach "zięć ma to zięć da" i zgrywa Grażynę co wygrała na loterii.
Nagle ludzie przestali ma mnie patrzeć jako na mnie, ale jak na żonę bogatego kolesia i bankomat. Zaczęły się plotki, że wyszłam za niego dla pieniędzy, że osiągnął co osiągnął w sposób nielegalny, że jesteśmy snobami bo się tą kasą nie dzielimy. Nikt nie wie że wspieramy faktycznie potrzebujących, szpitale, domy dziecka, systematycznie dokładamy się do najróżniejszych zbiórek. Robimy to anonimowo, bo nie widzimy potrzeby chwalenia się czymkolwiek. Jednak ludzie wiedzą swoje.
Przez to jestem bardzo samotna, bo mimo kochanego męża, brakuje mi takich zwykłych pogaduch z koleżankami. I zastanawiałam się nawet czy nie ma w tym mojej winy, chociaż nigdy w życiu nikomu nie dawałam odczuć tego że jestem "lepsza", bo nie jestem. Też bywam chora, mam swoje problemy, bywam zmęczona. Pieniądze ułatwiają życie ale czasem są, a zaraz może ich nie być. Za to dobroć i życzliwość jest bezcenna i tego nie mogę sobie kupić, to znaczy w sumie mogę, ale wolałabym aby to było szczere. Chciałabym wypić wino w lesie jak kiedyś z przyjaciółmi, iść z nimi do McDonalda, ale mam wrażenie że oni są na mnie źli za to że tak się potoczyło moje życie. Albo zazdrośni.
#cKvSh
Zerwałam z nim i nie zamierzam wrócić...
Jestem z nim w 7 miesiącu ciąży. Wszyscy wylewają na mnie falę krytyki jak tak mogłam, przecież każdemu się zdarza. Może i tak, ale nie mi i nie będę z kimś, kto ma mieć zaraz dziecko, a jest tak nieodpowiedzialny.
#LcoI8
Jechałam dzisiaj na próbę kostiumową, a że miałam krucho z czasem, to pojechałam w kostiumie, jednak na wierzch miałam narzucony zwykły czarny płaszcz i czarne jeansy, ale pod płaszczem było widać trochę błyszczącej bluzki + miałam makijaż (w sumie nieduży, mocniejsza szminka i cień na powiekach, miałam go dokończyć na miejscu).
Podczas godzinnej jazdy autobusem zostałam trzykrotnie nazwana dziwką, za każdym razem przez moherowy berecik.
Czy tylko dla mnie nienormalne jest nazywanie kogoś dziwką ze względu na bluzkę z cekinami i mocniejszy make up?
#dkgtk
...jednak jest jedno "ale". Bolek nie toleruje chamstwa i buractwa, a tak się składa, że jest taka jedna "dziunia", która potrafi obrażać każdego i każdemu dogryzać. I tak było znowu tym razem.
Chwila przerwy między lekcjami, ludzie rozchodzą się po korytarzu, część idzie na zajęcia, część ma "okienko", inni z kolei wracają do domów. W owym holu jest także rzeczone dziewczę z grupką równie pustych, instagramowych koleżanek. Patrzą po ludziach i laska zaczyna swą tyradę, w niewybrednych słowach szkaluje jednego młodego. Młody jest dosyć nieśmiały, nie pochodzi z bogatej rodziny, ale jak ktoś go trochę bliżej pozna, okazuje się bardzo sympatyczny, pilnie się uczy. Bolek, który akurat przemierza korytarz, zwraca jej uwagę, żeby tak nie robiła. W odpowiedzi zostaje opluty, grupka pannic wybucha śmiechem. On jednak przyjmuje to na siebie z klasą, wyciera plwocinę z policzka, odpowiada w swoim kwiecistym języku, że nie jest to zachowanie miłe i nie przystoi człowiekowi cywilizowanemu, co znowu zostaje skomentowane śmiechem. Bolek wychodzi ze mną przed szkołę, na dłuższą przerwę, przy okazji przepuszcza w drzwiach swoje koleżanki, uśmiecha się, wita je w miłych słowach - jak zwykle zresztą... I tu zjawia się wyżej wymieniona, która wystąpiła z "loży szyderców", ażeby znowu dogryźć. Otwiera usta i mówi coś w stylu "Ha, ha, ale pantofel, mi też przytrzymasz drzwi?". Mój serdeczny przyjaciel uśmiecha się do mnie... i kiedy laska już teatralnie przechodziła przez próg, zaje**ł jej drzwiami, odchodząc z szelmowskim uśmiechem na ustach powiedział: "Chamstwo należy zwalczać adekwatnym czynem". Przybił żółwika mi i kilku innym osobom. A "loża" odeszła pokonana :D
PS Nie miejcie mu za złe tego co zrobił. Ta dziunia odwalała takie numery kiedy tylko była w szkole, zdarzało się nawet, że zastraszała czy biła innych. On cierpliwie tłumaczył, aż cierpliwość się skończyła, nikt nie ma mu tego za złe, po tym wydarzeniu laska jest jakby spokojniejsza... Uprzedzając pytania - nic jej się nie stało... :D
Boluś, jesteśmy z Ciebie dumni :)
#nx67R
W każdym razie pracuję zdalnie zatem kiedy reszta rodziny jest poza domem ja w nim jestem sama. Dzisiaj ok godziny 7.30 rano jak robiłam sobie kawę usłyszałam dzwonek do drzwi. Za wcześnie na kuriera, ale pewnie to któryś z sąsiadów. Otwieram i widzę nieznajomego typa. Nie czułam alko od niego, normalny się wydawał. Mamy małą działkę i na kawałku rosną ziemniaki, facet powiedział że chciałby kupić trochę. Zgodnie z prawdą odparłam że niestety mu nie sprzedam bo a. na tę odmianę jeszcze za wcześnie i zostały posadzone późno przez deszcze b. ja nie jestem gospodarzem tylko mój wujej więc bez jego wiedzy nic nie zrobię. Facet wyraźnie niezadowolony ale dalej mnie usiłuje przekonać bo "on by taką ochotę miał na młode ziemniaki". Już mu miałam warknąć "to se pan kup" a jn wtedy się na mnie spojrzał i zapytał "a pani sama? Nikogo nie ma innego żeby się zapytać"? Odpowiadam "nie". I typ wtedy się uśmiecha i mówi "a to by ktoś przyszedł i panią zgwałcił na przykład hehe".
Nigdy w życiu tak szybko nie trzaskałam drzwiami i nie zamykałam ich na klucz. Mam ponad 20 lat ale do mamy dzwoniłam roztrzęsiona. Na serio się przestraszyłam. Nigdy mnie nic takiego nie spotkało. W tej spokojnej miejscowości gdzie czas tak wolno płynie. Typ się trochę dobijał ale odszedł a mi serce waliło jeszcze długo. Teraz nawet we własnym zadupiu przysłowiowym nie będę czuć się bezpieczna. Może dramatyzuję, ktoś może tak powiedzieć ale trudno.
#RjKvv
PS To pomaga.