#G2qha

Gdy miałam może z 8-9 lat, postanowiłam pokazać mojemu młodszemu kuzynowi, jaka jestem hop-siup mega wysportowana. Kojarzycie trzepak i tę górną rurę? No więc za moich czasów mega wyczynem było zrobić przez nią fikołka. Więc aby się popisać przed młodym, postanowiłam właśnie to zrobić.
No cóż…
Spadłam twarzą na beton. ALE! Praktycznie od razu wstałam jak gdyby nigdy nic.
Mam nadzieję, że nie pamięta, bo to tak trochę żenujące było.

#vMQ6c

Chyba jestem gejem. Chyba, bo pewien nie jestem, ale już dawno jestem pełnoletni (żeby mi nikt nie zarzucił, że jestem za młody). Dziewczyny lubię, całować się z nimi lubię, dotykać je lubię, ale nie mam parcia na uprawianie seksu z nimi, dlatego tego nie robię. Od kilku lat łapię się na tym, że bardziej podniecają mnie umięśnieni kolesie, niż dobre laski. Wiadomo, co wolę oglądać w necie...

Najgorsze jest to, że nienawidzę tego w sobie. Nie chcę być gejem. Nie uważam, że ci ludzie są gorsi - zawsze ich broniłem, nie wyzywałem. Ale jestem już mistrzem w kłamaniu, udawaniu i ukrywaniu tego. Miałem wiele dziewczyn, więc nikt mnie o to nie podejrzewa. Piszę to, bo może komuś to coś uświadomi - bycie osobą homoseksualną to nie jest "wybór", jak niektórzy uważają. Z tym się już rodzisz. Tak długo żyję w tajemnicy, że już sam nie wiem, kim jestem. Ale nie chcę się ujawniać i "wychodzić z szafy", bo nie wytrzymałbym psychicznie spojrzeń, obgadywania, reakcji rodziny czy przyjaciół. Nienawidzę tego, że mogę być gejem - że tak powtórzę.
 
Morał z tego taki, że nie zawsze lubimy to, kim jesteśmy. A ja chyba nigdy nie powiem nikomu wprost, jak się czuję, bo za bardzo boję się oceny. Proszę was tylko o jedno: nie oceniajcie ludzi ze względu na ich orientację. I nie, to nie jest wybór. Gdyby był, z pewnością bym go nie dokonał.

Nie chcę też, żeby to wyznanie zostało odebrane jako negatywne w stosunku do gejów, bo jak już mówiłem nic do nich nie mam. Ja po prostu nie chcę być jednym z nich...

#Djej7

Pracuję jako opiekunka w domu dziecka. Jakieś 4 miesiące temu przyszedł do nas chłopak i zapytał, czy może się na coś przydać, pomóc dzieciom w lekcjach itp. Byłam przekonana, że to jakiś wolontariusz i robi to w ramach jakiejś akcji, lecz jak się okazało, przyszedł prywatnie, nie należy do żadnej organizacji. Mowę mi odjęło. Pytam, dlaczego chce to robić, oczywiście od razu nabrałam podejrzeń, że to jakiś świr czy coś, tym bardziej że ma 22 lata i w tym wieku niewiele osób z własnej woli przychodzi pomagać. Powiedział, że pracuje tutaj, a mieszka daleko. Tutaj nocuje w hotelu i w wolnym czasie chce robić coś pożytecznego. Byłam w szoku, ale oczywiście zdrowy rozsądek pozostał i najpierw go sprawdziłam, wszystko się zgadzało.
Przyszedł na próbę i po pierwszym dniu moi chłopcy pytali, kiedy znów nas odwiedzi, byli nim zachwyceni. Poświęcał im uwagę, grał w gry i pomógł z angielskim. Po kilku wizytach nabrałam zaufania i nie żałuję, teraz, po takim czasie jestem nim zauroczona! Jest to mega wielki młody człowiek z olbrzymim sercem, zamiast odpoczywać po pracy lub studiach (studiuje zaocznie) przychodzi do nas i pomaga. Nic więcej nie mogę o nim powiedzieć, bo bardzo zależy mu, żeby nikt o tym nie wiedział, nawet najbliższym nie powiedział.
Chcę tylko, żebyście wiedzieli, że tacy ludzie istnieją i może ten świat jakoś przetrwa.

#JeQHq

Rozmawiałam ostatnio z moim chłopakiem o naszym związku i spytałam, co tak najbardziej go we mnie przyciągnęło. Odpowiedź byłą cholernie szczera... „Tak naprawdę to wiedziałem, że jesteś naiwna i wszyscy się z ciebie śmieją, więc założyłem się z kumplami, że cię w sobie rozkocham i potem cię rzucę, żebyśmy nadal mogli się z ciebie śmiać, ale jak już byliśmy razem, to mi ciebie trochę szkoda było, a potem to się już przyzwyczaiłem, a dopiero potem tak naprawdę zakochałem już bez pamięci”.

#GXa9F

Mam 30 lat, jestem żonaty i mam dzieci. Jestem w najszczęśliwszym związku, jaki można sobie wyobrazić. Rodzicielstwo jest czasami trudne, ale dajemy radę.

Ale nie o tym.

Po jakoś 8 latach od odkrycia w sobie pewnych potrzeb postanawiam wybrać się do specjalisty, a dokładniej do lekarza, który leczy uzależnienie od seksu. Nie będę tutaj  się rozpisywać czym jest to uzależnienie, bo raczej każdy sobie zdaje sprawę. Rzecz w tym, że każdy uzależniony ma inne potrzeby. Ja jestem poligamistą, czyli chcę żyć z więcej niż jedną kobietą w tym samym czasie i w tym samym łóżku. Przez 8 lat borykam się z tym problemem, gdzie miałem okazję sprawdzić jednorazowo po kilka razy jak to jest, w tym dwa razy z żoną. Wiem, że dla niej jest i było bardzo trudne, bo jest konserwatywną osobą, ale czego nie robi się z miłości. Uważam, że związek mój z moją żoną i przynajmniej jedną kobieta byłby najbardziej idealnym związkiem na świecie, lecz wiem, że dla mojej żony to byłaby trucizna, bo za bardzo mnie kocha, żeby się dzielić. Z tych dwóch razy z moją żoną i kimś innym raz był z drugą parą i taki układ bardzo mi się podobał. Chciałbym wspomnieć, że muszę mieć seks przynajmniej raz dziennie, to takie minimum. Jak jest przerwa dłuższa niż jeden dzień, zaczynam być drażliwy. Dlatego żyć i być z dwoma kobietami byłoby, wydawałoby się, najlepszym rozwiązaniem.

Dlatego z miłości do mojej żony postawiam podjąć trudne decyzje, tak jak ona to zrobiła dla mnie i postanawiam zaciągnąć porady lekarskiej, by móc to uzależnienie skupić tylko i wyłącznie na niej.

Piszę to tylko dlatego, by pozostawić po sobie jakiś ślad, miejmy nadzieję, że po wszystkim będę „normalny”, jak większość społeczeństwa.
Dodaj anonimowe wyznanie