#me8Gc
Rozsiadłam się bez majtek na kibelku, jako że wydawało mi się to odpowiednie miejsce na fotki. Nie przemyślałam jednego – zamek był zepsuty i brat wszedł w momencie, gdy flesz odbijał się od moich narządów.
Jako że nikt nie lubi niedokończonych wyznań: Mam bułeczkę. I brata, który mnie unika.
#hRWTD
Od tamtego czasu minęło już kilka miesięcy i moja początkowa złość zamieniła się w coś innego. Nie mogłem przestać o tym myśleć, że miała śmiałość zapytać o coś takiego, gdy ja się obawiałem pytania o mniej wyuzdane rzeczy. Od tego czasu nasze życie seksualne bardzo się też poprawiło. Cały czas w głowie miałem tę rozmowę oraz po pewnym czasie zacząłem sobie wizualizować to, co ona zaproponowała, aż skończyło się po prostu na fantazjowaniu.
Teraz, po kilku miesiącach, mam trochę inne przemyślenia niż na początku. Gdybym miał pewność, że w żaden sposób nie wpłynie to negatywnie na nasz związek, to bym się z chęcią zgodził. Takiej pewności jednak nie mam, więc postanowiłem nigdy nie przyznawać się jej do moich przemyśleń i fantazji.
#VxUu0
To były święta. Zjechała się cała rodzinka, wraz z pewną cioteczką. Owa ciotka zaczęła mnie wypytywać o różne rzeczy: „A jakie lubisz zwierzątka?”, „A gdzie tatuś pracuje?” i inne takie. Nagle padło pytanie:
– A mamusia z tatusiem się kochają?
– Tak.
– A jak mama mówi na tatusia? Misiu, kochanie?
– „Ty łajzo” mówi.
Wszyscy wzrok na mnie, nikt się nie odezwał. Wszyscy byli zszokowani moją odpowiedzią. Ciotka przestała mnie więcej pytać. :D
Dla sprecyzowania – moja mama jest cholerykiem, ma wybuchowy charakter, więc czasem coś palnie niemiłego. Jak rodzice się kłócili, to na całego. Ale moja mama nie jest złą osobą i z wiekiem już nie jest taka nerwowa :)
#YD853
#yW6I0
Pewnego pięknego dnia podczas kąpieli i mycia klatki piersiowej wyczułam – OLABOGA – guza! Przypomniała mi się lekcja przyrody, więc gdy skończyłam się myć, najpoważniejszym głosem, jakim potrafiłam, przełykając łzy, powiedziałam: „Mamo, mam nowotwór piersi i mogę umrzeć. Ale nie martw się, w niebie będzie mi dobrze...”.
Mama popatrzyła na mnie z politowaniem, a ja kazałam jej sprawdzić, jeśli mi nie wierzy. Sprawdziła. To nie był nowotwór. Rosły mi piersi.
Nie mam traumy, ale mam nadzieję, że tego nie pamięta.
#oVK24
#hNqbs
Teraz jestem dorosła. Nie osiągnęłam sukcesu i wykonuję prostą pracę. Specjalnie staram się wyglądać nieatrakcyjnie. Przez bardzo niskie poczucie własnej wartości nawet nie patrzę na eleganckie ubrania. Kiedy takie właśnie zakładam na różne okazje czy święta, czuję się głupio, jakbym nie zasłużyła na nie. Czuję, że jestem nikim i nie mam nawet prawa wyglądać z klasą.
#7MRf9
Nigdy nie dostawałam zasiłku socjalnego, bo zawsze miałam nadwyżkę kilku złotych. Do lekarza chodzę maksymalnie raz na rok/dwa na pięć minut. Nigdy nie dostałam żadnej książki do szkoły za darmo; chociaż miałam daleko, nigdy nie miałam zapewnionego autobusu. Nigdy nie brałam żadnych zasiłków. Na studia chodzę zaocznie, jednocześnie pracując, bo tak to nie byłoby mnie na nie stać.
Nie jestem winna temu państwu pieniędzy. Nie mam zamiaru mieć dzieci. Nie chcę fundować życia innym, którzy płodzą dzieci i siedzą całe życie na zasiłku. Nie mówię, że te pieniądze nie przydadzą się niektórym, ale właśnie – niektórym. A nie każdemu.
W tym kraju nie ma przyszłości dla młodych ludzi, którzy nie planują zakładać rodziny. Mam zostać i mieć problem z dostaniem się do lekarza, chociaż płacę składki? Patrzeć, jak ceny ciągle rosną, za to pensje stoją w miejscu? Nie, dziękuję. Niech zostaną, pracują i płacą podatki ci, którzy biorą kasę od państwa.
#ffAZO
Sprawa ta jest mi szczególnie bliska, bo… No, cóż – ja właśnie jestem tym nieszczęśnikiem. Dziś opowiem wam, co tak naprawdę się mi przytrafiło.
Miałem wtedy dziewczynę - Marysię. Może nie była ona jakoś wybitnie bystra, ale intelektualne braki rekompensowała urodą i niespożytą wręcz energią seksualną. Cóż, każdy ma taki moment w życiu, że chce wygrzmocić się za wszystkie czasy bez potrzeby tworzenia długoletniego, zaangażowanego związku.
Jechaliśmy wtedy nad morze. Manele wrzuciliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Podróż trwa długo, chwilami mocno się dłużyła, więc najwyraźniej Marysia postanowiła przegonić nieco nudę i nagle, bez zapowiedzi, chwyciła mnie za drążek. Ani się obejrzałem, jak dziewczę już radośnie dławiło się moim przyrodzeniem. Trudno się prowadzi w sytuacji, gdy ktoś jest przyssany do twojego sprzętu niczym wygłodniały glonojad, ale jakoś idzie się przyzwyczaić.
Gąsior. Dorodny, tłusty przedstawiciel udomowionej formy gęsi gęgawy (łac. Anser anser). Nie mam zielonego pojęcia, co to głupie ptaszysko robiło pośrodku drogi, ale zanim zorientowałem się, że zaraz zderzę się z dziobem jakiegoś drobiu, wcisnąłem hamulec w podłogę i odruchowo skręciłem kierownicę. Pisk opon, samochód gwałtownie obrócił się, skosił słupek, wjechał do rowu i wylądował na drzewie. W uszach mi dzwoniło, kiedy usiłowałem wydostać się z otulającej mnie poduszki powietrznej. Gdzieś z dołu doszedł mnie jęk. Zupełnie zapomniałem o Marysi. Ta podniosła właśnie głowę z mojego krocza.
- Wszystko OK? - zapytałem.
Pokiwała głową i uśmiechnęła się pokazując zakrwawione usta i czerwone zęby. Wtedy dopiero do mnie dotarło. Spojrzałem w dół i zobaczyłem jedną wielką rzeźnię. Całe jeansy w krwi, a z rozporka wystawał jakiś pokiereszowany strzęp mięsa.
Ból przyszedł dopiero po chwili, gdy już karetka zabierała mnie i mojego fiuta, wiszącego na skrawku skóry, do szpitala. Dostałem zastrzyk, zasnąłem. Obudziłem się kilkanaście godzin później, już po operacji. Lekarz powiedział, że jak nie będzie komplikacji, to mój członek wróci do formy.
Frankenpenis – taką teraz mam ksywkę wśród znajomych. Z Marysią już się nie spotykam. Po tym wypadku zerwała ze mną kontakt. I w sumie dobrze – mój członek nie tylko wrócił do gry, ale i pomógł mi spłodzić syna z prawdziwą miłością mojego życia!