Była sobie studniówka. Niby nic nadzwyczajnego. Tańczysz, pijesz i znowu tańczysz i tak do rana. Na studniówce był też dyrektor szkoły. On również tańczył, pił i znowu tańczył. Problem w tym, że kiedy dyrektor wychodził, to wtedy oficjalnie przynoszono alkohol, więc każdy czekał, aż sobie pójdzie. No i nadszedł ten czas, ale ku zdziwieniu tych, co na polu palili sobie papierosy, dyrektor wsiadł do auta (tu był pierwszy szok, bo trochę wypił), dalej zaczął cofać i walnął w auto (drugi szok), następnie uciekł z parkingu i po prostu odjechał (trzeci szok, że nawet nie wysiadł zobaczyć). No to my wszyscy lecimy pod to auto i kolejny szok. Mercedes S-klasa, cały zderzak rozwalony.
Nie dalej jak za 15 minut orkiestra studniówkowa ogłaszała, żeby właściciel auta się zgłosił na recepcję.
Dyrektor wrócił. Dogadał się z właścicielem merca, ale niesmak pozostanie, bo wszyscy widzieli.
Dodaj anonimowe wyznanie
Merc to pikuś. Gorzej że mógłby kogoś zabić jadąc po pijaku, a nikt go nie próbował powstrzymać, nikt nie powiadomił policji.
Dyrektor.... Nie dziwię się choć nie pochwalam. Plus jednak szok. I młodość, może pierwszy raz na własne oczy widzieli takie zachowanie. Brak słów.
Dyrektor.... Nie dziwię się choć nie pochwalam. Plus jednak szok. I młodość, może pierwszy raz na własne oczy widzieli takie zachowanie. Brak słów.
I taki ktoś uważa się za autorytet. Właśnie dlatego na wszystkie kierownicze stanowiska powinno się zatrudniać tylko kobiety
No nie no. Nie na wszystkie. Na niektórych trzeba naprawdę pracować.