#Y0PVU

Jestem po ślubie 9 lat i tak bardzo jestem już zmęczona... Od dawna się nie układa, ciągłe kłótnie mnie już po prostu wykańczają, nie daję już rady. Mamy dwójkę dzieci, chciałabym odejść, ale nie mam gdzie i nie mam z czego żyć (niestety ja nie pracuję, zajmuję się młodszym dzieckiem w domu), na pomoc rodziny nie mam co liczyć. Mój mąż mnie wykańcza psychicznie i nerwowo, wszystko musi być tak, jak on chce. Nie mamy wspólnych pieniędzy, u nas jest moje-twoje. Nie pomaga mi przy dzieciach, jak wróci do domu, to od razu telefon i piwko. Ja rozumiem, że pracuje czasami do wieczora, ale ja też chcę mieć coś z życia, a niestety nie mam nic, tylko dom i dzieci, moją jedyną atrakcją jest pojechanie na zakupy raz w tygodniu. Mam 32 lata, a czuję się, jakbym miała 50, nic mnie nie cieszy. Po prostu mam dość wszystkiego. Żadne próby rozmowy nic nie poprawiają, bo i tak kończy się kłótnią, czasami potrafimy nie rozmawiać ze sobą tygodniami, a wtedy robi mi na złość. Wiem, że lepiej nie będzie i jestem tego świadoma, ale naprawdę nie mam gdzie odejść i za co żyć, a mieszkam na wsi. Nie mam pojęcia, co ja mam robić.
anonimowe6692 Odpowiedz

Jeśli nie zrobiliście sobie rozdzielności majątkowej przy zawieraniu ślubu, tylko zrobiliście wersję domyślną, to macie wspólność majątkową. Udokumentuj sytuację, że Ci nie pomaga, że ma tylko wymagania, itd. i złóż pozew o rozwód z jego winy. Jeśli on zarabia znacznie więcej i nie dopuszcza Cię do tych środków, a macie wspólność majątkową, to sąd potraktuje to jako przemoc finansową. Możesz dostać alimenty nie tylko na dzieci, ale też na siebie. Lepiej tak niż się męczyć z takim gnojkiem

karlitoska Odpowiedz

Problem stary jak świat. Przecież kobity nie emancypowały się, bo tak bardzo nie chciały zajmować się rodziną - właśnie tak jest się traktowanym w 80% jak nie masz pieniędzy. Ogarnij sobie pracę i kopnij go w dupe. Łatwo nie będzie, ale teraz łatwo też nie masz. Zostając w takim związku skazujesz swoje dzieci nie dorastanie w nieszczęśliwej rodzinie.

chybajednaknie

Nie masz pieniędzy, doświadczenia zawodowego i mieszkasz na zadupiu.
Znajdź sobie zatem pracę, wynajmij mieszkanie i ogarnij dzieci a będziesz wreszcie miała czas dla siebie i nastąpi szczęśliwość ogólna.
Autorka szuka wyjścia z lejka w którym tkwi a ty karlitoska durne slogany wypisujesz, dobijając ją jeszcze bardziej.
Ech...

TakaOna100 Odpowiedz

Nie jest łatwo odejść, a szczególnie kiedy się jest zależnym finansowo. Jeśli umówiliście się z mężem, że Ty będziesz pilnowała dzieci a on zarabiał to masz prawo do alimentów po rozwodzie, więc na początek jest to rozwiązanie.
Pomyśl o tym czy nie mogłabyś oddać dziecko do przedszkola czy żłobka choćby na kilka godzin, które są darmowe i w tym czasie pracować na pół etatu. Zacznij robić cokolwiek, żeby wejść z powrotem na rynek i zacząć zarabiać. Jako samotna matka możesz też ubiegać się o mieszkanie w gminie, dopytaj się w gminnym osrodku pomocy. Poszukaj darmowego prawnika, który udzieli Ci porady.
Podziel się problemami i troskami z kimś bliskim, może kuzynka, ciocią czy koleżanką, której ufasz. Skorzystaj z darmowej porady psychologicznej przy ośrodku opieki społecznej, centrum interwencji kryzysowej lub też poproś lekarza pierwszego kontaktu o skierowanie

Dragomir Odpowiedz

On zarabia, to zostaw mu dzieci i odejdź. Choć szkoda dzieci.

Trala4258

Niezbyt trafiona porada, matki bardziej są związane emocjonalnie z dziećmi niż ojcowie, zwłaszcza tacy ojcowie jak powyżej, niestety w tej sytuacji zrobi im większą krzywdę, choć niczemu nie zawiniły

chybajednaknie

Nie no, jasne. Dzieci można sobie zrobić nowe. Gdzie problem?

Dodaj anonimowe wyznanie