#UMMGX

Parę lat temu miałem Volvo. Czarne. Do pracy ubierałem się w czarny garnitur, a że była jesień, to chodziłem w czarnym płaszczu. Ogólnie mówiąc – bardzo elegancko.

Wracałem wieczorem do domu i coś pękło w wydechu, a że warsztat był po drodze, to zajechałem. Specjalista zajrzał, pocmokał i wydał werdykt, że trzeba wymienić. Podał też kwotę, która dla mnie była nieosiągalna. Spojrzałem wtedy na niego i powiedziałem, że pracodawca tak mi się każe do pracy ubierać, bo jestem pierwszym kontaktem jego klientów, a pracuję jako ochroniarz w urzędzie i nie stać mnie na taki wydatek.

Pan spojrzał na mnie współczująco, wziął palnik acetylenowo-tlenowy, kawałek pręta i w trzy minuty zaspawał nieszczelność. Wydech był sprawny jeszcze kilka lat :D
Dodaj anonimowe wyznanie