#AKnfP

Chciałem dojechać z miasta A do miasta B autobusem. Wiedziałem, że kolejki będą ogromne: było więcej chętnych na transport niż mieścił autobus i jeśli się nie zdążyło wejść, trzeba było czekać na kolejny.

Ustaliłem więc pozycję "strategiczną" i stanąłem ze swoimi tobołkami. Chwilę później podjechał autokar na ok. 40 osób. Ja miałem wejść w pierwszej 10. Niestety kierowca tak podjechał, że było około 20 cm między pierwszym stopniem autobusu a dość wysokim krawężnikiem. Przez napierający tłum wpadłem w tę dziurę i ani w jedną, ani w drugą stronę - nie mogłem wyjść. Krzyknąłem więc do tłumu za mną, żeby nieco spuścili z tonu i się przesunęli, bo nikt nie wejdzie, ale to nic nie dało.

Po kilku próbach komunikacji stwierdziłem, że nie warto kopać się z koniem i trzeba działać (zaraz mam kupować bilet u kierowcy). Zaparłem się więc z obu stron wejścia rękami i zacząłem pchać z całych sił (tylko ręce). Wystarczyło, żeby autobus się lekko odgiął (miękkie amortyzatory), tłum się odgiął (z niewielkim jękiem bólu faceta za mną) i żebym się uwolnił z dziury przy jezdni.

Co w tym anonimowego? Tylko to, że potem czułem się jak jakiś heros, który dwoma rękami potrafi przesunąć kilkadziesiąt osób i kilkutonowy pojazd.

#sW2hm

Moja rodzina to patologia. Tak tytułem wstępu.

Mam 17 lat i młodszą o 8 lat siostrę. Magda ma 9 lat, ale zachowuje się jak bachor. Bicie, kopanie, wyzwanie to norma, ale tylko wtedy, kiedy rodziców nie ma, przy nich jest najsłodszym dzieckiem oczywiście.

Postanowiłam, że w te wakacje będę się bawić, nie zmarnuję ich tak jak ostatnio, ale ze względu na to, że moi rodzice pracują, muszę siedzieć w domu i niańczyć 9-letniego gówniaka. Gdy chcę jechać do przyjaciółki, która mieszka dość daleko (2h), muszę jechać rano, ale ponieważ moja mama pracuje do 11, a ja pociąg mam o 9, młoda nie może posiedzieć 2 godzin sama, bo przecież coś jej się stanie, przez co ja muszę siedzieć w domu, bo później moja mama jest zmęczona po pracy, a Magda będzie się nudzić.

Mam dość tego, że muszę gotować obiadki, sprzątać za moją siostrę (!!!), a gdy proszę ją o pomoc w wyciągnięciu z zmywarki czy poodkurzaniu słyszę, że mam "zamknąć ryj" albo "ja nie umiem". Gdy ja staram się doprowadzić jej pokój do porządku, ona leży na łóżku i gra na telefonie bądź ogląda telewizję. Moi rodzice są głusi na to, gdy im mówię, że Magda nie chce mi pomagać i używa dość wulgarne słownictwa jak na jej wiek. Gdy postanowiłam, że nie będę z nią zostawać, niech sobie radzą sami, dowiedziałam się, że to mój zasrany obowiązek zajmować się dzieckiem i domem. Domem okej, ale nie niewdzięcznym gówniarzem. Skoro nie wierzą mi jak Magda się zachowuje, gdy ich nie ma, postanowiłam ją nagrać. Zachowywałam się normalnie, nie prowokowałam, natomiast moi rodzice po zobaczeniu nagrania zabrali mi telefon, bo "w dupie ci się poprzewracało".

Nie mogę mieć własnych rzeczy, bo co moje, to jej. Rok temu musiałam zrobić restart telefonu, bo gówniarz bawił się nim bez mojej zgody, gdy mnie nie było w domu i pozmieniała hasła tak, że nie dało się go odblokować, ale przecież to nie jej wina, ona jest mała.

A wszyscy się zastanawiają, dlaczego nie lubię dzieci...

#Vyldg

Jako że teraz są wakacje, mam mnóstwo czasu na robienie tego, co daje mi radość przez praktycznie cały dzień.
Śpię do 13, zasypiam o 20.
Tak. To sen.
Gdy się budzę, czuję pustkę i czuję się nieszczęśliwa. W snach mam wszystko czego pragnę, podczas gdy w realnym życiu ciągle mi czegoś brakuje. A tam mam wszystko. I pewnie znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że gdybym tyle nie spała, tylko próbowała coś zmienić, to bym miała to co chcę. Próbowałam. To nie jest ten sam piękny świat, co w mojej głowie.
Po prostu sny dają mi obraz wspaniałego życia. Nie chcę umrzeć, ale czasem chciałabym się nie obudzić.

#hm0Ab

Moi rodzice uwielbiają mojego byłego chłopaka (nazwijmy go M), mimo że jest ode mnie 10 lat starszy. Oczywiście nie od początku, a od ich pierwszego spotkania. Podjechał pod dom drogim samochodem, jak zawsze schludnie ubrany, za co miał u nich plus na starcie. Ojciec wziął M na rozmowę, gdzie dowiedział się, że jego rodzice są właścicielami bardzo dobrze prosperującej firmy, działającej w całej Europie, którą chłopak NA PEWNO, ich zdaniem, odziedziczy. To przeważyło szalę i wcześniej sceptycznie nastawieni teraz dosłownie próbowali wepchnąć mnie do jego łóżka. Oto kilka sytuacji.

Rodzice wypisali mnie z kolonii, na którą bardzo chciałam jechać. Oczywiście w tym samym czasie, co bym jechała, oni też wyjeżdżali, a że nie mogłam zostać sama w domu, zawieźli mnie do M. Po ich powrocie matka pierwsze co zrobiła, to złapała mnie za brzuch z pytaniem, czy się udało. Odepchnęłam ją, pytając, co niby miało się udać, nie odpowiedziała.

Jakieś 2 tygodnie później przyszła do mnie do pokoju z prezerwatywą i jak do małego dziecka. „To jest prezerwatywa, chroni przed niechcianymi problemami, ale jak się kogoś kocha, to przestają to być problemy, rozumiesz?” Nic nie odpowiedziałam, ona bez słowa wyszła. Unikałam jej przez miesiąc.

Co chwila padały pytania o to, jak nam się wiedzie. Jak to jeszcze znosiłam, to słysząc: „a jak wam idzie w łóżku?” po pewnym czasie miałam ochotę się popłakać.

Rodzice rozmawiali z M, jakby był ich kolegą. Cały czas sprośne komentarze. Jak wcześniej nie chciał mnie do niczego zmuszać, tak presja ze strony moich rodziców była tak duża, że zaczął się do mnie coraz częściej dobierać.

Razem byliśmy niecały rok. To właśnie przez rodziców moja relacja z M się pogorszyła. Cały czas się kłóciliśmy, nawet o głupoty. I tak nagle urwał nam się kontakt.

Minęły dwa lata, nadal mi wypominają, ile straciłam. Byłabym przecież ustawiona do końca życia. Nie wiedzą jednak, że M wyrzekł się spadku, ponieważ nie widzi siebie w roli właściciela firmy, a zawsze marzył, by być kierowcą ciężarówki. Z tego co wiem, to spełnia się w zawodzie, a matka myśli, że kłamię, chcąc pozbyć się wyrzutów sumienia.

#m8l7c

Jak miałam 5-6 lat, mój rok młodszy przyjaciel opowiedział mi, a raczej pokazał jego tajemnicę, w sumie nie była to wielka tajemnica, ale mało kto o tym wiedział.

Mieszkałam obok gór, więc wokół było dużo małych lasów i łąk, żeby mógł mi pokazać, o co chodzi, to poszliśmy do jednego z nich. Gdy staliśmy obok mrowiska, nagle on pochylił się, wziął jedną z mrówek rudnic, zdusił ją palcami, wyrzucił jej zgniecione ciało i oblizał palce, twierdząc, że mają taki fajny, kwaśny smak. Postanowiłam, że też spróbuję — i rzeczywiście były kwaśne.

Nie pamiętam, jak długo tak robiliśmy, ale wiem, że dużo mrówek zginęło od naszych małych paluszków. Byłam okrutnym dzieckiem. :)

#Q6c3O

Kiedy byłem małym brzdącem i nie byłem zaznany świata to moi koledzy (wtedy z 4-5 klasy podstawówki) gadali o pornolach, a ja miałem 6 lat, więc nie za bardzo czaiłem, o co chodzi. Byłem ciekawy, a że umiałem pisać i czytać, to wszedłem zobaczyć. 

Byłem sam w domu, więc wpisałem w Google: „gołe baby” i pierwszy raz zobaczyłem, czym się różnią dziewczyny od chłopaków... No i tak patrzę, patrzę i sobie myślę: o ja pierdziu, że dziewczyn nie boli to, że mają rozciętą mosznę... 

Nie pytajcie, co miałem w głowie.

#NLUep

Będąc w podstawówce, nie przepadałam za kanapkami przygotowanymi przez mamę, więc ich po prostu nie jadłam. Czasem wracając ze szkoły karmiłam kaczki, jednak nie zawsze. No i właśnie, nierzadko zapominałam o kanapkach, a one w plecaku pleśniały (ja nie czułam, a do plecaka nikt mi nigdy nie zaglądał) i twardniały (stopień twardości nokii 3310).
Co robiłam, jak już je zauważyłam? Wyrzucałam do śmieci? A w życiu. Wrzucałam do plecaków innych dzieciaków, kiedy akurat nie patrzyły.
Dodaj anonimowe wyznanie