#a3zUw

Mam przyjaciółkę/miałem, sam już nie wiem.

Wyobraźcie sobie sytuację, że śpimy razem, nagle budzą mnie jej słowa (nie pamiętam jakie), ja trzymam rękę na jej pośladku. Wyrzuciła mnie za drzwi. A suma summarum ja musiałem lunatykować, bo pamiętam tylko chwilę po przebudzeniu, zanim znów usnąłem.

Wyrzuty sumienia jak stąd do Bangladeszu, próbuję ją przeprosić, ale cisza wszędzie gdzie się da. Omijam wspólne miejsca, żeby jej przykrości nie robić. Nie wiem, jak mógłbym jeszcze spróbować naprawić to, co zepsułem.

#Yjf0n

Dobrych kilkanaście lat temu, miałam wtedy bodajże 4 lata, moja mama postanowiła w końcu zrobić sobie prawo jazdy. Zaczęła wtedy nową pracę i było jej bardzo potrzebne.
Przed otrzymaniem prawa jazdy musiała zrobić konieczne badania — między innymi czekała ją wizyta u okulisty, z którą związana jest moja historia.

Jako że nie chodziłam jeszcze wtedy do szkoły, mama musiała zaciągnąć ze sobą niezwykle rozgadaną czterolatkę. Po wejściu nastąpiły badania różnymi maszynami etc. Bardzo się nudziłam, do czasu, gdy pani okulistka poprosiła moją mamę, aby zakryła jedno oko i przeczytała rządek literek z tablicy przed nią. Wtedy poczułam dziwny impuls, aby pokazać pani doktor, jaka jestem zabawna i zrobić mamie żarcik. Okulistka nałożyła mamie szkła i się odsunęła.
Wielkie było zdziwienie, gdy mama zamiast literek zobaczyła mój goły tyłek...

Z opowieści mamy wiem, że przed karą obroniła mnie tylko rozbawiona pani okulistka, która mówiła, że takich niespodzianek jeszcze w gabinecie nie miała.

#yQZQN

Mój młodszy brat to potwór. Odkąd pamiętam, był strasznym dzieckiem, ale rodzina zawsze wszystko tłumaczyła, że on jest mały, jeszcze nie rozumie. I tak oto w wieku kilku lat udusił dwa moje chomiki, bo dla niego była to zabawa. Rodzice mu wytłumaczyli, że źle zrobił, ale do niego nic nie docierało. Przed rodzicami udawał skruchę, a za ich plecami robił to samo. Znęcanie się nad zwierzętami to było całe jego dzieciństwo. Rzucał kamieniami w kury sąsiadów, deptał małe kurczaczki, wielokrotnie bił naszego psa. Ale zawsze wszyscy go bronili, bo „on jeszcze nie rozumie”. Gdy był trochę starszy, oblał kota sąsiadów wrzątkiem. A przez kolejne lata zaczął znęcać się nad innymi dziećmi. Kary nigdy nic nie dawały, on zawsze udawał, zawsze wszystko rozumiał, ale robił to celowo. Rodzice się nie zorientowali, bo w ich oczach to był tylko kochany synek, który jest jeszcze malutki i nie rozumie.

Do czego to doprowadziło? Mój brat obecnie ma 26 lat i jest w więzieniu. Został skazany za pobicie swojej ciężarnej dziewczyny.

#8MIgG

Na studiach poznałam dziewczynę, która stała się moją najlepszą przyjaciółką, bratnią duszą. Obydwie byłyśmy zahukanymi pannami. Razem zaczęłyśmy szalony czas randek i szukania prawdziwej miłości, zwierzałyśmy się sobie, wspierałyśmy, wytworzyła się między nami wyjątkowa więź.
Na trzecim roku, po zerwaniu ze swoim toksycznym chłopakiem, Ela zaczęła naprawdę szaleć, umawiała się z trzema facetami naraz. Postanowiłam jej nie oceniać, tylko być jej powierniczką, wierzyłam, że na tym polega przyjaźń. Zaczęła wtedy spotkać się ze starszym gościem, który zabierał ją do luksusowych restauracji. Gdy po pierwszej nocy z nim znalazła w kieszeni 800 zł, przy kolejnym spotkaniu spytała, za kogo ją uważa. Odpowiedział, że chciał jej zrobić przyjemność, że to tylko „na waciki”. Byłyśmy biednymi studentkami i poradziłam jej, żeby je przyjęła, walić moralność, życie jest krótkie, a ta kasa jej się przyda.
Wkrótce pojawiło się więcej wypchanych kieszeni i prezentów. Facet w końcu jej się znudził, ale znalazła sobie następnego hojnego pana. Ela miała jednak talent nie tylko do znajdywania bogatych, ale i toksycznych facetów. Jeden znęcał się nad nią psychicznie, krytykował wszystko, co nosi, kazał się odchudzać i upokarzał ją publicznie. Błagałam ją, żeby go rzuciła, ale gdy to robiła, pojawiał się pod jej domem z bukietem róż i znów wracała.
Pewnego dnia oznajmiła mi, że w aplikacji znalazła nowego pana, facet był autentycznym milionerem. Mieli spotkać się kilka razy w miesiącu, kiedy jemu będzie pasować, ona w zamian dostanie kasę. Rzuciła pracę, wmówiła bliskim, że pracuje w lumpeksie i łaziła po sklepach. Okłamywała wszystkich, nawet mnie. Wkrótce panów było dwóch i jakoś udawało jej się to godzić.
Minęło 1,5 roku, skończyłyśmy studia. Ona chciała się ustatkować, oni nie. Znalazła nowego, młodego, przystojnego i bardzo bogatego kolesia, który był totalnym chamem, prostakiem i traktował ją potwornie. Byłam przerażona, gdy się zaręczyli. Ona sama powiedziała, że gdyby zerwała zaręczyny, byłby skandal na pół województwa.
Na jej imprezie urodzinowej pojawili się najbliżsi, w tym nasz bliski przyjaciel gej. Gdy przyjechał jej narzeczony, nie podał mu nawet ręki i był wściekły, że taki ktoś się tam pojawił. Opuściłam imprezę, gdy narzeczony w chamski sposób wydarł się na nią przy wszystkich, bo majstrowała przy muzyce, ale gdy dowiedziałam się potem, że obraził naszego przyjaciela, a ona na to pozwoliła, nie broniąc go wcale, coś we mnie pękło. Zrozumiałam, że to nie jest już ta sama osoba, z którą się zaprzyjaźniłam. Zerwałam kontakt, napisałam jej podły list. Bolało nas obydwie. Zaprosiła mnie potem na swój ślub. Życzyłam jej szczęścia, ale kontakt zerwałyśmy całkowicie.

#3qKQZ

Oszczędność — ponoć pozytywna cecha. Niestety, moja matka popadła w paranoję. Oszczędza na wszystkim... Zaczęło się jakieś 10 lat temu, kiedy mieszkaliśmy jeszcze na wsi. Zbierała deszczówkę do beczki, mieliśmy się w niej myć. Gdyby nie zdrowy rozsądek ojca, prawdopodobnie musielibyśmy tę wodę jeszcze pić. Aktualnie jest tak, że nie wolno nam wieczorami włączać światła. Ona, już doświadczona w tym temacie, ścieli łóżka w tych ciemnościach. Próbowała się też kąpać w takich warunkach, jednak musiała zrezygnować po tym, jak uderzyła nogą w pralkę i złamała dwa palce... Jak tylko włączę światło i wyjdę z pokoju (np. do łazienki), to wrzeszczy, bo światło się świeci już w dwóch pomieszczeniach. Przestała kupować karmę dla psa, no bo psu obojętne, czy je wołowinę, czy drób, a przecież to kosztuje. Powiedziała więc, że będzie mu się oddawało resztki obiadu. Jednak jej oszczędność nie pozwala nam nie dojeść obiadu, więc takowych resztek nie ma, więc z ojcem przemycamy mu, co się da.
Do szkoły również nie dostaję drobnych na jedzenie, bo przecież kanapki z kiełbasą smakującą jak mydło (najtańsza) są OK, a herbata w termosie (bez cukru) zaspokoi moje pragnienie. Raz przyłapałam ją na tym, że zamalowała plamy na koszuli ojca korektorem... Bo nie chciała kupić nowej.
Osiwieję niedługo... Jestem na skraju wytrzymałości. Można książkę napisać o tym, co się dzieje w moim domu...

#4OEAq

Moi rodzice od dawna mnie męczyli zrobieniem prawa jazdy. Nic nadzwyczajnego. Tylko że sama musiałam za to zapłacić, więc nie mogłam nawet gospodarować pieniędzmi zarobionymi ciężką pracą – BO PRAWKO TAKIE WAŻNE. Rozumiałam to. W naszych czasach się na pewno przydaje.
Zdałam. Nawet dorwałam tanio samochód. Długo odkładałam, ale w końcu mam. Tylko szkoda, że po wywaleniu kupy pieniędzy i po ogromnym stresie rodzice zabrali klucze od auta i powiedzieli, że ja jeździć nie będę, bo jestem niedoświadczona. Mam zakaz nawet mówienia o tym, że mogłabym prowadzić samochód.
Gdzie tu logika?

#VydTg

Czasami zazdroszczę ludziom normalnego życia. Jaka jest więc definicja normalności? Odpowiedź jest czysto subiektywna... Powiem Wam, nie mam już nastu lat. Mam już swoje lata, a od dzieciństwa przeżywam koszmar. Może i nikt mi nie uwierzy. Chcę się podzielić moją historią.
Po śmierci mojego przyjaciela z dzieciństwa, który jak się okazało, został zamordowany, przychodził do mnie jego duch. Domagał się sprawiedliwości i poinformował mnie, że ten człowiek już wcześniej kogoś zabił i nadal chodzi po świecie. Zlecił mi wykonanie wyroku. Miałam 10 lat i czułam się jak sterowana kimś spoza tego świata. Wcześniej byłam bardzo wierząca, ale moja wiara prysnęła w jednym momencie. Zwariowałam, wiem, że tak było. Zaczęłam ubierać się na czarno. Wymykałam się w nocy przez okno piwnicy, ubierałam czarną pelerynę. Nawet ukradłam sąsiadowi kosę, aby ucieleśnić śmierć. Wdrapywałam się w nocy na drzewa i obserwowałam rzekę. Śledziłam ludzi, którzy nocą przechodzili przez ten las, czułam ich strach. Ci, co mnie zobaczyli raz, drugi raz do lasu nie weszli.
Pewnej nocy usłyszałam kłótnię jakiegoś faceta z dziewczyną, wtedy ode mnie parę lat starszą. Chciał jej zrobić krzywdę. Zeskoczyłam wtedy z drzewa i skręciłam staw skokowy, wzięłam kosę i włócząc ją za sobą, szłam niemrawym krokiem w ich kierunku. Wiedziałam nawet jak przestraszyć tego kolesia. Zaczęłam mówić po łacinie dziwnym tonem. Ten gdy się odwrócił, zaczął wrzeszczeć jak baba i uciekł. Przystanęłam w miejscu i spojrzałam na dziewczynę. Przewróciła się i zaczęła uciekać w drugą stronę. Cóż, wróciłam na swoje drzewo jak gdyby nigdy nic i tak do czwartej rano. Nie wiem, czy wtedy tak to sobie wkręciłam, ale byłam straszna i okropna. Na co dzień pomagałam ludziom. Miałam zawsze dwie twarze. W nocy często siedziałam na cmentarzu. Czułam od zawsze obecność zmarłych. Znalazłam zwłoki sąsiada, który się powiesił. Czułam zło od ludzi. Widziałam zbyt wiele... To jak jakiś chory instynkt śmierci. Nadal wiem kiedy ktoś umiera, przychodzą do mnie duchy — te, które szukają odpowiedzi. Nie boję się ciemności, jak i światłości. Żyję w swojej złotej klatce. Nie mogę się uwolnić. Nie mogę żyć bez zmarłych, bez tego kontaktu. Ciemność odrodziła moją duszę... Jakbym już kiedyś była w Pandemonium, ale zmartwychwstała. Nie zabijajcie się, traficie do kanionu samobójców. Nie krzywdźcie niewinnych, odbierając ich krew, będziecie wówczas potępieni. Nie karmcie się strachem, wyrosną Wam popielate skrzydła. Nie szukajcie w niebycie, bowiem swoje królestwo otworzycie. Nie pochłaniajcie władzy, gdyż i Was posiądzie. Nie wiek Was określa, lecz morale. Potraktujcie to jak chcecie,  wyrok — schizofrenia...

#CXOqw

Studiuję dość daleko od miasteczka rodzinnego. Gdy na Wielkanoc pojechałam do rodziców, zauważyłam, że tata — dobiegający 60., generalnie zdrowy mężczyzna — częściej chodzi do toalety. „Przeleciałam” w pamięci wizytę u nich na Boże Narodzenie i faktycznie, już wtedy chodził częściej, ale nie aż tak. Zażartowałam, czy nie ma powiększonej prostaty. On się oburzył, burknął, i myślałam, że sprawa zakończona.

Po sesji znów pojechałam odwiedzić rodzinę na dłużej. Okazało się, że tata jednak wziął sobie do serca mój niezbyt wybredny żarcik. Poszedł do lekarza. Jedno badanie, drugie, trzecie. I diagnoza: rak prostaty. Na wczesnym stadium, bez przerzutów, ale już do leczenia. Bardzo duża szansa na całkowite wyleczenie.

Mama mówiła, że nie zauważyła, młodszy brat chyba nie chciał się wtrącać. Nie mówię, że uratowałam ojcu życie... Ale badajcie się i zwracajcie uwagę na coś nietypowego.

#IS7k0

Kiedy słyszę, że każda kobieta leci tylko na pieniądze, to chce mi się śmiać. Byłam z chłopakiem, który był cudowny, można było z nim porozmawiać o wszystkim, miły, troskliwy itd. Kiedy go poznałam, był z prostej, normalnej rodziny. Jakoś po dwóch miesiącach związku jego rodzice wyjechali do pracy za granicę, w której sporo zarabiali. Minął rok. Z czasem nieźle się wzbogacili, a synowi dawali duże kieszonkowe. Stał się opryskliwy, wredny dla osób, które były biedniejsze, śmiał się jak może kogoś na coś nie stać. Stwierdził, że nie wie, czy nie rzucić szkoły, bo po co mu ona, jak jest ustawiony do końca życia. Nagle zdobył więcej kolegów, dziewczyny zaczęły się koło niego kręcić. Zamiast spotkać się ze mną, wolał jechać na imprezę z kolegami, którzy tylko żerowali na jego forsie. Później obdarowywał mnie drogimi prezentami, których nawet nie odpakowałam, nie chciałam ich. Chciałam chłopaka, a nie wynagradzania mi wszystkiego rzeczami materialnymi. Zostawiłam go, a wszystko, co mi dał, oddałam.
Nadmiar pieniędzy zmienił go o 180 stopni. A może dopiero wtedy ukazały się w nim ukryte cechy charakteru, kiedy zyskał pewność siebie? Nie mam pojęcia.

Nie interesuje mnie, ile chłopak ma pieniędzy czy jakim jeździ samochodem. Chcę, żeby był dobrym człowiekiem i żeby poświęcał mi choć trochę czasu. Całe moje wymagania.
Dodaj anonimowe wyznanie