Czy u was w szkole też brakuje papieru toaletowego? U mnie nigdy go nie było, a ostatnio dowiedziałam się dlaczego. Podczas lekcji wyszłam do łazienki za potrzebą, wtedy zobaczyłam, że sprzątaczka Mirka chowała papier toaletowy do reklamówki! Później zabrała ją do domu. Toż to skandal...
Jako student dorabiałem sobie w zakładzie pogrzebowym wujka. To, co tam się wyrabiało, przechodzi ludzkie pojęcie.
W pomieszczeniach niedostępnych dla rodzin klientów było radio CB nastawione na częstotliwości pogotowia. Zawsze kiedy było wezwanie do poważnych wypadków, karawan pędził za karetką. Kiedyś zdarzył się bardzo poważny wypadek, a ja akurat jechałem z wujkiem samochodem osobowym. Pracownik zadzwonił do wujka z informacją. Istotne jest to, że stacja pogotowia jest niedaleko zakładu. Wujek jak tylko wyczaił karetkę, to ją wyprzedził. Potem dość umiejętnie jechał tak, że spowodował korek na wąskiej trasie. Po pewnym czasie udał, że auto się zepsuło i stanął niemal w poprzek drogi. Karetka spóźniła się do wypadku. Wujas zarobił na tym korku lekko ponad 10 000 zł. W wypadku zginęła siostra mojej dziewczyny...
Najgorsze jest tak, że pracownicy zakładu często jadą w taki sposób, aby karetka nie zdążyła.
Powiedziałem dziś chłopakowi, w którym kocham się od dłuższego czasu, że mi się podoba. Dzisiaj też się dowiedziałem, że on nie jest gejem. Nasz wspólny znajomy po prostu stwierdził, że śmiesznie będzie zrobić mi psikusa te dwa lata temu, utrzymywać mnie w stanie beznadziejnego zakochania i przez cały ten czas nie naprostować sprawy.
Siedzę sobie w autobusie w drodze do pracy. Mijamy kilka przystanków, a na jednym z nich wsiada mężczyzna z chłopcem, który ma nogę i rękę w gipsie, dziecko nie mogło mieć więcej niż 11-12 lat. Usiedli, ojciec wziął syna na kolana. Na kolejnym przystanku wsiadła starsza pani i stanęła koło faceta i chłopca. Wszystkie miejsca były już zajęte. I zaczęło się sapanie, przestępowanie z nogi na nogę i patrzenie z wyrzutem na chłopczyka... I nagle padło: „Jak to tak można, nie ustąpić miejsca, teraz to ta młodzież taka niewychowana”... Na to domniemany ojciec mówi, że chłopak ma przecież nogę w gipsie, jak ma stać? I bach, iskra zapalna. „Ja to jestem starszą osobą, kręgosłup mnie boli, nie widzi pan, że zakupy niosę?”. I rozpoczęła się kłótnia... W końcu kierowca zwrócił pani uwagę, że jak się nie uspokoi, to zaraz wysiądzie.
Najlepsze, że pani wysiadła trzy przystanki od wejścia do autobusu... I co, warto było się kłócić? Żal mi tych kamiennych serc starszych ludzi.
Pracuję na stoisku jubilerskim. Przychodzi babka i wydziera się, że żąda reklamacji. Pytam się, o co chodzi, a ona: „To wasza wina! Sprzedajecie buble! I to pewnie przez zepsute zapięcie!”. Ponownie pytam, co się stało. I słucham abstrakcyjnego powodu do zwrotu pieniędzy: „Pewnie przez zepsute zapięcie go zgubiłam! Bo po zakupach zorientowałam się, że nie mam kolczyka i pewnie w przymierzalni go straciłam!”.
Klientka żądała rozpatrzenia reklamacji pod kierunkiem dania jej nowej pary lub zwrotu pieniędzy. I nieważne jest to, że nosiła je przez trzy miesiące (liczę od daty zakupu) i wszystko było dobrze...
Śmiać mi się chciało, ale reklamację spisałam. Jak widać, niektórzy uważają, że wszystko im się należy, a wszystko złe to nie ich wina.
Jestem ignorantką historyczną — może to moja wina, ale nawet jeśli tak, to nie wyłącznie moja. Trafiałam zawsze na takich nauczycieli historii, u których wystarczyło oddać zeszyt czy wykuć daty na pamięć, żeby mieć 5. Dlatego dziś nie mam pojęcia o większości wydarzeń historycznych, w szczególności dotyczących Polski — mam wrażenie, że bardziej nam wpajano rewolucję francuską i bitwę pod Termopilami. Za to nie wiem, kim są żołnierze wyklęci, kim był Gomułka i na czym tak naprawdę polegała komuna. Stwierdziłam, że jakoś to po prostu nadrobię, ale nie mam pojęcia jak — podręczniki są do luftu, z filmów dowiem się szczątkowych informacji... Od dłuższego czasu próbuję się wszystkiego nauczyć, ale mam takie luki, że nie jestem w stanie tego ogarnąć...
No ale jakby ktoś pytał o bogów greckich albo przyczyny rewolucji amerykańskiej tudzież bostońskie picie herbaty, to znam to akurat doskonale...
Uwielbiam obczajać nosy u ludzi. Nosy znajomych, ludzi w autobusie, w przychodni, na uczelni, wszędzie. Uwielbiam przyglądać się, jaki mają kształt, jak są duże, czy mają garba, czy może są zadarte. Im bardziej nos ekstrawagancki, tym lepiej, np. ogromny orli nos z garbem à la Chopin. Nosy damskie, nosy męskie... Nosy dzieci są zwykle bardzo podobne, więc nie obczajam. Najbardziej lubię garbki — mniejsze lub większe, lub takie o szerokiej i dość płaskiej nasadzie i trzonie.
Nosy mnie niesamowicie fascynują ze względu na swą unikatowość.
Kiedy byłam mała moja babcia powiedziała mi, że od jedzenia margaryny traci się wzrok, więc, kiedy poszłam do przedszkola i wyczułam margarynę na kanapce, stanowczym głosem oznajmiłam przedszkolance, że nie będę tego jeść, bo nie chcę być ślepa...
Do tej pory jak mijam ją na ulicy to ze mnie śmieszkuje...
Dziś przyszedł do mojego taty list. Starostwo powiatowe chce, by skosił trawę i usunął krzewy z „rowu bez nazwy”, w którego zasięgu znajduje się taty działka. Co w tym dziwnego? Tata od czterech lat nie żyje.
Moja sześcioletnia córka często chodzi po domu i śpiewa. Najczęściej są to aktualne hity lub zasłyszane na imprezach rodzinnych kawałki. Często przekręca teksty. I tak piosenka Sanah „Kolońska i szlugi” według jej wersji brzmi „Gorączka i szlugi”. Z kolei hit Zenona Martyniuka „Oczy zielone” śpiewa: „Przez te oczy, te oczy zielone, oszalałem, gwiazdy chyba tym oczom oddały cały blaaa-aa-ask. A ja serce miłości spragnione ci oddałem, tak zakochać, zakochać się można CAAAŁY CZAS...”.
„Wolność i swoboda” Boysów w remiksie mojej gwiazdy: „Niech żyje wolność! Wolność i ... STODOŁA!”.
Zwykle przypisywałam tę umiejętność genom męża. Było tak do chwili, gdy podśpiewując sobie w pracy za radiem: „Chyba dosyć już mam, tyle straconych szans, dobrze zaczęło się, teraz w chaosie trwa. Awaryjny zawrót łba, ewakuacji nadszedł czas” nie zorientowałam się, że w tekście jest „awaryjny ZAWIÓDŁ PLAN”.
Chyba czas pogodzić się ze swoimi ułomnościami i nie zwalać ich na męża.
Dodaj anonimowe wyznanie