#aoefc

Od kiedy oświadczyłem się mojej dziewczynie, zaczęła czuć się przy mnie nad wyraz swobodnie. Oznajmiła, że teraz możemy być oboje w stu procentach sobą i nie musimy się z niczym hamować. Wiecie, czym to poskutkowało?

Tym, że beka przy mnie średnio 10 razy dziennie - i to absolutnie nie są beknięcia księżniczki. Robi to mega ostentacyjnie, aż dosłownie robi mi się niedobrze, gdy na to patrzę! O dźwięku i zapachu nie wspominając.

Wiem, że jesteśmy ze sobą blisko i bardzo mnie to cieszy, ale nie wyobrażam sobie, by zachowywać się w podobny sposób przy kobiecie. Szczerze mówiąc, jestem przerażony nawykami mojej przyszłej żony.

Nie mam pojęcia, czy wszystkie laski się non stop hamują, a w rzeczywistości robią tak obleśne rzeczy?

#8QUPe

Jakieś pół roku temu z mojego bloku wyprowadziła się jedna rodzina (całkiem spoko ludzie), a na ich miejsce wprowadziła się inna. Od czasu gdy się wprowadzili, sporo rzeczy uległo pogorszeniu.
Jest to małżeństwo posiadające już 3 małych dzieci i już spodziewają się następnego. Matka tych dzieci jest w porządku. Przywita się zawsze, jest uprzejma, miła i do niej żadnych zarzutów nie mam. Ale jej mąż.... ugh.

Zaczęło się niewinnie, od tego, że nie odpowiadał na "dzień dobry". Później zaczął zastawiać wózkami i zabawkami swoich dzieci drzwi od piwnicy, ale tak że nie dało się ani wejść do piwnicy, ani dostać do sąsiedniego składzika. Nawet apele administracji nic nie dawały.
Później, tak z 3 miesiące po ich wprowadzeniu się do naszego bloku, dosłownie trafił mnie drzwiami. Stałem pod drzwiami i otwierałem je kluczem, a on w ogóle nie patrząc otworzył je z rozmachem i to takim, że oberwałem i poleciałem w tył. Najlepsze jest to, że jak wyszedł, to przeszedł obok mnie, zatrzymał się, popatrzył się na mnie i zarzucił tekst "Pan by się wziął do roboty, a nie pod blokiem na ziemi wylegiwał" (?!).
 
Najniebezpieczniejszą akcję zrobił z miesiąc temu. Szedłem chodnikiem, kieruję się do wejścia na klatkę schodową, a on nagle zjechał z drogi na chodnik, mało mnie nie rozjeżdżając, dosłownie w ostatniej chwili odskoczyłem. Już myślałem, że stracił panowanie nad samochodem czy coś, ale nie. Wyszedł sobie normalnie z samochodu, jakby nigdy nic, zamknął go i poszedł do siebie do mieszkania. Zaparkował tak, że zastawił cały chodnik, mnie mało nie rozjeżdżając i sobie poszedł. No ludzie no!

Wiem, że zdarzają się gorsi sąsiedzi, ale ten jest po prostu niebezpieczny dla otoczenia. Czy na podstawie tego co robił, a co opisałem w wyznaniu, można go już zgłosić na policję?

#edSjE

Chyba mam problem.

Gwoli ścisłości, jestem całkowicie hetero, nie wyobrażam sobie być w związku z kobietą czy chociaż jakąś pocałować, odrzuca mnie wizja partnerskiej czułości z drugą przedstawicielką mojej płci.
Tylko że traktuję inne kobiety jak swoje dzieci.

Są dla mnie przesłodkie. Rozczula mnie to, że są niższe od mężczyzn, że mają w swoich rękach (w pierwszym odruchu chciałam napisać „łapkach”...) mniej siły od nich, że ich oczy (oczka...) okalają gęste wachlarze długich rzęs (rzęsek... :’)), że mają wysokie głosy, krótko mówiąc sama ich kobiecość sprawia, że odbieram je jako urocze. Co ironiczne, większość z nich jest dla mnie za mało poważna, po prostu zbyt słodka na poważne miano kobiety, zamiast tego nazywam je w najlepszym przypadku kobietkami, ale również porównuję do kwiatów (różyczki, lilijki, kwiatuszki...), słodyczy (napoleonki, wuzetki, pączki, ciasteczka maślane...), owoców czy w ogóle jakoś inaczej (wałeczki na przykład).

Raz w sklepie trafiłam na kasjerkę o aparycji i głosie aniołka, trudno mi było zachować powagę i zaczęłam podśmiewać się pod nosem, na szczęście prawdopodobnie nie usłyszała.
W tym roku byłam na zagranicznych wczasach i miałam w hotelu taką strasznie słodką kelnerkę. Pamiętam, jak wzruszyło mnie, jak przy zabieraniu tacy ze stołu nie wiedziała, jak ją złapać i zabrała rękę, by potem spróbować z innej strony. Autentycznie zdarza mi się za nią tęsknić.
Mam w szkole dwie koleżanki, które swoją słodyczą wychodzą poza skalę, trudno mi się na nie nie gapić, a jedną z nich najchętniej ścisnęłabym za uda, bo są takie... fajne, duże, wydają się mięciutkie.
Szczególnie mocno mam tak z jedną aktorką. Ja ją po prostu kocham, ale nie jak partnerkę, tylko moje dziecko. Chciałabym ją przytulić, kupić bułeczkę, pogłaskać i powiedzieć, że jest cudna. Chciałabym pocałować ją w jej śliczny, okrągły nosek i dotknąć uroczych brewek. Nie zdradzę, kto to, bo parę osób wie, jak bardzo podoba mi się fizycznie, ale nie zdają sobie sprawy z tego dziwactwa i mogliby mnie po tym rozpoznać, ale grała w „Dynastii Tudorów”.

Dodam, że mam tak od zawsze, jako dziecko miałam takie uczucia nawet wobec własnej mamy. Po prostu są kochane, co poradzę? Wszystkim kupiłabym po ciastku. Nie jest to żaden specyficzny typ kobiet — wysokie, niskie, chude, grube, czarne, białe, każda potrafi mnie urzec. Zdaję sobie sprawę, że to bardzo nietypowe i na pewno nienormalne. Nie wiem, skąd to się wzięło, po prostu potrzebowałam to w końcu z siebie wyrzucić. Jak bardzo ze mną źle? Czas powiedzieć psychologowi...?

#wIxdg

Obecnie pracuję na terenie Niemiec.
Gdy mijam na ulicy jakiegoś staruszka, zastanawiam się, ile lat miał w czasie wojny, czy walczył, czy mordował Polaków. Czy brał w ogóle udział w tych wydarzeniach.
Będąc w Polsce i widząc jakąś starszą babcię, zastanawiam się, w którym roku się urodziła i jak udało jej się przeżyć te okropieństwa.

#kYLDg

Do tej pory w wieku 21 lat miałem jedną dziewczynę, która tylko przez parę miesięcy się zabawiła. Od tamtej pory, czyli 2 lat, nie umiem się pozbierać. Nigdy nie umiałem zagadywać. Zawsze byłem totalnym przegrywem. Już się pogodziłem z tym, że zawsze będę sam do końca życia.

#2I0Dp

Niedawno sprawiłem sobie ulgę przed komputerem, myśląc, że nikt mnie nie widzi. Byłem w błędzie, bo okno nie było w pełni zasłonięte i wydaje mi się, że przez górną część podglądała mnie sąsiadka. Z początku było mi wstyd, ale w jakimś stopniu było to podniecające. Nie wiem, jak się zachować teraz. Czy zasłaniać się całkiem, czy jednak zostawiać małe pole do podglądania. Moralna zagwozdka.

#cdyUX

Wiecie co? David Goggins kazał mi to napisać.
Miałam w życiu ciężko, domowe kłótnie od małego na mnie mocno oddziaływały. Matka wpadała w błędne koło – spokój i radość, potem awantura, potem ciche dni, a potem przepraszanie i „zapominanie” o sprawie. I tak cały czas. Na młodą osobę to oddziałuje, ja nie zapominałam, ukrywałam to w sobie. No bo komu powiem i co? Rodzice się kłócą, ciągle awantury i płacz. I co? Jak powiem, to rozwali się cała rodzina, nie daj Boże odbiorą nas rodzicom. A w domu zazwyczaj jest normalnie. Pomijając pojedyncze momenty. Zostały 2 lata i wyjadę na studia. Trzeba te 2 lata wytrzymać. Kocham moją mamę i tatę, nie chcę problemów. Oni też mnie kochają, tylko mama czasem zagubi siebie i wpadnie w zły stan. Jej też jest ciężko i trudno czasem, a to jej sposób wyładowania się. Zły, wiem. Ale taki ma charakter i problem ze sobą, uważa, że zawsze ma rację i robi problemy z niczego. Ma dobre serce, ale czasem boli mnie to, że przejmuje się tragediami innych ludzi, przelewa pieniądze na fundacje, a nie widzi, jaką krzywdę potrafi wyrządzić mi i rodzinie.

#qB9Zm

Poszliśmy na terapię dla par i moja szanowna kobieta myślała, że jak się rozpłacze przed panią psycholog, to ta zaraz na mnie siądzie i razem będą mnie ustawiać do pionu. Jakież było jej zdziwienie, kiedy pani psycholog zaczęła wytykać jej błędy. Moja kobieta wyszła stamtąd ogromnie poirytowana i stwierdziła, że trzeba poszukać innego terapeuty :)
ludojadow Odpowiedz

Laski używają emocji do wplywania na otoczenie, ale ta Twoja zderzyła sie z kimś kto operuje tą samą mocą i zonk xD Najgorsze jest to że od kogoś innego mogłbyś uslyszeć, że prawda leży po srodku, że pewnie ją prowokujesz i inne takie, ale w wielu przypadkach i też pewnie Twoim prawda może nie leżeć po srodku tylko jest wyraźnie, sprawca i ofiara i po prostu Twoja laska ma coś z garem, a po Tobie i tak zmarnuje życie komuś innemu xD

Odpowiedzi (9)
JMoriarty Odpowiedz

Ewidentnie gardzisz swoją partnerką więc pojawia się pytanie- po co ci ten związek? Boisz się być sam? Bo szczerze to raczej nikomu na dobre nie wychodzi

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie