Kiedy byłam mała, byłam strasznym niejadkiem i mama zawsze sprawdzała, czy na pewno wszystko zjadłam. Kiedy dawała mi coś do jedzenia, a ja zjadłam wszystko do końca, to zawsze wymyśliła jakieś nagrody, a mądra ja znalazłam sposób, by nie jeść, a i tak nagrody dostawać. Resztki jedzenia wkładałam do torebek i wychodząc na podwórko, zabierałam je ze sobą, by móc to wyrzucić, taki przynajmniej był plan...
Ostatnio robiliśmy porządki w starych rzeczach w piwnicy i oprócz zabawek, ubrań i owych torebek znalazłam jeszcze parę kanapek i resztki obiadu sprzed 10 lat. :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak słyszę o takich rzeczach to się cieszę, że miałam normalnych rodziców. Nikt mnie do jedzenia nigdy nie zmuszał.
Brzmi to dziwnie ale akurat to wyznanie jest wiarygodne. Archeolodzy dokopali się raz do średniowiecznej toalety i jeszcze teraz śmierdziało.