#fZ3Yh

To był mój pierwszy dzień w przedszkolu. Pani zaprowadziła nas do łazienki i poprosiła, aby każdy z nas wybrał swój wieszak na ręcznik. Odkąd pamiętam, byłam miłośniczką kotów, więc kiedy ujrzałam zawieszkę z obrazkiem przedstawiającym małego kotka, wiedziałam już, że będzie moja. Niestety nie byłam jedyną wielbicielką tych zwierząt i pomimo zażartej walki z kolegą, który był ode mnie mniej więcej cztery razy większy, musiałam w końcu się poddać. W międzyczasie większość wieszaków została zajęta przez inne dzieci, więc mi przypadł ten z wizerunkiem mrówki, który niekoniecznie cieszył się powodzeniem.

Kilka miesięcy później podczas śniadania zrobiło mi się niedobrze – zupa mleczna nigdy nie należała do moich ulubionych posiłków w przedszkolu. Nie chciałam wyjść na słabą, więc z zimną krwią zapytałam panią, czy mogę pójść do toalety, nic nie wspominając o tym, że za moment zwymiotuję. Po przekroczeniu drzwi sali pobiegłam szybko do toalety. Niestety nie zdążyłam dotrzeć do kabiny i zupa mleczna wraz z pozostałą zawartością mojego żołądka znalazła się na podłodze. Było mi wstyd przyznać się, że nabałaganiłam i wtedy w mojej głowie zrodził się idealny pomysł. Całe wymiociny wytarłam starannie ręcznikiem zawieszonym na wieszaczku z kotkiem. Kolorem były zbliżone do koloru ręcznika, a ja postarałam się, żeby dobrze w niego wsiąkły. Nikt niczego nie zauważył.
Strasznie cieszyła mnie myśl, że ten dzieciak, który ukradł mi wieszak, przynajmniej raz wytarł sobie twarz moimi wymiocinami.
Livarot Odpowiedz

Nie najlepszy pomysł na opowiadanie. Przecież to byłby smród na całą łazienkę.

Dragomir

Ale źródło nie od razu do zlokalizowania. Mogło się to wydarzyć.

3210

I wychowawczyni w przedszkolu która patrzy jak dzieci się biją o wieszak.

Dragomir

Akurat dzieci w przedszkolu kłócące się o wszystko to raczej norma.

Dodaj anonimowe wyznanie