Mam dwóch starszych braci, różnica wieku jest spora, bo prawie dziesięć lat. Są to typy śmieszków, zawsze znaleźli sobie jakieś ''twórcze'' zajęcie. Od podpalania własnych pierdów (nie przewidzieli tylko, że płomień przejdzie na dżinsy, skończyło się to brązowym śladem z obu stron spodni) albo bardziej obrzydliwe, jak dmuchanie żab przez słomkę. Niestety i moja naiwność kilkulatki była ciągle wykorzystywana.
Wmówili mi, że jak będę jeść cebulę, to będę silna. Żeby mi to udowodnić, siłowaliśmy się na ręce (po każdym zjedzonym plastrze była runda) i tak po dwóch cebulach byłam już silniejsza od nich. Żeby utrzymać efekt, przez kilka dni jeszcze podjadałam cebulę, żeby nie stracić nic z mocy.
Uświadomiła mnie mama, ale to było jakieś 7 cebul później. Do dziś mi to wypominają...
Od zawsze miałam wielki wstręt do palenia papierosów. Nikt w mojej rodzinie nie pali, ja sama też nigdy nie paliłam. Po prostu obrzydza mnie sama czynność i świadomość, co przez to się dzieje z płucami. Staram się nie ujawianiać z tą opinią, bo nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że chcę go na siłę "nawracać" (już miałam taką sytuację, dość nieprzyjemną, że jedna osoba mnie o takie chęci posądziła). Dlaczego o tym piszę? Otóż, dzisiaj właśnie przez to dałam kosza pewnemu chłopakowi. Żeby nie było, jest bardzo w porządku, nawet w moim typie, chodzimy do jednego liceum i mieliśmy jakąś nić porozumienia między sobą, ale wiedziałam, że pali e-papierosy. Niestety, nie umiem tego przeskoczyć, po prostu nie potrafiła bym np. pocałować kogoś, o kim wiem, że pali. Musiałam mu grzecznie odmówić i wyjaśnić całą sprawę. Na szczęście był wyrozumiały, powiedział tylko, że szkoda, że nie wiedział wcześniej, ale szanuje moje zasady. Trochę żałuję, że tak się to ułożyło, ale nic nie poradzę, trudno, nie będę komuś stawiać wymagań, bo sama nie lubię, kiedy ktoś miesza się w moje sprawy, a nie jestem tak głupia, żeby pchać się w związek, w którym nie będę się czuć komfortowo, licząc że"jakoś to będzie".
Chciałam się podzielić moją historią, być może ku przestrodze. Jestem ofiarą feedera. Zaczynając od początku: miałam nadwagę od dzieciństwa, oczywiście próbowałam coś z tym zrobić ale lekarze mówili że to głównie geny. W gimnazjum i liceum byłam wyśmiewana przez co moja samoocena spadła praktycznie do zera.
Mając 24 lata przy wzroście 165 cm ważyłam 80 kg. To był czas kiedy zależało mi na wejściu w związek właściwie z kimkolwiek. Przez internet poznałam faceta który wydawał się ideałem, przystojny, inteligentny, parę lat starszy. Od początku okazywał że mu na mnie zależy, mówił że podobam mu się taka jaka jestem. Dość szybko wprowadziłam się do niego, spędzaliśmy razem całe dnie.
Około rok temu zauważyłam że nakłada mi dużo więcej jedzenia niż sobie (od początku to on gotował), po pewnym czasie przyznał mi się do swojego fetyszu. Wtedy jeszcze byłam tak zakochana że wydawało mi się to normalne, w końcu jak mnie poznał nie byłam chuda. Stopniowo coraz bardziej mnie od siebie uzależnił, wmówił mi że rodzina i znajomi nie akceptują mojej wagi, więc odsunęłam się od wszystkich. Karmił mnie coraz większymi ilościami jedzenia, jak prosiłam go żeby przestał to on darł się, że mam jeść bo i tak nikt inny nie będzie mnie chciał. A zaraz potem przepraszał, mówił że nie chce mnie stracić, że jestem piękna w takim ciele.
Pracowałam wtedy zdalnie a on po pracy robił wszystko w domu i przynosił mi jedzenie, więc przez ostatnie parę tygodni poza toaletą praktycznie nie wstawałam z łóżka. Ten drań próbował mnie nawet namówić żebym się zwolniła; on zarabiał tyle że byłby w stanie utrzymać nas oboje, ale na szczęście jakaś resztka zdrowego rozsądku mnie powstrzymała (dzięki temu mam przynajmniej pieniądze). Niestety udało mu się przekonać mnie do nakręcenia paru filmów erotycznych, przyrzekał mi że ich nie udostępni ale nie wiem czy mu wierzyć.
Jak się uwolniłam? Otóż na początku grudnia przyśnili mi się pradziadkowie. Oboje zmarli jak byłam nastolatką ale zapamiętałam ich jako kochające się i wspierające nawzajem małżeństwo. We śnie tylko patrzyli na mnie a ja po przebudzeniu uświadomiłam sobie że to nie jest zdrowy związek. Jak on wyszedł do pracy spakowałam się i uciekłam. Zablokowałam go wszędzie i wyjechałam z miasta.
Minął miesiąc, udało mi się wynająć kawalerkę w sąsiednim województwie jak najdalej od niego, wciąż pracuję zdalnie ale po pracy próbuję jakoś schudnąć. Ważę teraz 120 kg czyli tyle samo ile w chwili ucieczki. Po roku wyjętym z życiorysu próbuję odnowić kontakty chociaż z najbliższą rodzinę. Nie wiem co dalej robić, w nowym miejscu nikogo nie znam i nie jestem w stanie się otworzyć. Chciałabym się odciąć od przeszłości, żeby on chociaż poniósł konsekwencje ale boję się iść na policję.
Facet, z którym jestem w związku od pół roku, wczoraj podczas kłótni przyznał się, że jest alfonsem. Nie wiem co mam zrobić z tą wiedzą...
Dziwną sytuację miałem ostatnio.
Byłem na randce, poznaliśmy się na aplikacji randkowej.
Dla lepszego obrazu oboje mamy około 30 lat.
Rozmawialiśmy, w pewnym momencie ona spytała, czy mam jakieś oszczędności, majątek, bo to ważne, aby facet w tym wieku miał jakąś poduszkę finansową albo coś swojego. Niby całkiem rozsądne pytanie.
Trochę lat spędziłem za granicą, to udało mi się coś tam zaoszczędzić, dodatkowo kawałek ziemi rolnej, którą dostałem od rodziców. Odpowiedziałem, że mam pewne oszczędności i kawałek ziemi, ale nie zdradziłem liczb.
Powiedziała, że fajnie, bo taki powinien być facet. Spytałem jej o to samo, czy ma jakieś oszczędności, majątek.
Powiedziała, że jedynie na wakacje oszczędza, resztę wydaje na bieżąco. Dodając, że to facet powinien być przedsiębiorczy, dlatego ona nie musi odkładać.
Chyba na tym kończy się równouprawnienie.
Mam 36 lat, lubię nosić pieluchy dla dorosłych, nie robię tego codziennie. Ale przychodzi taki dzień gdzie poprostu muszę założyć... to mnie uspokaja i sprawia mi przyjemność gdy sikam i ciepełko wypełnia wkład i puchnie między nogami. Co sądzicie ? Może są tutaj też osoby z podobnymi upodobaniami?
Poryczałam sie wczoraj na filmie "Titanic". Oglądałam go pierwszy raz w życiu i moim zdaniem to majstersztyk, muzyki, fabuły, gry aktorskiej i przekazu. Piękna historia tragicznej miłości wpleciona w realia tamtych czasów. Mój facet mnie wyśmiał, a ja płakałam. Wiem, że to tylko film, ale historia tej dziewczyny, jej miłości i trudnych decyzji przeszyły mnie bardzo, że ciągle o tym myślę. Przykrym jest jak jeszcze 100 lat temu traktowane były kobiety i do czego były zmuszane żeby żyć.
Od 5 lat jestem singlem z wyboru, odciąłem się od ludzi, ale teraz chciałbym założyć rodzinę i stoję przed ścianą, którą sam postawiłem. Nie mam znajomych i zapomniałem, jak się flirtuje.
Moja była pracownica po raz trzeci zaprosiła mnie dzisiaj na randkę. Czekała na mnie pod moim domem. A nigdy nie podawałem jej mojego adresu...
Jestem w kropce, nie wiem, co robić. Do niedawna miałam chłopaka, było mi z nim dobrze, myślałam, że to stabilna relacja. Od początku umówiliśmy się na otwarty związek, również przed nim miałam wielu facetów i nie chciałam z tego rezygnować. On z powodu pracy i trudności społecznych przez większość czasu był mi wierny, mówił, że moje szczęście jest dla niego najważniejsze i czasem nawet aranżował moje skoki w bok.
W sierpniu byłam w klubie, poznałam tam przystojnego Nigeryjczyka i od słowa do słowa wylądowaliśmy u niego. Raczej nie planowałam tego kontynuować, ale dwa tygodnie później wyszły dwie kreski...
Wtedy jeszcze aż tak się tym nie przejęłam, on obiecał, że będzie płacił alimenty, również koleżanki namówiły mnie, żebym urodziła. W październiku brzuch zaczął być widoczny, więc chcąc nie chcąc, powiedziałam chłopakowi, że to on jest ojcem. Był naprawdę szczęśliwy, myślałam, że stworzymy razem rodzinę.
Przed świętami wszystko naraz się zawaliło: chłopak przypadkiem poznał prawdę i zostawił mnie, a z ojcem dziecka urwał się kontakt (byłam w mieszkaniu, które wynajmował, podobno wypowiedział umowę i wyjechał z Polski). Nawet nie wiem, jak go znaleźć, znam tylko imię; na aborcję też już jest za późno. Nie wiem, czy poradzę sobie z dzieckiem – moje mieszkanie ma tylko 50 metrów, a ja nigdy nie pracowałam, to znaczy zarabiałam na OnlyFansie, ale przecież po ciąży nikt nie będzie chciał kupować moich zdjęć.
Próbowałam znaleźć pracę, żeby chociaż zdążyć się załapać na urlop macierzyński, ale mój brzuch jest już zbyt widoczny. Mam wrażenie, że w tym kraju są tylko januszeksy, gdzie nie dostanie się więcej niż 4000, a przecież ja z takiej kwoty nie utrzymam siebie i dziecka. Dzwoniłam do byłego i próbowałam go przekonać, żeby wrócił, w końcu jeszcze nie tak dawno obiecywał mi wspólne życie, a jego wypłata bardzo by mi się teraz przydała. Poród mam w maju i nie wyobrażam sobie dalszego życia, w desperacji założyłam nawet zbiórkę internetową, ale nic to nie dało. Czuję się oszukana. Mam tylko 22 lata, nie zasłużyłam na taki los.
Dodaj anonimowe wyznanie