#Lfr8B

Dzień Kobiet. W mediach jak zwykle mieszanka sztucznych i powtarzalnych co roku życzeń „dla naszych kochanych pań!”. Całe miasto paraduje z kwiatkami. Są wszędzie głosy, że Dzień Kobiet to relikt epoki, którego szanująca się kobieta XXI wieku nie powinna tolerować. Kobiety z kwiatkiem wyzywa się od naiwnych. Fakt, bycie kobietą zawsze było pewnym absurdem, zwłaszcza 8 marca.

W tym roku Dzień Kobiet obchodzę w cieniu rekonwalescencji – kiedy to po tylu latach chodzenia po lekarzach z problemami, gdzie byłam odsyłana z nieśmiertelnym „taka pani uroda” ewentualnie „po dziecku przejdzie” lub w skrajnych przypadkach „a próbowała pani schudnąć?” (gdzie słysząc tę radę, nawet nie miałam nadwagi), trafiłam w końcu na lekarza, który wysłuchał, porządnie przebadał... tylko po to, żeby okazało się, że choróbsko faktycznie się tam czaiło. Potem operacja, wycięcie większości kobiecych narządów, które już były i tak bezużyteczne. Jak się z tym czuję? Gorzko, zmęczona, ale też czuję pewną ulgę. Lekarz zalecił mi spacery, więc przeszłam się dzisiaj, a przechodząc koło kwiaciarni, kupiłam sobie pojedynczego żonkila. Ktoś by pomyślał, że po tym, co mnie spotkało, nie powinnam „wspierać” tego idiotycznego święta. Podczas gdy ja go kupiłam z zupełnie innego powodu. Otóż te 30 lat temu mój cudowny dziadek miał taki mały psotny zwyczaj 8 marca. Wstawał rano, biegł do ogrodu babci, ucinał kilka żonkili, po czym wskakiwał do samochodu, żeby przywieźć je do nas do domu i dać je w prezencie mi i mojej mamie. Miał przy tym minę jak urwis, który wiedział, że mu się ten mały figiel upiecze, mimo że babcia pewnie go ochrzaniała co roku za zrujnowanie jej grządki z kwiatkami. I tak żonkil jest dla mnie tym wspomnieniem o dziadku i o takiej innej, bezpieczniejszej epoce. I chyba o to chodzi. Nie o puste gesty. Jednak dałabym dziś wiele za to, żeby jeszcze raz zobaczyć dziadka z tą jego psotną iskierką w oku, gdy pojawiał się u nas w drzwiach z tym bukietem świeżo urwanych żonkili.
Czaroit Odpowiedz

Nie rozumiem, co ma choroba autorki do obchodzenia Dnia Kobiet. Nie widzę związku.
I nie rozumiem, co jest w tym święcie bardziej idiotycznego, niż w pozostałych świętach.

Dla mnie wszystkie święta są tak samo idiotyczne, bez wyjątku. To takie sztuczne zwracanie uwagi na jakiś aspekt życia, i powszechny nakaz celebrowania go tego akurat dnia, bo planeta zrobiła kolejne okrążenie wokół Słońca. Czyste kretyństwo.

Jednak nie zmienia to faktu, że o niektórych świętach pamiętam, bo po prostu lubię je sobie celebrować. Dla frajdy. Urodziny i prezenty, Tłusty Czwartek i twarogowe pączusie, Dzień Kobiet i kwiatuszki. A w Sylwestra piję sobie szampana. Bo czemużby nie? :)

Głupie? Owszem. A przy okazji przyjemne i zabawne. I o to w tym właśnie chodzi. 🙃

Meanness Odpowiedz

Dziękuję, że Pani żyje. Mam nadzieję, że będzie Pani zawsze zdrowa i szczęśliwa.

Dodaj anonimowe wyznanie