#uLr4R

Jak byłem mały i miałem ok. 6 lat mieszkaliśmy w bloku. Naszą sąsiadką była kobieta, która miała ogromny tyłek. Któregoś dnia gdy czekaliśmy na windę klepnąłem ją mocno ręką w ten wielki zad i powiedziałem "Dobra klacz!". Tekst ten zasłyszałem w jakimś filmie i moja pusta głowa jakoś doszła do wniosku, że będzie bardzo zabawnie tak zrobić.

Lanie jakie wtedy dostałem od ojca pamiętam do dzisiaj.

#TsLSl

Jak byłem mały byłem święcie przekonany, że te patyczki które lekarze wkładają pacjentom do ust przy badaniu gardła, to są patyczki po lodach. Podejrzewałem, że lekarze wygrzebują je z koszy na śmieci. Nie lubiłem wizyt u lekarza, dlatego zawsze swoje patyczki łamałem przed wyrzuceniem - na złość lekarzom.

#WcA1y

Gdy miałam może 6 lat akurat do kin weszła druga część Harrego Pottera. Jakby ktoś nie pamiętał to jest ta część z ogromnym wężem. Wybrałam się z tatą i starszą siostrą do kina. Film jak dla mnie wtedy wydawał się straszny, ale do wytrzymania. Dopiero później okazało się jak duże wrażenie na mnie wywarł. 

Przez kolejne 4 lata barykadowałam ubikację czym się dało, m.in. obstawiając deskę sedesową detergentami, ze strachu że ogromny wąż wyjdzie z kibla i zrobi mi krzywdę.

#I9n7l

Historia miała miejsce w czasach gdy byłem pięcioletnim szkrabem, a znam ją z opowieści rodziny. Mieszkałem z rodzicami na Śląsku. Reszta rodziny w miasteczku niedaleko Kielc, jednak w tamtym okresie dość często bywałem wraz z siostrą właśnie w rodzinnym mieście u dziadków. Mój dziadek był sporo starszy od babci i chorował na serce. Byłem wyjątkowo związany z nim, był dla mnie wielkim autorytetem, gdy byłem tam nie opuszczalem go nawet na minutę.
 
Tamtego dnia, a raczej nocy, byłem u rodziców. W pewnym momencie obudziłem się i zapłakany obudziłem mamę pytając dlaczego nie pozwoliła być z dziadkiem i pożegnać się. Z początku mama nie zwróciła uwagi na to co mówię tylko uśpiła mnie i też położyła się spać, ponieważ następnego dnia miała dyżur w szpitalu gdzie pracowała. 

Rano nie pamiętała już o nocnym incydencie, jednak przypomniała sobie o tym parę godzin później gdy odebrała telefon w pracy od swojej mamy z informacją, że tej nocy dziadek umarł.

#2KYZQ

Zdarzenie miało miejsce około dwóch lat temu. Wracaliśmy z chłopakiem z imprezy andrzejkowej. Chłopak był w stanie wskazującym, więc prowadziłam go do domu. 

Miał dużego psa, owczarka niemieckiego, bałam się go od zawsze. Pies mnie ewidentnie nie lubił. Zbliżaliśmy się do domu, chłopak twierdził że jest zamknięty i nie będzie problemu z wejściem. Okazało się jednak ze nie. Powiedział "Złapię go, a ty idź do mnie do pokoju". Pies jednak się wyrwał i potargał mi kurtkę łapiąc pyskiem za rękaw. 

W końcu po tym małym niefarcie weszłam do domu. Byłam przejęta, zestresowana sytuacją. Nie chciałam budzić rodziców chłopaka, wiec szłam po omacku. Droga jest prosta. Wymacałam ręką drzwi i przełożyłam nogę przez próg, żeby się nie potknąć. Niestety, wybrałam nie te drzwi które powinnam. Zamiast wyjść po schodach na górę z impetem wpadłam na dół do piwnicy, przewracając wiadra z ziemniakami i wszystko co znalazło się po drodze. 

Zanim zdążyłam się pozbierać przy drzwiach stanęli zaaferowani rodzice chłopaka. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Byłam trzeźwa, a narobiłam większego szumu niż niejeden pijany! Chłopak za to wytrzeźwiał w 5 minut.

#K9rlv

Jakiś czas temu, w czasach gimnazjum pojechałem na kolonię nad morze. Wszystko ładnie, zakolegowałem się z kilkoma chłopakami. Mieszkaliśmy w takich blaszanych domkach jak są na budowach, jednak były w środku łazienki itp. 

Drugiego dnia podczas śniadania na stołówce, gdzie zebrała się cała grupa zauważyliśmy z jednym z kolegów dziewczynę, której wcześniej nie widzieliśmy. Siedziała sama przy stoliku. Miała długie brązowe włosy spięte w kucyk i ciemne oczy. Była ubrana trochę mało dziewczęco, ale pomyślałem, że to jej strój "po domu". 

Momentalnie rzuciłem do kolegi coś na wzór: "Ty, dawaj podbijemy do tej laski, przysiądziemy się" myśląc, że dojechała na kolonię później i byłoby fajnie się przedstawić i coś zagadać. Tak też się stało, przysiedliśmy się i zasypałem ją pytaniami typu: "Dopiero przyjechałaś? Jak masz na imię? Skąd przyjechałaś?". Jednak na żadne z pytań nie uzyskałem odpowiedzi. Milczała. 

Wtedy uruchomiła się we mnie instynkt typowego gimnazjalisty. Zaczęliśmy się z niej nabijać, że ma ciuchy dla chłopaka, nie umie mówić itd. Po zakończeniu procesu konsumpcji posiłku, udaliśmy się do naszej chatki. Staliśmy przed budynkiem, kiedy przyszła wychowawczyni kolonijna, a z nią owa ciemnowłosa dziewczyna. Wychowawczyni stanęła przed nami i oznajmiła: "Cześć chłopaki, to jest Marek i będzie z wami mieszkał do końca kolonii.".

#IZcUQ

Kiedy to się stało miałam około 3 lat. Mieliśmy psa sporych rozmiarów (nowofurland). Była to suczka i wabiła się Wiki. Mój tata w obawie o to, że mnie zgniecie wyganiał ją słowami "Wyp#@!dalaj Wikula". A ja, że byłam dzieckiem, które lubi powtarzać zaczęłam też krzyczeć "Wypieldalaj Wikula!".

Kiedyś przyjechała do nas moja ciocia Wiktoria. Oczywiście chciałam pokazać co ja potrafię więc kiedy owa ciocia podeszła do mnie i złapała mnie za rączkę ja chwyciłam ją mocniej i wydarłam się "Wypieldalaj Wikula!". Ciocia najpierw zaczęła się śmiać, ale po chwili do niej dotarło co ja powiedziałam. Mama przepraszała ciocię przez kilka minut, a tata się śmiał.

Do dzisiaj wydaje mi się, że ciocia troszkę się mnie boi, albo po prostu mnie nie lubi.

#qnX15

Pewnego dnia przechodziłem przez pasy i potrącił mnie samochód. Byłem w totalnym szoku, mojego zdenerwowania nie dało się opisać. Nie mogłem wstać, złamana noga. Jestem człowiekiem, u którego ból przeistacza się w gniew, zagotowało się we mnie, przeklinałem i wyzywałem kierowcę od najgorszych. 

Za kierownicą siedział około 20 letni chłopak, młody kierowca, był bardzo chudy. Gdy do mnie podbiegł i się nachylił nade mną, przywaliłem mu z całej siły z pięści w twarz. Chłopak stracił przytomność i obaj leżeliśmy, tylko ja ciągle przeklinałem.

#BMKc3

Odkąd pamiętam zawsze chłopcy, a potem mężczyźni, chwalili mój wygląd, że jestem piękna itp. Ja jednak nigdy tak nie uważałam, moim zdaniem byłam przeciętna. Mój mąż natomiast nie jest typem przystojniaka, raczej taki trochę brzydal. Czasami zdarzało się, że różne osoby pytały mnie, jak to się stało, że tak się dobraliśmy.

Miałam trzy poważne związki w życiu. Dwaj pierwsi moi partnerzy byli niezwykle przystojni, ale na dłuższą metę jeden okazał się strasznym egoistą, a drugi nudziarzem. Natomiast trzeci był niski, trochę przy kości i na dodatek wcześnie zaczął łysieć. Jednak przebywając z nim zawsze czułam się wspaniale i świetnie się z nim bawiłam. Wyszłam za niego.

Jesteśmy razem już sporo lat. Gdy po latach spotkałam tamtych dwóch, to okazało się że się mają pokaźne brzuchy, łysieją, a charaktery mają chyba jeszcze gorsze. A mój mąż jest wciąż wspaniałym człowiekiem i potrafi mnie rozbawić jak nikt inny.

#VnJBP

Było to dwa lata temu. Wtedy rozpoczynał się czas zbliżeń z moją drugą połówką. Pewnego dnia gdy wróciłem z treningu, zmęczony, wyczerpany na maxa, dziewczyna zaproponowała mi zbliżenie. Długo się nie zastanawiałem, problem był taki, że zmęczenie zawsze prowadzi do szybkiego końca. Tym razem zapowiadało się podobnie. Widząc, że dziewczyna czuje się ze mną dobrze wstyd było przerywać. Oderwałem się myślami od zabaw i zacząłem myśleć o czymś innym. 

Gdy było po wszystkim dziewczyna mówi do mnie: "Co się stało że tyle wytrzymałeś?". Ja bez owijania w bawełnę przyznałem się, że nie myślałem o przyjemnościach jakie mi towarzyszyły, ale o tym jak robię w niedzielę rano jajecznicę. Tak, podczas stosunku myślałem o jajecznicy! Dziewczyna polew miała niesamowity.

Do dnia dzisiejszego, przy każdym bliższym kontakcie pada hasło "Kochanie, pamiętaj o jajecznicy".
Dodaj anonimowe wyznanie