#I9n7l
Tamtego dnia, a raczej nocy, byłem u rodziców. W pewnym momencie obudziłem się i zapłakany obudziłem mamę pytając dlaczego nie pozwoliła być z dziadkiem i pożegnać się. Z początku mama nie zwróciła uwagi na to co mówię tylko uśpiła mnie i też położyła się spać, ponieważ następnego dnia miała dyżur w szpitalu gdzie pracowała.
Rano nie pamiętała już o nocnym incydencie, jednak przypomniała sobie o tym parę godzin później gdy odebrała telefon w pracy od swojej mamy z informacją, że tej nocy dziadek umarł.
Mi po śmierci dziadka (miałam wtedy 9 lat) przez długi czas śniło mi się to, w jaki sposób umarł. Kiedy wracał z przystanku autobusowego przewrócił się na niego wymijaający go traktor. I co najlepsze wcześniej nie wiedziałam co się stało, rodzice aby powiedzieli, że miał wypadek i zmarł 4 godziny później.
przed śmiercią mojego ojca przez kilka dni , codziennie od wczesnego ranka sikorka uderzała głową w okno. irytowało mnie to strasznie. Mój mąż sprawdził że to zwiastuje śmierć w rodzinie. oczywiście obśmiałam zabobony...Po śmierci mojego ojca sikorka odleciała.
Podczas Wielkanocy moja prababcia lezala w szpitalu. Rodzice nie ukrywali ze jest w coraz gorszym stanie. Po świętach wróciliśmy do domu (była to odległość 330 km). Dwa dni później coś mnie tknęło, czułam się bardzo przywita i wiedziałam że ma to związek z chorobą prababci, ale pomyślałam sobie ze to głupie i mam gorszy dzień. Następnego dnia dokładnie o tej samej porze mama zadzwoniła do mnie z informacją ze prababcia umarła. Do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć tego przeczucia, ale sama nie wiem czemu. Przecież nie mogłabym nic zrobić.
Często się zdarza, że zmarli przychodzą się pożegnać z bliskimi...
dzieci i zwierzęta zawsze dobrze czują.
To zwykły przypadek ;d
Przypadki nie istnieją
Mialam podobna historie..
:/
Jeżeli historia jest prawdziwa to jest to zwykły zbieg okoliczności ;)
Nieprawda, parę lat temu umarł mój dziadek, chorował na raka. Trafił do szpitala w b. złym stanie, a był to rok szkolny. Po zakończeniu pierwszej lekcji, po przerwie, czekając na nauczycielkę, rozpłakałam się i długo nie mogli mnie uspokoić. Było to jakoś przed dziewiątą rano. Po powrocie do domu dowiedziałam sie ze dziadek nie żyje, umarł mniej wiecej za dziesięć dziewiąta. Znam jeszcze jeden przypadek gdy moja kuzynka rozpłakała się jadąc autem z rodziną, była dzieckiem. Pare minut pozniej zadzwonil telefon z wiadomoscia ze jej babcia umarła, wiec... ja w to wierze.