#YqPfr

Tata mojego lubego od 6 lat jeździ na wózku. Przyzwyczaił się już do tego, więc nie jest to dla niego żadną udręką. Psychicznie także jest ok, ale i tak staram się nie powiedzieć czegoś , co sprawiłoby mu przykrość lub dyskomfort.

Kilka dni temu mój chłopak doznał w bardzo głupi sposób urazu palca wskazującego dłoni. W związku z tym paluch znalazł się w gipsie. Tego samego dnia postanowiłam pojechać do chłopaka, bo wiedziałam, że kiepsko będzie mu szła jazda samochodem.

Kiedy dojechałam na miejsce, zastałam jego tatę rozmawiającego z sąsiadem przed bramą. Wysiadłam z samochodu i bez żadnego zastanowienia palnęłam "Jak tam się miewa nasz kaleka?".

Oczywiście chodziło mi o mojego chłopaka, ale dopiero gdy nastała niezręczna cisza uświadomiłam sobie co powiedziałam... Dzięki Bogu mój teściu jest facetem z tzw. jajem i ze śmiechem odpowiedział "A dobrze kochana, nadal nie chce mi się nawet nogą ruszyć, taki ze mnie leniuch".

#IpKY8

Idealny związek, mieszkamy razem i gruchamy sobie codziennie od 1,5 roku. Nadchodzi piękny dzień - dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Szczęśliwi przyszli rodzice. On zachorował (zwykła grypa) i kazał mi się wyprowadzić, aby mnie nie zarazić (kobiety w ciąży nie powinny brać leków bo szkodzi to dziecku). Po czym przestał się odzywać. Taki troskliwy miś z niego.

#XGZhb

Gdy miałam 7 lat urodził się mój brat. Z wielką niecierpliwością czekałam aż mama wróci ze szpitala. W końcu nastał ten wyczekany dzień. Przygotowałam laurkę i dałam nawet uczesać swoje wiecznie rozwichrzone włosy. Braciszek od razu mi się spodobał, chociaż nie był upragnioną przeze mnie siostrzyczką.

"Pomagałam" w każdej czynności z nim związanej, łącznie z kąpielą, mimo że przerażały mnie w nim dwie rzeczy, których ja nie miałam... fioletowawy koniuszek wystający z pępka i coś dziwnego znajdującego się między małymi nóżkami. Ciężko mi opisać, jak wielka była moja radość, gdy pierwsza z tych rzeczy odpadła, więc trudno się chyba dziwić, że wiedziona logicznym myśleniem zapytałam:
- Mamusiu, a kiedy to drugie odpadnie?

#Oikf6

Kiedyś słyszałam rozmowę telefoniczną mojej mamy z babcią. Dodam, że babcia ma około 80 lat i nieznane jej są młodzieżowe teksty. Końcówka rozmowy leciała tak:
- Dobra mamo, muszę kończyć, bo obiad nie gotowy.
- Luz córcia, nara.
Po odłożeniu słuchawki prawie posikałyśmy się z mamą ze śmiechu, dziwiąc się kiedy i gdzie babcia poznała takie słowa.

#fMx8j

Na imprezie urodzinowej kumpla poznałem jego koleżankę ze studiów. Ładna, miła, inteligentna, oczytana, sympatyczna, trochę tajemnicza, uśmiechnięta. Rozmowa nam się bardzo kleiła (w różnych tematach), a co najważniejsze - nie miała chłopaka. Na koniec imprezy poprosiłem o numer telefonu i otrzymałem go. Wymienialiśmy przez kilka dni SMSy, dzwoniliśmy do siebie - wszystko wskazywało na to, że wzajemnie jesteśmy sobą zainteresowani (bardzo się ucieszyłem, tym bardziej że typem modela to ja nie jestem). Postanowiłem przenieść naszą znajomość na grunt realny, zaczynając klasycznie od zaproszenia do kina. 

Mieszkała na typowym blokowisku wybudowanym z inicjatywy towarzysza Edwarda Gierka, więc sami wiecie - ciasne, jednokierunkowe uliczki między blokami, pierdyliard samochodów, ograniczona widoczność, ludzie chodzący jezdnią, a nie chodnikiem. Cudem znalazłem miejsce parkingowe i niecierpliwie czekam na tego mojego anioła. Przyszła, wsiadła, jedziemy. Dojechaliśmy do pierwszego skrzyżowania na jej osiedlu, a tu dość szybko jadące auto zajeżdża mi drogę. Naprawdę niewiele brakowało, żeby trzeba było oba samochody klepać. Zdenerwowałem się, bo nie lubię kierowców, którzy nie mają ani krzty wyobraźni, więc wypaliłem w nerwach (ale jednak pilnując swoje słownictwo):
- Ku**a, co za baran!
Na co mój szeroko uśmiechnięty anioł rzekł:
- To mój tata...

Zmieszałem się - w końcu miałem rację, ale mimo wszystko obraziłem jej ojca i to w jej obecności. Na całe szczęście nasza pierwsza randka się udała. Co więcej, okazało się, że "teść" jest świetną osobą.

#3hSMv

Całe zdarzenie miało miejsce pod koniec podstawówki, kiedy to czekał na mnie sprawdzian z biologii. Niestety nie nauczyłam się na niego, więc postanowiłam pierwszy raz ściągać. Przygotowaną ściągę wsadziłam pomiędzy kartki i udało mi się dzięki temu odpowiedzieć na pytania. Niestety dostałam 1 gdyż zapomniałam ściągi wyjąć i oddałam swój sprawdzian razem ze ściągą. Najadłam się w tym młodym wieku strasznego wstydu. Od tamtej pory na każdy sprawdzian z biologii uczyłam się pilnie, może teraz dzięki temu ukończyłam medycynę :)

#r5xqE

Rok temu jesienią przyjechaliśmy z chłopakiem do Polski w odwiedziny do rodziny. Z racji tego że w Polsce nie mieszkam od 10 lat, zawsze bardzo cieszę się na polskie zakupy, więc przed wyjazdem cały dzień zarezerwowany jest na kupowanie polskich przysmaków. 

Tak samo stało sie tym razem, wysiadliśmy z samochodu i idziemy po wózek, a obok nich stoi chłopczyk ok. 7 lat z grzybami. Wspomnę tylko, że było strasznie zimno, padało, wiał wiatr, a on był ubrany w bluzeczkę, sandały i skarpetki, długie spodnie i na tym koniec, uśmiechnął sie do nas i mówi: "Kupi pani grzyby?" a to, że ze mnie taka gaduła musiałam sie go wypytać, czemu on stoi tutaj sam i jaka część ze sprzedaży jest dla niego, w życiu nie zapomnę co mi powiedział:
- Ja tutaj nie jestem sam, tata siedzi w samochodzie.
- No to czemu tata ciebie nie weźmie żebyś ty też się troszkę ogrzał?
- Bo ja muszę sprzedawać grzybki
- A tata nie musi?
- Tata nie, on nas tylko wozi i czeka, aż wszystko sprzedamy. Mama jeździ rano i wieczorem do lasu i też sprzedaje.
- A co tata robi?
- Tata nas tylko wozi.

Pożegnałam sie z chłopcem, wchodząc do sklepu nie kupując grzybów. Nie mogłam zrozumieć, jak można wykorzystywać tak swoje dziecko. W sklepie kupiłam mu słodyczy za 50 zł. Wychodząc dałam mu zapakowane słodycze, nie wiedział, jak mi dziękować. Zapytałam sie tylko jeszcze, gdzie siedzi jego tata. Wskazał mi palcem na kilkuletnie AUDI A6! Myślałam, że mi szczęka opadnie. Podeszłam do niego zmieszałam go z błotem kazalam zabrać syna i powiedziałam, że jeżeli kiedykolwiek zobaczę tego małego, jak bedzie cokolwiek sprzedawał zadzwonie po policję. Spłoszył się, zabrał syna do auta i odjechali.

Później pytałam rodzinę, małego pod tym sklepem już nie było.

#Luhnr

Byliśmy dość przeciętną, szczęśliwą rodziną. Ja, moja młodsza o rok siostra, mama i tata. Mój tata pracuje w dobrze prosperującej firmie, a mama zawsze opiekowała się nami. Nigdy niczego jej nie brakowało, tak jak i mi i mojej siostrze. Jednak najwyraźniej to było za mało. 

Pewnego dnia wróciłam z domu, słyszę, awantura. Rodzice nigdy się tak nie kłócili. Trochę się wystraszyłam, więc gdy zobaczyłam to co się stało potem łzy napłynęły mi do oczu. Moja mama pakowała się, a tata patrzył bezczynnie. Nie wiedziałam co się dzieje. Okazało się jednak dość szybko - romans. Moja mama znalazła sobie młodszego fagasa. Mój ojciec tak ją kochał, była dla niego wszystkim. A tu coś takiego po 20 latach małżeństwa, wyobrażacie sobie?

Sprawa rozwodowa. Co mama powiedziała mi i mojej siostrze? Wybieracie, albo idziecie ze mną, albo nigdy więcej mnie nie zobaczycie. Nie poznawałam własnej matki! Moja siostra, pupilek mamy (zawsze była jej najukochańszą córeczką) została z nią. A ja? Oczywistym wyborem był mój tata. Było mi niesamowicie ciężko, ale zrobiłabym to po raz kolejny.

Teraz gdy widzę siostrę na mieście, przechodzi obok mnie i nawet nie spojrzy. Rodzona siostra! Od znajomych często słyszę, że zrobiło się z niej niezłe ziółko. Matka na wszystko jej pozwala... imprezy, picie alkoholu. Tata do tej pory stara się uzyskać z nią kontakt, ale królewna nie chce (zabrania jej pewnie też mama). 

Patrząc na to nigdy nie spodziewałabym się, że przez rok może się tak wszystko w moim życiu zmienić. Tęsknię za mamą i siostrą, ale nic nie pozostaje mi jak wierzyć, że kiedyś to wszystko się poukłada.

#QiehJ

Sytuacja miała miejsce 3 lata temu, kiedy wyjechałem pracować do pięknej i słonecznej Macedonii. Dodam, że dość wcześnie miałem dziecko z moją żoną, bo w wieku 26 lat miałem już córeczkę w wieku 5 lat.

W Macedonii miałem być przez 4 miesiące od końca czerwca do początku października. Jako że pracowałem na budowie, to niesamowicie spaliło mi twarz, ręce i tors. Wyglądałem jak typowy mieszkaniec tamtych okolic, czyli po prostu byłem brązowy. Chociaż praca była ciężka, to uwinęliśmy sie bardzo szybko bo już w okolicach września praca była skończona i można było wracać do Polski do domu. Żona bardzo ucieszyła się z mojego powrotu. 

Nasza Lenka akurat miała iść do dentysty, więc ja mogłem z nią pójść. Żona podwiozła nas po drodze do pracy tak, że mieliśmy niecałe 2 kilometry do gabinetu. Jako iż moja córa panicznie boi się dentysty, zaraz po opuszczeniu samochodu zaczęła płakać i krzyczeć "Ja nie chcę, zostaw mnie, ja chce do mamy", itd. Ogólnie nie przejmowałem się tym, bo zawsze tak było że gdy mama zostawiała córkę ta płakała przez chwilę, a potem się uspokajała. To wyznanie nie miało by sensu gdyby nie to, że po jakichś 20 minutach przyjechał patrol policji i zaczął mnie spisywać. Córka przestraszona płakała prawie bez przerwy. Zabrali nas na komendę, żeby coś wyjaśnić. A nie powiem miny policjantów były nie za ciekawe.

Okazało się, że ktoś zadzwonili ze zgłoszeniem, że "Cyganie" porwali dziewczynkę. Po głębszym zapatrzeniu się w sprawę wszystko stało się logiczne. Z daleka mogłem wyglądać jak Cygan przez opaleniznę. Żona musiała przywieźć mi dokumenty na komisariat, bo zapomniałem portfela, żeby potwierdzić moje dane, a córka była zadowolona, bo wizyta u dentysty jej przepadła. Ja natomiast stałem się nieformalnym Cyganem jeszcze przez ponad 2 miesiące, dopóki opalenizna trochę nie zeszła.
Dodaj anonimowe wyznanie