#liqh8

Moja koleżanka na mega wyluzowanych rodziców. Jej tato uczył nas (15latki) jeździć samochodem (BMW). Podziwiam gościa, że nie bał się mandatu no i zarysowanego autka. Po kilku tygodniach stwierdził, że poradzimy sobie na głównej drodze. Wspomnę, że moi rodzice o niczym nie wiedzieli. A teraz wyobraźcie sobie minę mojego taty, gdy mijał się na drodze krajowej ze swoją niepełnoletnią córką bez prawka, prowadzącą droższe auto niż sam miał. Do dziś mam tą minę przed oczami :)

#y7Zjr

Niedawno w sobotę byłam ze swoją mamą na zakupach na rynku (owoce, warzywa itd). Oczywiście wielki ruch i zamieszanie. Pełno ludzi i każdy się śpieszy. Wśród tego tłumu pędzących na złamanie karku ludzi w pewnym momencie zauważyłam kulejącego, zaniedbanego, wychudzonego psa. Momentalnie oddałam mamie do ręki smycz naszego psa, którego prowadziłam i zabrałam jej torbę z wędlinami i kiełbasą. Zaczęłam iść w stronę psa błądzącego między autami na parkingu. Piesek był bardzo łagodny, oczywiście również wystraszony, ale na szczęście kawałek kiełbasy sprawił, że podszedł w końcu do mnie (przy okazji zobaczyłam otwartą ranę przy pyszczku). Dokarmiając psiaka małymi kawałkami kiełbasy, aby ode mnie nie poszedł zadzwoniłam po Animal Patrol Straży Miejskiej.

Wiele osób zastanawia się po co istnieje coś takiego jak straż miejska, no właśnie między innymi po to, aby zająć się zwierzętami w mieście. Odebrała przemiła pani, która spisała opisywany przeze mnie stan psa i wysłała patrol na wskazany przeze mnie adres (informując mnie za ile minut patrol przyjedzie - był nawet trochę wcześniej). Musiałam oczywiście z psiakiem poczekać. Ponieważ pies był łagodny, strażnicy bez problemu zabrali go do samochodu i przetransportowali do schroniska dla zwierząt. Oczywiście schronisko na jest najprzyjemniejszym miejscem dla zwierzaków, ale jest zdecydowanie lepsze niż ulica. Cała akcja nie trwała długo, a psiak będzie miał zapewnioną opiekę i może uda mu się trafić kiedyś do domu. 

Napisałam tą historię po to, aby wam uświadomić, że istnieje coś takiego jak Animal Patrol. Warto zorientować się, pod jaki numer dzwonić w danym mieście i w razie konieczności z tego numeru skorzystać. Nie bądźmy obojętni i pomagajmy bezdomnym zwierzętom. Szczególnie miejmy to na względzie teraz, kiedy mrozy zbliżają się wielkimi krokami.

PS. W Łodzi numer do Animal Patrol to 986 :)

#jUYcl

Jestem w związku już 7 rok, jest ona moją pierwszą (i mam nadzieję jedyną) miłością. Dopiero niedawno udało nam się jakoś poukładać w życiu, oboje po studiach, ona pracuje w firmie ojca, a ja otworzyłem własną działalność. Ale nie w tym rzecz.

Gdy już uświadomiłem sobie, że dobrze nam się wiedzie, uznałem że czas się oświadczyć. Plan jest, ale problem pojawił się, jaki pierścionek kupić? Latałem jak głupi po jubilerach, szukałem nawet za granicą, ale żaden pierścionek nie był tym idealnym. Minął rok i w końcu znalazłem. Dobra, jest piękny, od razu byłem pewien, że to ten. Teraz tylko czekać na święta (jest to jedyna okazja gdzie moja jak i jej rodzina są w jednym miejscu).

Elegancko ubrany, już mam powli stresa, a co jak powie nie? Już wszyscy zjedli i było rozdawanie prezentów, otwieram swój, a tam małe pudełko. Zdziwiłem się. Otwieram, a tam sygnet! Moja dziewczyna siada koło mnie i pyta się, czy za nią wyjdę! Moja reakcja to był śmiech. W tle moja siostra mówi, coś w rodzaju, że ja tak z tym zwlekam, że kobita się niecierpliwiła, aż sama do akcji przeszła. Oczywiście się zgodziłem i równocześnie też się jej oświadczyłem.

Teraz jesteśmy rok po ślubie, a mnie wciąż śmieszy, że to kobieta pierwsza mi się oświadczyła.

#ZzUdA

Zdarzenie miało miejsce w auli na wykładzie, gdzie było z 200 osób. Jako że był to piątek, a autobus do rodzinnej miejscowości mam zaraz po zajęciach, postanowiłam zabrać torbę z brudnymi ubraniami - majtki, skarpetki, itp. Mając do noszenia tę torbę nie chciało mi się brać jeszcze dużej torebki, więc zabrałam taką malutką, gdzie mieścił się tylko portfel i telefon. Natomiast notatnik schowałam w tej torbie z brudami.

Rozpoczęły się zajęcia, więc wyciągam ten notatnik. Jak gdyby nic zaczynam pisać, aż tu nagle jakiś chłopak siedzący obok mnie (swoją drogą bardzo przystojny) mówi: "Koleżanko, coś ci wypadło" i wskazuje palcem na moje majtki leżące na podłodze. Nie, nie należały do tych sexy. Były to typowe "gatki okresowe"... Bez spalenia buraka nie mogło się obejść.

#Py8KN

Historia zdarzyła się jakieś wieki temu, aczkolwiek nie traci na swej wartości.

Pewnego dnia przyszedł do mnie kolega, który z racji długiej choroby, chciał pożyczyć parę zeszytów. Więc zaprosiłam go do góry, gdyż na dole, leżał mój tata, który to podłapał jakąś grypę i obijał się w łóżku. Dodam, że nie jest wielkim zwolennikiem noszenia piżam i nie krępuje się otwieraniem drzwi w samej bieliźnie.

Chwilę posiedzieliśmy jak to dwie gaduły i w trakcie rozmowy zadzwonił dzwonek (z racji tego, że tata zadeklarował się otworzyć nie zawracałam sobie tym głowy).
Schodzimy na dół, a tu obcy facet wręcza mojemu tacie (pamiętajmy o jego ubiorze) pieniądze i dodaje: "Jestem bardzo zadowolony z pańskich usług, przyjdę do pana też w przyszłym tygodniu".

Tłumaczyłam koledze, że mój tata jest informatykiem i czasem sobie dorabia, ale po jego minie widziałam, że chyba nie był do końca przekonany.

#MY4fc

Kilka lat temu, kiedy chodziłam jeszcze do szkoły, postanowiłam obejrzeć film pornograficzny, co prawda bardziej z ciekawości, niż z jakichś erotycznych pobudek.
Kiedy rodzice wyjechali do wujka na imieniny włączyłam w TV program erotyczny i zaczęłam go oglądać. Po chwili stałam się bardzo pobudzona (dodam, że byłam w wieku, kiedy hormony robiły ze mną niezrozumiałe rzeczy), więc zdjęłam ciuchy od pasa w dół i zaczęłam się... bawić. W tym momencie do domu weszła mama, która zapomniała prezentu (wejście jest na wprost salonu, w którym się znajdowałam). Jedyne co zdążyłam to złapać za pilota i zmienić kanał.

Na moje nieszczęście był to kanał przyrodniczy, w którym właśnie kopulowały żółwie!

Mama była tak zszokowana, że drugi raz zapomniała prezentu, potem wróciła i próbowała przeprowadzić ze mną "poważną rozmowę". Po trzech wizytach u psychologa na jakie zapisali mnie rodzice było już lepiej.

Do dziś robię się czerwona jak burak gdy tylko ktoś wspomina o żółwiach, a wstyd jaki wtedy przeżyłam do dziś śni mi się w koszmarach.

#XC9uB

Moja mama uczy matematyki, a tato historii. Był wieczór, tata sprawdzał jakieś kartkówki, a mama woła z kuchni:
- Tadek, trzeci tydzień proszę żebyś naprawił tę szafkę. No nie mam już słów do ciebie!
Na co tato odpowiedział nie przerywając sprawdzania:
- Książek nie czytasz to i zasób słów masz ubogi.

Nie spał na kanapie; mama nie dosłyszała :)

#yxArx

Byłem wtedy w maturalnej klasie liceum. Czytałem i pisałem wiersze, chodziłem na samotne spacery po nocy i tym podobne, po prostu romantyk pierwsza klasa. I właśnie od pierwszej klasy podobała mi się pewna dziewczyna. Niewysoka, zgrabna, mądra, zabawna i można by tę listę ciągnąć bardzo długo. Ogółem była to cud miód malina.

Przez te lata jakoś nie miałem odwagi do niej zagadać, byłem bardzo skryty i nie lubiłem dzielić się moimi uczuciami. Wszystko przelewałem na papier. Nikomu tego też nie pokazywałem. W końcu jednak stwierdziłem, że nadszedł mój czas. Zaplanowałem wszystko, nic nie mogło pójść źle. I rzeczywiście nic źle nie poszło.

Zaprosiłem ją na spacer, rozmawiało nam się bardzo dobrze. Zaczęliśmy coraz częściej się spotykać. W końcu po kilku miesiącach została moją dziewczyną.
Układa nam się świetnie. Jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Ostatnio luba powiedziała mi, że pokochała mnie przez moje wiersze, które pokazałem jej po kilku spotkaniach.

A wiecie co jest w tym najlepsze? Od początku pisałem je z myślą, że poderwę na nie jakąś dziewczynę. Jak widać, udało się. Dlatego panowie piszcie wiersze :)

#RTxpr

Wybraliśmy się ostatnio ze znajomymi do kina. Tak się składa - wszyscy niepełnosprawni. Nie od dziś wiadomo, że reakcje ludzi na osoby takie jak my bywają przeróżne. Mogę jednak z pełnym przekonaniem powiedzieć, że to, co się nam wtedy przytrafiło, nigdy nawet nie przyszłoby nam do głowy. Ale do rzeczy.

Wychodzimy z sali kinowej, podjeżdża do mnie kumpel i śmiejąc się mówi:
- Nie uwierzysz, jakiś facet podszedł do mnie i wcisnął mi do ręki stówę.
- Żartujesz?
W celu rozwiania moich wątpliwości sięgnął do kieszeni po owy banknot. Oboje byliśmy mocno zdziwieni. Na dalszy rozwój akcji nie trzeba było długo czekać...

Usiadłam na kanapie, żeby ubrać kurtkę i widzę, że jakiś mężczyzna idzie w naszą stronę. Nim się obejrzałam, wyciągnął z portfela kilka banknotów i położył je obok mnie mówiąc coś w stylu: "Macie, podzielcie się". Prawdę mówiąc, niewiele zdążyłam ogarnąć z tego, co się działo. Spojrzałam na tego faceta i już miałam mu coś powiedzieć, ale on zniknął równie szybko jak się pojawił. Niewiele myśląc schowałam pieniądze z nadzieją, że nikt poza nami nie widział całego zajścia, bo było mi naprawdę głupio. Przez całą drogę powrotną czułam się jak przestępca.

Teraz zastanawiam się, czy my aż tak biednie wyglądamy... Strasznie dziwne zajście, ale przynajmniej plus jest taki, że nie musiałam iść do bankomatu.

#RvtiB

Jestem dumnym studentem fizyki. Na ostatnich zajęciach z ochrony radiologicznej dowiedziałem się, co należy zrobić w przypadku wybuchu bomby atomowej. Profesor powiedział to mniej więcej w taki sposób: "Co należy zrobić, gdy w pobliżu was wybuchnie bomba atomowa? Zarzucić na siebie białe prześcieradło i czołgać się na cmentarz...".

Dzielę się tą informacją, żeby każdy wiedział, jak się zachować i w razie wybuchu obrał kierunek na najbliższy cmentarz :)
Dodaj anonimowe wyznanie