#Iul61
Jednym z takich klientów jest pewien sympatyczny Pan, który się bardzo jąka. Zacina się jak stara płyta CD pocięta nożyczkami.
Dziś ten Pan postanowił wziąć ode mnie numer. Ja swojego firmowego nie znam, więc poszłam po telefon i on podyktował mi swój, żebym puściła mu sygnał. Wpisuę, daję "połącz", ale coś źle wpisałam, bo sygnał nie dociera.
Druga próba, tym razem pod okiem owego Pana, żebym czegoś źle nie wpisała. Łączymy znowu, a na ekranie wyświetla się "ZAJĄKNIĘTY" capsem pisany.
Myślałam że umrę ze wstydu, sama się zaczęłam jąkać. Widocznie ten Pan dzwonił do mnie kilka miesięcy wstecz i zapisałam go tak, żeby wiedzieć o kogo chodzi...
Zdarza się. Takie sytuacje są ciężkie. Miałam przyjaciółkę, która się jąkała, pewnego dnia rozmawiałyśmy o pewnym jurorze z TVNu, który też ma z tym problem. Zapomniałam się i zaczęłam go naśladować. Nawet nie wiecie jak głupio się poczułam :/
Czesław? :-)
@Agneska
Zgadlas :) I nawet fajnie mi to wychodziło :D
ale przypał :D
Co do przypałów ...ostatnio widziałam tekst "na przypale albo wcale" ...tak więc mogę pocieszyć autorkę ;)
Troszkę przypałowo ;) Domyślam się, że Panu mogło zrobić się smutno, sama mam wadę wymowy ( mianowicie nie mówię -r) i mimo tego, że staram się podchodzić do niej z dystansem, robi mi się przykro gdy ktoś to naśladuje lub co gorsza wyśmiewa ;(
Tez mam taka wade. Ale moim znajomym sie to podoba i czesto prosza mnie, zebym powiedziala jakies slowo, np. rabarbar :) chociaz ostatnio maja faze na mowienie "i tak nie pouchasz" i prosza mnie, zebym to mowila, bo wtedy najlepiej to brzmi :)
Czasami nawet obcy ludzie mówią, że to słodkie, ale ja czuję dyskomfort z tym związany więc jakakolwiek uwaga wprawia mnie w zakłopotanie. Nie lubię tego w sobie, ale staram się tym nie gnębić ;)
I co, dalej jest waszym stałym klientem? :)
Zgaduję, że zaraz pojawi się nieodłączne i niezmiernie irytujące "najważniejsze to mieć do siebie dystans".
O kurcze :P ale wtopa :P
Mój tata wziął kiedyś numer od swojego szefa do klienta, z którym miał się spotkać. Klient ten wszystkim w firmie działał na nerwy, więc tata nazwał go w kontaktach po prostu "Debil". Na spotkaniu wszystko idzie ładnie pięknie, klient zainteresowany kupnem dość drogiego towaru, ale jako że musi to jeszcze przemyśleć, chce wymienić się numerami z tatą. Klient nachyla się nad nim i dyktuje mu swój numer, gdyż ojciec kompletnie zapomniał, że ma już numer owego pana. Przy wstukiwaniu numeru coś mu świta, próbuje się wykręcić, że zapomniał i jednak ma jego numer. Ale ten twierdzi, że trzeba sprawdzić, czy aby na pewno. Mina tego Pana gdy na wyświetlaczu pojawiło się słowo Debil- bezcenna. Całe szczęście towar kupił. 😁
Nie chcial bym byc na miejscu tego pana:P
Ups 😯 przeprosiłaś ?
Nawet jakby tego nigdy nie zobaczył, to i tak chamsko. Mogłaś go jakoś inaczej podpisać...