#gP36n
Wymawiam znaną nam wszystkim regułkę...
Ja: - Pochwalony. Ostatni raz byłam u spowiedzi hmmmm... nie pamiętam?
Ks: - A czy drogie dziecko posiadasz może jakieś okno w domu, które nie myłaś powiedzmy 2 lata?
Ja: - Hmm? Tak (w piwnicy) proszę księdza, znajdzie się...
Ks: - Czy widzisz coś przez to brudne okno?
Ja: - No raczej nie.
Ks: - To wyobraź sobie teraz swoją duszę. Jest brudna jak to okno. Nie oczyszczacz swojej duszy poprzez uczęszczanie do spowiedzi i przez nią nic nie widać, żyjesz w grzechu itp. itd..
Koniec końcowi, padło pytanie...
Ks: - Czy chciałabyś wybrać sobie jakąś pokutę?
Ja: - Tak! To ja umyje to okno ;)
Mina bezcenna.
u nas w kościele był ksiądz, który jako pokutę kazał czytać konkretną książkę, "Potop" na przykład :D
Przeczytałam cały od deski do deski. Po skończeniu tej męki miałam wrażenie, że odpokutowałam za grzechy przeszłe, obecne i przyszłe, zatem ksiądz miał dobry patent - człowiek zastanowi się kilka razy, zanim znowu nagrzeszy 😂
Rusofilka: Potop przecież to dobra książka! Przeczytałam z przyjemnością ;) Tak jak "Krzyżacy", "Przedwiośnie" ;) Taa dziwna chyba jestem. Chociaż w sumie "Nad Niemnem" nie dałam rady.. ;)
@qwerty91 ja też przeczytałam wszystkie lektury w szkole, nawet Faraona - super książka :D
Potop? Ze 3 razy spoko przeczytany, świetna książka jak dla mnie (y)
Fajny ksiądz :D
Daj mi namiary na tego księdza :D xD
Też czytam wszystkie lektury, a choć kocham historię (i polski oraz czytanie samo w sobie), to stylu Sienkiewicza nie mogę znieść. Nieodmiennie kończy się dla mnie godzinami tortur.
Jeśli chodzi o Sienkiewicza: W pustyni i w puszczy po prostu cudo, Krzyżacy o zgrozo, a Potop jeszcze przede mną od dwóch tygodni próbuję się wziąć za Lalkę jakoś tak brak mi motywacji
Jeej, bardzo dobra pokuta! Dużo lepsza (moim zdaniem) niż odmawianie kolejnej litanii, czy pacierza. Pokuta powinna coś wnosić. Mam nadzieję, że ks się na nią zgodził :D
Skoro kapłan porównał Twoją duszę do tego okna to po odpuszczeniu grzechów, Twoja dusza staje się czysta (okno również). Okno samo się nie umyje, tak samo jak grzechy same by Ci się nie odpuściły- w każdym z tych przypadków potrzebne jest Twoje działanie.
:D
@Almaila Dziękuję. Oczywiście, że potrzebny jest kapłan, ale zawrzyjmy to w pojęciu Miłosierdzia Bożego, które jest obecne i tu i tu. :) Miłosierny posługuje się kapłanem w sakramencie pokuty i sprawia, że osoba, która pisała to wyznanie ma jeszcze czas na Ziemi (na umycie okna) :D
Jeżeli dla Ciebie modlitwa nic nie wnosi to zastanów się nad sensem chodzenia do spowiedzi :)
@jak Widocznie źle rozumiesz moją wypowiedź. Modlitwa to przede wszystkim ROZMOWA z Bogiem. Uważasz, że osoba, która nie chodzi do spowiedzi przez x lat (jak autorka wyznania), idąc dalej zapewne nie uczestniczy w życiu Kościoła (choć tego nie wiem) dostając za pokutę odmówienie 'zdrowaśki', odczuje tę pokutę? Najczęściej modlitwy są 'odklepywane' i nie każdy rozumie, co mówi (choćby przy Ojcze nasz, która zawiera tyle prawd). Jeśli rozumiesz, o co się modlisz poprzez nie to chwała Panu. Jednak przy osobach, które z jakiegoś powodu nie spowiadały się x lat, to potraktowanie ich 'z automatu' nie wpłynie na ich podejście do Kościoła. Widać, że Pan Jezus posłużył się tym kapłanem już przez naukę, która jak widać trafiła do autorki. Nie uważam, aby najlepszą pokutą było odmówienie którejś z modlitw 'byle tylko odmówić'. A tak może za każdym razem, gdy autorka spojrzy na okno w piwnicy, to przypomni sobie o tej spowiedzi.
No to Cię nie zrozumiałem :)
I jak? Umyłaś? XD
Skoro Ty masz duszę brudną jak okno w piwnicy, to ja bym miała czarną jak smoła.:P
'Choćby wasze grzechy były jak szkarłat,
jak śnieg wybieleją' :D
Postaram się je wybielić, ale nie spowiedzią, bo nie chodzę do kościoła. ;)
:) powodzenia i wytrwałości
Bo ukleknac i pomodlić się można tylko w kościele... Osobiście nie chodzę do kościoła, odstraszyli mnie księża i mochery. Modlę się gdy znajdę chwilę czasu, w autobusie, w pracy, czy w domu, a spowiedź wg mnie to bzdura.
Chodziłam do kościoła lata temu i nie wyniosłam z tego nic a nic. ;) Nie lubię zimnych murów, pstrokatych okien i ołtarza ze złota. Do tego ludzi ubranych w najlepsiejsze ubrania, bo przecież trzeba pokazać, że ma się nowe kozaki.
Często modliłam się leżąc w łóżku, przed snem. Prosiłam i przepraszałam, dziękowałam za to co mam. Fakt, ostatnio jakoś już tego nie robię: możliwe, że zacznę znów. :) Ale na pewno nie w kościele.
Czemu bzdura? Hmm no może temu że nie potrzebuje mówić obcej mi osobie swoich grzechów. Przecież Bóg widzi czy żałuję, czy nie. Więc cały "sakrament" jest zupełnie niepotrzebny ;p
Sakramenty to wymysł katolików. Polecam się douczyć i poczytać Biblię, nagle okaże się, że chrześcijaństwo wygląda zupełnie inaczej :)
Pomysłowa jesteś! :) a tak poza tym to zaciekawiło mnie zdanie "mina bezcenna". Jeszcze nigdy nie byłam w konfesjonale, w którym byłoby widać twarz księdza na tyle wyraźnie, by zauważyć jego minę. Oczywiście nie neguję tego zdania, ale do tej pory byłam pewna, że każdy konfesjonał jest mocno "zaciemniony". Pozdrawiam!
Bardzo dobra pokuta lepsza od tych litan itd. Ja mialam kiedys zrobic dobry uczynek i to byla najlepsza spowiedz ;)
Ciekawym pomysłem jest również, by spróbować każdego dnia żyć jednym wersem hymnu o miłości. Bo skoro Miłość to Bóg, to znaczy, że Bóg cierpliwy jest. A skoro my jesteśmy na podobieństwo Boga to '(Twoje imię) cierpliwa/-y jest'. Polecam każdemu. Nawet nie jako pokutę, a ćwiczenie duchowe :D
I co? Zgodził się czy nie?
Mi też tak powiedział tylko ze o osobie która się ileś czasu nie myje XD
Wszystko wspaniale, ale ciekawe, czy się zgodził.
Ja od zarania dziejów nie byłam u spowiedzi, czyli jakieś dobre 10 lat. I nic mnie nie ciągnie w tamto straszne miejsce. Tak, mam traumę i boję się zarówno księży, jak i kościołów.
To już stare, ale powiedz mi, czy nie chodzisz do fryzjera tylko dlatego, że jeden zepsuł Twoją fryzurę? A może nie chodzisz do dentysty, bo jeden źle naprawił zęba? Nie. Szukasz dalej, aż w końcu trafiasz na kogoś godnego zaufania. Nie spowiadałam się ponad 4, bo jeden ksiądz mnie zraził. Po 4 latach poszłam do Spowiedzi w mieście oddalonym jakieś 400 km. Ta spowiedź była cudowna- najlepsza jaką miałam. Po niej zdarzały się też takie, po których najchętniej znów odeszłabym od Kościoła. Tylko, że cały czas miałam przed sobą tą jedną spowiedź i wiedziałam, że warto. Nie każdy ksiądz jest spoko, ale każdy może odpuścić Twoje grzechy.
"Pech", czy "zrządzenie losu", jak zwał, tak zwał, sprawiło, że trafiłam na kompetentnego fryzjera oraz dentystę. I jestem im wierna.
Po prostu, nie zgadzam się z tym, co głoszą księdza. I mam w planach akt apostazji. Ponadto, nigdy w mojej rodzinie nie przykładano wagi do "nauki religii". Nie znam modlitw, poza tym będąc dzieckiem nigdy nie zmuszano mnie do chodzenia do kościoła. Nie potrzebuję tej instytucji w swoim życiu. I czuję się bezpieczniej, gdy trzymam się z dala od niej.
Aczkolwiek szanuję tych, co chcą, mają potrzebę uczęszczać. Mnie nikt nie zmusi, bo jestem wolnym człowiekiem w granicach prawa, które to prawo jest zawarte w Konstytucji.
To tylko przykład :)
Oczywiście nie zamierzam Cię zmuszać i szanuję Twoją decyzję. Jednak zachęcam do ciągłego szukania. Nie warto przez jednego kapłana zaprzepaszczać szansy na zbawienie. Znajomość modlitw nie jest powodem do przekreślenia Cię. :)
Cokolwiek zrobisz On i tak Cię kocha, czy w Niego wierzysz, czy nie. :)
A ja Ci tylko życzę byś była szczęśliwa. :)
Znowu kościółkowe pitolenie. Nie rozumiem, albowiem mieszkam poza granicami wyrodnej matki Polski i po raz kolejny przewijam dalej. Wszystkiego dobrego drodzy rodacy, wytrwałości, samodzielnego myślenia i lektury wielu książek.