Mam dwóch starszych braci. Gdy ja miałam ok 6 lat oni byli już w liceum, jak można się domyślić skutkiem tego było wiele przypałowych akcji ze mną w roli głównej m.in. próby kupienia w sklepie prądu, bo w domu "się skończył". Ale nie o tym to wyznanie.
Jako 6-letnia dziewczynka miałam pewne kolory, które uwielbiałam, a na inne nie mogłam patrzeć. Nie było możliwości, żebym nałożyła ubranie w znienawidzonym odcieniu, a gdy kolor "pieniążka w papierku" mi nie odpowiadał, bardzo szybko z pomocą moich braci wymieniałam go na inny - ładniejszy.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia dostałam od cioci banknot 100zł i w tym momencie pojawił się problem - kolor obrzydliwy, a koleś na "papierku" ma brzydki ryj (podziękowania dla braci za takie słownictwo w wieku 6 lat). Jako rezolutne dziecko biznesu szybko wymieniłam ten oto "brzydki papierek" na ładniejszy, najpierw na 50zł, potem udało się nawet na 20zł. Wspominałam że byłam młoda i głupia? Nie? Trzymając w ręku moje upragnione śliczne 20zł, stwierdziłam, że monety są fajniejsze i wymieniłam piękne 20zł na 5zł. Żeby tego było mało, byłam wtedy najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Bracia też nie mogli narzekać.
Przymierzam maskę z filmu "Krzyk" i przeglądam się w lustrze. W pewnym momencie z pokoju wychodzi mój syn (8 lat). Patrzy chwilę na mnie, po czym mówi:
- Mamo, jeszcze nigdy tak dobrze nie wyglądałaś!
Jak mieliśmy około 12 - 13 lat to oglądaliśmy z bratem na kablówce serial Dragon BallZ na stacji RTL-7. To była nasza ulubiona bajka. Niestety mama zrezygnowała z abonamentu i nam odłączyli. A w Dragon Ball miał być ważny odcinek. Postanowiliśmy z bratem, że wejdziemy na dach i spróbujemy sobie podłączyć. Jeden z nas mówił, czy jest sygnał, a drugi podłączał nasz kabelek do kabelka, który biegł do okna sąsiadki. Po ostrożnym zeskrobaniu gumowej izolacji w środku był owinięty srebrną folią. Kiedy za pomocą szpilki zwarliśmy nasze kable, obraz szumiał. Jednak po ominięciu srebrnej folii ekranowej obraz był dobry. Na koniec jako dobrzy sąsiedzi zadzwoniliśmy jeszcze do naszej sąsiadki zapytać, czy ma dobry odbiór, bo "podłączaliśmy swoją antenę". Miała dobry, więc zadowoleni wróciliśmy do domu, a później opowiedzieliśmy o naszym wyczynie mamie.
Na drugi dzień mama odwiedziła dostawcę kablówki i zdała nam relację:
- Dzień dobry. Chciałabym odnowić abonament, bo moje dzieci chciały oglądać bajki w telewizji kablowej, weszły na dach i sobie same podłączyły.
Podobno miny tych ludzi były ciekawe i powiedzieli: "Zdolne ma pani dzieci". Dodali też, że wyślą montera, który porządnie to podłączy i tak to zrobi, żeby w przyszłości nie dało się podbierać sygnału od sąsiadów.
Nie zrobił. Sprawdziliśmy :) Aczkolwiek abonament był przez nas regularnie płacony.
Ponad rok temu, zaczęłam uczęszczać do 1 klasy technikum w moim mieście. Nowa szkoła, nowi ludzie oraz nowy wychowawca, który nigdy wcześniej nie pełnił tej funkcji. Przejdźmy jednak do historii.
Na początku roku została zorganizowana wycieczka integracyjna, do pobliskiej miejscowości na dwa dni. Wszyscy podekscytowani, zbiórka rano na dworcu. Jechał z nami wychowawca oraz pani pedagog. Podczas czekania na peronie, nasz pan oddalił się trochę, ponieważ dwóch uczniów z klasy było jeszcze w toalecie. W tym momencie przyjechał nasz pociąg. Sprawnie zapakowaliśmy się do jednego z wagonów i w momencie odjazdu widzimy biegnącego wychowawcę z dwójką uczniów.
Tak, dopiero w tym momencie zauważyliśmy jego brak. Co gorsza, to nasz wychowawca posiadał wszystkie bilety PKP. Byliśmy zmuszeni wysiąść na następnej stacji. Czekaliśmy na niej ok. godziny, po czym przyjechał następny pociąg tym razem już z wychowawcą i dwoma uczniami.
Dalsza część trasy przebiegła spokojnie. Wysiedliśmy na docelowej stacji, przeliczenie osób i parę informacji. Opuszczaliśmy już stacje i kierowaliśmy się w kierunku ośrodka. Pan wychowawca, był szczęśliwy i dumny, że mimo trudności dotarliśmy na miejsce. Wydawałoby się, że wszystko skończyło się dobrze, ale po chwili spaceru mina naszego pana zrzedła i oznajmił nam...
...że zostawił plecak w pociągu.
Działo się to gdy miałam może coś około 3 lat. Mama chciała ugotować obiad, więc musiała czymś mnie zająć, co nie było takie łatwe. Wreszcie zadowolona po zajęciu mnie zabawkami wróciła do kuchni. Jakie było jej zdziwienie kiedy po kilkunastu minutach nie zastała mnie w pokoju. Przeszukała cały dom, a po mnie ani śladu.
No dobra, może jeden ślad, bo nie było też mojego wózka dla lalek. Przerażona wybiegła na podwórko, a jej córcia... szła powolutku środkiem drogi z wózkiem, a kilka samochodów jechało powoli tuż za nią, bo przecież nie będą straszyć małego dziecka trąbieniem. Mama teraz wnuków znacznie lepiej pilnuje. :)
I uprzedzając pytania: nic mi się nie stało, mam się dobrze.
Mąż przychodzi z pracy. Jak zawsze brudne spodnie ściąga w pralni, wyjmuje pieniądze z kieszeni. Podchodzi nasz 3-letni syn i pyta się taty, czy może sobie zabrać jednego pieniążka do skarbonki. Tata pozwala. Zadowolony synuś biegnie do siostry chwalić się pieniążkiem. Tata podszedł do niego, patrzy jakiego pieniądza zabrał i mówi:
- Kamil, ale 50zł to jest dużo pieniążków!
- Tata ja jestem już duży, uniosę - odpowiada synuś.
Moja babcia bardzo lubi słuchać radia. Jednak pewnego dnia coś się popsuło - radio nie wydawało żadnego dźwięku. Patrzyła na to i moja ciocia i ja. Niestety, nie udało nam się zidentyfikować problemu, ani co gorsza naprawić. Postanowiłyśmy więc, że z ciocią pójdziemy z radiem do naprawy.
No i dobrze. Stoimy już przy panu, on podłącza je do prądu. Chwilę trwało, zanim radio zaczęło grać. Pan popatrzył dziwnie na moją ciocię i powiedział:
- Miała pani przyciszone...
Jak byłem mały, to ja i brat dostaliśmy od dziadka w prezencie super zabawki z Pewexu. A jak wszystkie dzisiejsze dzieci pewnie (nie) wiedzą, były to czasy, gdy o fajne zabawki wcale nie było łatwo. Tak więc dostaliśmy od dziadka czerwone plastikowe wozy straży pożarnej.
Tego samego dnia brat wrzucił swoją straż pożarną do pieca, aby sprawdzić, czy ugasi pożar.
Niestety. Nie ugasiła.
Mieszkam na wsi, dlatego też na podwórku mamy mnóstwo zwierząt, które uwielbiam.
Miałam kilka lat, kiedy pewnego dnia zapragnęłam sama nakarmić kota. Powiedziałam mamie, że dam mu kiełbasę z lodówki. Rodzicielka kategorycznie mi zabroniła, tłumacząc, że zwierzak ma jedzenie na dworze, a owa kiełbasa jest dopiero co kupiona. Myślała, że przyjęłam to do wiadomości i zabrała się za swoje zajęcia.
Po jakimś czasie dostrzegła, że jakoś długo stoję przy lodówce z rękami do tyłu, więc pomyślała, że chowam tam kiełbasę. Myliła się. Jednak z ciekawości zajrzała do lodówki. Jakie było jej zdziwienie, kiedy na półce z kiełbasą dostrzegła wystraszonego, zmarzniętego kota. Tłumaczyłam się tym, że chciałam go tylko nakarmić...
Sytuacja sprzed kilku lat. Spotykałem się z pewną dziewczyną już dość długo, w sumie to byliśmy razem prawie 3 lata. Układało nam się, dobrze się dogadywaliśmy, mieszkaliśmy razem. Czasem się kłóciliśmy – ale wiadomo, która para się nie kłóci. Bardzo lubiłem jej rodziców, oni mnie chyba też. Pewnego razu, podczas częstych wizyt w domu rodzinnym dziewczyny, jej tata podszedł do mnie twierdząc, że potrzebuje pomocy w piwnicy, więc po prostu z nim poszedłem.
Ku mojemu zdziwieniu to był tylko pretekst do poważnej rozmowy o mnie i o jego córce. Stwierdził, że nie pasujemy do siebie, nie mogę zapewnić przyszłości jego córce i powinniśmy się rozstać (co było dla mnie dziwne, bo zarabiałem dość dobrze). Nie musicie domyślać się mojej reakcji. Jednak on nie dał za wygraną… wyciągnął przygotowane już 1000zł twierdząc, że to powinno mi wystarczyć żeby zmądrzeć. Odmówiłem. Zaproponował drugie tyle, ale z takim samym skutkiem. Po czym skończyłem z nim rozmowę.
Po kilku dniach gdy wróciłem z pracy ona czekała na mnie, spakowana, gotowa by się wyprowadzić. Ten pomysł z rozmową był jej, tak samo jak chęć skuszenia mnie pieniędzmi… Chciała żebym to ja ją zostawił, a nie ona mnie. Na pytanie dlaczego, stwierdziła że byłem dla niej zbyt dobry... Jak tylko mogła zwróciła przeciwko mnie swoich rodziców. Nie protestowałem, rozstaliśmy się. Straciłem dziewczynę i dwa klocki… a przecież mogłem się jeszcze potargować :D Tyle przegrać.
Dodaj anonimowe wyznanie