#6LoQ3
Rodzice stwierdzili, że nie będzie ich dłużej niż 40 minut (mamy blisko cmentarz, a różańce nie trwają zbyt długo), więc postanowili mnie, małego - jak twierdzili - recydywistę zostawić na ten czas samego w domu. Dostałam półgodzinny wykład, by nikomu, ale to nikomu nie otwierać drzwi i leżeć grzecznie w łóżku. Przytaknęłam, po czym okryłam się kołdrą i zapadłam w sen.
W czasie różańca moja mama jednak nie była spokojna i zauważywszy to wujek powiedział, ze pojedzie do mnie sprawdzić, czy wszystko gra. Mama zgodziła się, dała mu klucze, a sama została na różańcu. Wuja jednak nie otworzył sobie drzwi, lecz postanowił sprawdzić, jak ja zareaguję na dzwonek.
Wyobraźcie sobie minę faceta, który w momencie otworzenia się drzwi, zostaje oślepiony wielką latarką świecącą centralnie w jego twarz, której nie mogła nawet utrzymać mała dziewczynka, z racji tego, że w rączkach trzymała wielką, drewnianą pałkę i przywitała wujka słowami: "Czego?".
Wykład jednak się nie przydał, trzeba działać samemu i porządnie :D
Haha
Ha. Nie pogadasz. Ta latarka wymiata :D
Gorzej, gdybyś od razu przeszła do rzeczy :v
Ciekawe czy dalej otwierasz drzwi z latarka i pałką 😅
Cel osiągnięty? No osiągnięty! To czego się tu czepiać? :D
😂😂😂
Przypomniała mi się scenka z Zaplątanych z patelnią 😂
I tak oto rodzice wychowali małego bandytę :D
Chciałam dać łapkę w górę, ale było akurat 666 więc się nie zdecydowałam XD
Mina wujka musiała być bezcenna XD