Na pewno każdy zauważył, że ostatnio nieco się ochłodziło. Komu w 15 stopniowym mrozie chciałoby się o zmroku wracać 3 km do domu? Ano nikomu. Wobec tego znajomy chciał zamówić taksówkę. Niestety okazało się, że nie ma numeru.
Wtem ja, wpadłam na genialny pomysł, że dam mu wizytówkę z portfela. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że zamiast wizytówki, podałam mu... swój kalendarzyk menstruacyjny. Jak pewnie się domyślacie jego mina była bezcenna :)
PS. Nie, nie zapadłam się pod ziemię, ani nie spaliłam się ze wstydu, po prostu zaczęłam się śmiać i podałam mu prawdziwą wizytówkę.
Gdy byłam mała kuzyn powiedział mi, że dzieci biorą się z zastrzyku w tyłek. Bardzo wzięłam to sobie do serca. Tak bardzo, że w wieku 5 lat jak wylądowałam w szpitalu i miałam dostać zastrzyk w tyłek, to zaczęłam uciekać ze szpitala z krzykiem: "Ja jeszcze nie chcę mieć dzieci, ja mam dopiero 5 lat, pomocy!".
Mama opowiadała mi, że wszyscy ludzie na izbie pękali ze śmiechu. Jej natomiast nie było do śmiechu, ponieważ uciekałam z kroplówką w ręku. Za mną mama, a za nią lekarz i pielęgniarki.
Byłem u mojej przyjaciółki, w której od dawna się kochałem. Ona robiła naleśniki, a ja zbierałem się na odwagę, aby w końcu zaproponować jej przeniesienie naszej znajomości na inny poziom. W pewnym momencie, gdy coś zaczęła do mnie mówić, chwyciłem ją za rękę, przerwałem jej i wydusiłem z siebie te słowa, które tak długo chciałem jej powiedzieć. Zakończyłem pytaniem, czy ona też czuje coś takiego i w napięciu czekałem na odpowiedź. W tym momencie pozostawiony samemu sobie naleśnik postanowił zniszczyć chwilę i zaczął się palić... Chwilę później gdy sprzątaliśmy kuchnię ona powiedziała cicho "Tak".
Obchodziliśmy już dwie rocznice i zawsze z tej okazji smażymy naleśniki. A jeden robimy przypalony :)
Kilka lat temu nasz związek przechodził prawdziwy kryzys - moja partnerka w wyniku wypadku straciła obie nogi.
Moja rodzina od razu nastawiła mnie przeciw niej. "Zostaw ją, co to za kobieta, która nawet okien nie wymyje". Pamiętam dzień, kiedy ich posłuchałem i kiedy leżała w szpitalu - zostawiłem ją... Na 10 minut. Udałem się do kwiaciarni i bez pierścionka jeszcze tego samego dnia się oświadczyłem.
Jesteśmy najszczęśliwszym małżeństwem od kilku lat, mamy wspaniałą 3-letnią córkę i drugiego potomka w drodze (mam nadzieję, że syn, ciężko jest wytrzymać z dwiema babami, a co dopiero jak dojdzie kolejna). Moja kobieta jest najwspanialsza na świecie i mimo iż kontakty z moją rodziną bardzo mocno się ochłodziły - nie żałuję swojego wyboru do dnia dzisiejszego :-)
Jako że jestem wielką fanką Gwiezdnych Wojen, wybrałam się do miejscowego kina na siódmą część sagi. Moimi towarzyszami byli rodzice. Wchodzimy na salę, a tuż obok naszych miejsc siedziało dwóch chłopaków w moim (licealnym) wieku, którzy byli załadowani popcornem. Mój tata już miał zająć miejsce obok jednego z nich, jednak zatrzymał się i powiedział w ich stronę: 'Moja córcia lubi popcorn, to usiądzie obok kolegów'. Popatrzyłam z zażenowaniem na tatę i na moich nowych znajomych, po czym zajęłam miejsce. Dzięki, tato.
Jakieś 3-4 lata temu, mając 16-17lat wracałam rano autobusem po Sylwestrze w Nowy Rok. Wydałam chyba wszystko, bo zostało mi 1,05zł wyliczone na bilet, ale nie przewidziałam, że tego dnia sklepy i kioski zamknięte, a bilet u kierowcy 1,50zł. Do domu trzeba było jakoś wrócić, więc licząc, że kanary mają wolne wsiadłam na gapę. Już na następnym przystanku wsiadł kontroler... (Małe miasto, więc wszystkich kojarzę).
Zmęczona, pomyślałam, że nie mam nic do stracenia i wyciągnęłam jakiś paragon (chyba za książki w szkole językowej, formatem podobny do tego, który dostałabym od kierowcy) po czym podałam go kanarowi. Spojrzał na paragon, potem na mnie.. i przedarł go na znak sprawdzenia, puścił mi oczko i poszedł sprawdzać dalej :)
Kontroler biletów też człowiek :)
W sierpniu 2013 roku, dowiedziałam się, że będę miała braciszka lub siostrzyczkę. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, iż miałam 15 lat a moja starsza siostra 17 i było to dla nas niemałym zaskoczeniem. Nie przepadałam za dziećmi, nie umiałam się z nimi dogadać. Wolałam uczyć się sama i w spokoju, a tu nagle, coś, ktoś miałoby mi zaburzyć harmonię mojego (jakże wtedy) idealnego życia? Nie dawałam po sobie poznać co myślę i co czuję, ale nie chciałam zmian.
Na wiosnę 2014 urodził się mój braciszek. I wiecie co wam powiem? Jest mi głupio, że w myślach mówiłam sobie takie rzeczy. Teraz, nie widzę świata poza nim. Gdy wracam po szkole, po ciężkim dniu, cieszę się na samą myśl, że to właśnie on przywita mnie całuskiem, gdy wejdę w próg naszego domu. Zrezygnowałam z wielu przyjemności by pomagać rodzicom, ale wiem, że było warto. Mam nadzieję, że kiedyś mój brat doceni to, jak bardzo go kocham.
Miałam wtedy około 8 lat, poszłam w lato na odkryty basen z rodzicami. Uwielbiałam męczyć tatę, żeby bawił się ze mną w wodzie, polegało to m.in. na tym że bierze mnie na barana albo podnosi i rzuca do wody. Kiedy pełna emocji wynurzyłam się z wody z uśmiechem krzyknęłam do taty: "Rzuć mnie! ". Jak się okazało, to nie był mój tata tylko jakiś facet, którego wzięłam za tatę i który z konsternacją odpowiedział tylko: "Rzucam cię", a ja spaliłam się ze wstydu.
Ostatnio czytałem mojej siostrze dosyć śmieszne wyznanie z tej oto strony, dodam że jadła wtedy rosół. Tak się roześmiała że jej makaron nosem wyleciał. Nie, to nie był cienki makaron, to były grube świderki!
Kiedyś jak byłem mały i czytałem książkę dla dzieci to było tam napisane przekleństwo, ale zastąpione słowem "CENZURA". Uznałem, że to jest naprawdę przekleństwo i zawsze jak chciałem przekląć to mówiłem: "No, cenzura!"
Dodaj anonimowe wyznanie