#HJ7Ux
Wracałam z pracy, aby sobie skrócić drogę przez słabo oświetlone osiedle, dosyć ponure. Dookoła mnie garstka ludzi, cisza i spokój
Przede mną (jakieś 20-30 metrów) szła młoda kobieta na oko około 27 max. 35 lat. Widać było, że bardzo jej się śpieszyło, była poddenerwowana, co chwilę się chwiała na wysokich obcasach. (Szłam już za nią jakiś czas). Zza rogu tunelu, którym akurat szła, wyskoczył w zakrwawionym przebraniu i maską typu "krzyk" jakiś nastolatek z takim wrzaskiem/piskiem, że nawet ja oddalona od niego się przestraszyłam. Kobieta ze strachu bardzo głośno piszczała, zaczęła się trząść. Grupa nastolatków rozanielona udanym wystraszeniem kobiety uciekła, aby nie ponieść żadnych konsekwencji, gdy kobieta już ochłonie.
Stała w miejscu, a gdy już miałam przejść obojętnie obok niej, spojrzałam na jej twarz - była blada jak trup - nie przesadzam. Gdy podeszłam by zapytać czy nic jej nie jest właściwe osunęła się na mnie. Spanikowana nie wiedziałam co mam robić. Kobieta była ledwo żywa i trzymała się w miejscu serca. "Boże, zawał" - pomyślałam. Zaczęłam krzyczeć pomocy, ale jak na złość tych kilku ludzi, którzy jeszcze chwilę wcześniej było w okolicy, gdzieś wcięło. Przerażona, wygrzebałam jakoś telefon z torebki. Szybko na 999.
Po podaniu danych i lokalizacji, dyspozytorka poinstruowała mnie, abym kobiecie pomogła usiąść, bądź ułożyła ją w pozycji półleżącej, poluzowała ubranie, zapewniła chorej ciepło itp. Gadałam do niej jak idiotka, żeby tylko nie straciła przytomności. Czekałyśmy na karetkę jakieś 15 minut, które mi się wydawało wiecznością.
Kobiecie nic nie jest :) Miała zawał, ale w porę dostała się pod opiekę specjalistów. A ja po upływie czasu pisząc to, nadal trzęsę się ze strachu, emocje wciąż są silne.
Piszę to wyznanie, nie aby się pochwalić, bo takie zachowanie powinno być naturalne. Piszę aby uświadomić niektórym jak nasze nieprzemyślane do końca poczynania mogą zadziałać na innych. Droga młodzieży, trochę rozwagi.
Od tamtej sytuacji zrobiłam kurs pierwszej pomocy, aby już zawsze wiedzieć jak się zachować i polecam go wszystkim. :)
Uważam za straszna głupotę straszenie ludzi w Halloween czy inne tego typu "święta". Mamy znajomych, wiemy że lubią być straszeni - ok możemy się pobawić za przyzwoleniem obu stron. Ale nie róbmy takich rzeczy losowymi osobom na ulicy. Nie wiemy czy ktoś przypadkiem nie ma choroby serca, problemów z ciśnieniem itd. Ograniczenie niektórych osób mnie przeraża...
dokładnie. głupota niektórych nie ma granic.
Cóż. Młodzi mają durne pomysły. Mnie np brat tak wystraszył dość że zemdlałam to się posikałam w gacie jąkam się do dzisiaj jak się boję. dzięki bracie! :-D
wszyscy youtubowi prankerzy powinni to przeczytac
Dobrze się zachowałaś :)
Nie wiem co oni sobie myśleli. Wystraszyć kolegę, no ok, ale obcą osobę? Chodzi mi tu o to, że nie wiadomo, czy ten człowiek może mieć słabe serce, czy tam nie może się stresować, bo inaczej skończy się to jak ta historia...
Około 27 max 35 😂
Świetna postawa, wiele osób przeszłoby koło tej kobiety obojętnie.
Ja jeszcze w gimnazjum postanowiłam zrobić kurs pierwszej pomocy. Chociaż mam nadzieję, że nigdy mi się nie przyda, to dobrze jest wiedzieć, co należy zrobić.
Chyba chodziło o "podenerwowana"
Polecam "Mówiąc Inaczej" :),
Super postawa! Gratuluję :)
Oby więcej takich ludzi :)
"To był piątek trzynastego i do tego haloween" :-D