#RxTob
Wracałam właśnie z uczelni, zupełnie wykończona po wpadnięciu w trans nauki, gdy minęłam mój ulubiony bar z tanim i smacznym domowym jedzeniem. Na widok szyldu poczułam, jak mój brzuch skręca się w rytm jakiegoś dzikiego plemiennego tańca, a ślinka sama napływała do ust. Zdjęłam czapkę i grube, wełniane rękawiczki od babci i włożyłam je do przednich kieszeni płaszcza, po czym sięgnęłam pewnym ruchem po klamkę. Zupełnie zapomniałam o tym, że nieważne, w jakiej porze dnia przekroczysz drzwi wspomnianego baru, zawsze staniesz na końcu kilometrowej kolejki, gdzie czas oczekiwania na dojście do kasy wynosi koło piętnastu minut. Tym razem nie było inaczej.
Stanęłam z tyłu, rozważając niemiłą perspektywę odczekania swojego w kolejce, a wizję pustej lodówki w mieszkaniu, nieświadomie przechylając ciężar ciała na tylną nogę i lekko wypychając brzuch do przodu. Westchnęłam ciężko. Osoby stojące przede mną na ten dźwięk odwróciły się w moim kierunku i... Zaczęły przepuszczać mnie w kolejce jedna po drugiej! Wydawało mi się, że od tej ciągłej nauki mam halucynacje, bo droga do wymarzonego jedzenia zmniejszała się w rekordowym tempie. W pierwszej chwili pomyślałam, że ludzie widząc moje pełne bólu oblicze klienci baru okazali mi miłosierdzie i dlatego pozwolili mi zamówić jedzenie przed nimi. Gdy po chwili stanęłam jako pierwsza w kolejce odwróciłam się do starszego pana za mną chcąc podziękować za tak miły gest. Uśmiechnął się do mnie pobłażliwie mówiąc: "W pani stanie nie powinna się pani przemęczać", po czym spojrzał wymownie na mój brzuch, w miejsce, gdzie schowałam swoją puchatą czapkę i rękawiczki. Spojrzałam w dół i zupełnie mnie zamurowało.
Wszyscy byli przekonani, że moje przemęczenie jest oznaką ciąży, którą znacząco uwydatniały zimowe dodatki.
Przynajmniej sobie pojadłaś ;D
Piszesz swietnie :)
a historia mega zabawna :)
Jak ja byłam w ciąży (realnej) z wielkim brzuchem z przodu nigdy nikt nie potraktował mnie ulgowo. W autobusie nie zwalniali miejsca a stojąc w sklepie w kolejce jak zobaczyła mnie ekspedientka i kazała podejść to usłyszałam od starszego faceta "ciąża to nie choroba a równouprawnienia to chcą". Wściekła bo chciałam kupić jedynie sok odpowiedziałam "niech Pan sobie włoży parasol w dupę i spróbuje otworzyć. To bedzie równouprawnienie". Ludzie sie zaczęli śmiać facet strzelił buraka. Ale i tak nic sie nie zmieniało
Ja z dwa tygodnie przed porodem wybrałam się do zoo ze znajomymi. Kolejka chyba kilometrowa, nikt mnie nie przepuscil. Gdy w koncu doturlałam się do kas zobaczyłam kartkę "kobiet w ciąży kolejka nie obowiązuje". Miło prawda?
Ja oglądam żubry codziennie, kiedyś się zapomniałam i dwie godziny patrzyłam na ekran 😂
Hatifnaty.. Te stworzenia przerażały mnie w dzieciństwie o wiele bardziej niż Buka
Ja tak samo, od razu chowałam się za oparciem fotela :)
I takie powinny być wyznania na anonimowych! :D
I co, przyznałaś się? :D
Ale masz super język. Piszesz jakieś książki? :oo
Przeżyłam coś podobnego, tylko, że mi z kolei pani około pięćdziesięcioletnia chciała ustąpić miejsca w autobusie. Oczywiście odmówiłam i dopiero jak wyszłam to zdałam sobie sprawę dlaczego to zrobiła - zima + odcinany płaszcz + moja słabość do słodyczy :D
mój brzuch skręca się w rytm jakiegoś dzikiego plemiennego tańca xDd