#urxvq

Mam 29 lat. Mieszkam w warszawie - przeprowadziłam się tam sama zaraz po maturze. Całe życie mieszkałam na wsi, takiej małej zabitej dechami. Na początku było mi ciężko, mieszkałam po tanich hostelach, znajomych, zanim znalazłam mieszkanie. Pracowałam dorywczo po jakieś 18 godzin dziennie. Roznosiłam ulotki, pracowałam w restauracjach, sprzątałam.
Poznałam dużo ludzi - najgorszy typ to typowe mieszczuchy, dla nich człowiek ze wsi to wieśniak, wychował się w gównie krów, smród, brud i ubóstwo. Z czasem znalazłam mieszkanie, poznałam osoby, które pomogły mi otworzyć własną firmę. Ani wcześniej ani teraz nie czułam się gorsza, że jestem ze wsi, Wręcz czułam się lepsza.

Moje "koleżanki", takie co najwięcej szczekały, że jestem wieśniara, nie potrafią zrobić nic oprócz malowania paznokci, dalej łapią się prac dorywczych, bo nie potrafią znaleźć nic stałego. Ja potrafię sama sobie zrobić "słoiki", którymi moi prawdziwi przyjaciele są zachwyceni i mówią, że żałują iż nie mają mamy czy babci, która by im takie słoiki dawała. Jestem szczęśliwa że "Wieś ze mnie nie wyszła" i nie starałam się dorównać tym mieszczuchom za wszelką cenę, bo nie ruszyłabym się z miejsca.

Jestem szczęśliwa, że tata nauczył mnie jak naprawić cieknący kran, jak układać panele czy inne no typowo męskie czynności. Jestem szczęśliwa, że bracia nauczyli mnie grać w piłkę, dać komuś w ząbki w razie potrzeby (przydało się parę razy - idąc sama nocą zostałam napadnięta - dałam radę).
Proszę o nie krytykowanie mnie za używanie słów typu mieszczuch, bo to dotyczy się TYLKO tych osób o których wspomniałam, takich którzy wsi się brzydzą i czują się lepsi, bo mieszkają w MIEŚCIE.
I taka też mała rada dla tych którzy chcą wyjechać/wyjechali i boją się, że sobie nie poradzą - uwierzcie w siebie, DACIE RADĘ.
tylkonieona Odpowiedz

Ale czy to ważne, że ktoś jest ze wsi lub miasta? To niczego nie zmienia. Chamstwo usiane jest zarówno u osób ze wsi i z miasta...

AnonimowoscJestOk

Ja akurat mieszkam na wsi, znam ludzi nie tylko pochodzących z moich okolic, i oni nigdy nie byli chamscy w stosunku do ludzi z miasta, jak ludzie z miasta do tych ze wsi :)

muszedodackomentarz

To tu Was pewnie zaskoczę bo miałam odwrotnie
Pochodzę i mieszkam na wsi, jakieś 20 km od granicy miasta. Na tym ziemskim zapomnianym przez Boga wyprysku znalazłam takie tanie sz*aty w mojej szkole, że Nowy Jork by się ich nie powstydził. Kilo tapety na same rzęsy, zachowanie typowe dla panienki co wyżej s*a niż d*pę ma, wszechobecne plotki i fałsz aż z nich wyciekały - z chłopców również. Moja najlepsza przyjaciółka pochodzi z miasta- to najbardziej szczera i lojalna przyjaciółka jaką mogłam sb wymarzyć. Moja 2 przyjaciółka chodziła do szkoły w mieście i również jest świetna
Do szkoły średniej postanowiłam więc pojsc do centrum miasta i trafiłam na klasę, w której wszyscy się wspierają, są solidarni i się dogadują. Wiadomo - z jednymi przyjaźnisz się bardziej, z innymi mniej, ale nie zdarzyło im się zrobić żadnego świństwa, a minęło już ponad pół roku, wręcz przeciwnie - pomagamy sb nawzajem
Wniosek: pochodzenie nie zawsze świadczy o człowieku

grzejniczek Odpowiedz

Jestem ze wsi i jestem z tego dumny. Kto ze mną?

polaris

Jaa 😁

anonimowy93

Polecą minusy ale mam wyje.ane :)
Jestem ze wsi i jestem z tego dumny - można.
Tak samo jak - jestem homo i jestem z tego dumny.

Napiszę że jestem z miasta i jestem hetero i jestem z tego dumny - dupek homofob :)

BeMoreHappy

Ja też hihihi

grzejniczek

@anonimowy93. Prawdę powiadasz. Podobnie jak w dzisiejszych czasach:
-Jestem czarny jestem z tego dumny - brawo.
-Jestem biały i jestem z tego dumny - rasista.
Co nie zmienia faktu, że jestem dumny z bycia "wieśniakiem"

anonimowy93

Wieś jest spoko :)

Ajgaa

Jaaa 😀

Szaramysz

ObyNiePeklaGumka czasem większą "słomę w butach" maja ci, którzy mieszkają w mieście. Mieszkałam trochę czasu w większym mieście i widziałam co się dzieje. Wróciłam na wieś i jest mi tu o wiele lepiej i jakoś ludzie bardziej mili.

Mateuszeek

Ja jestem z miasta, ale szanuje ludzi ze wsi, jestem z nich dumny, bo taka jest prawda, że miastu są potrzebne wsie, zwykłym przykładem są np warzywa czy inne uprawy, które później są w naszych sklepach :). 5!

amidala

Ja jestem z miasta (bardzo małego) które bardziej przypomina wieś niż miasto. Życie. ;-;

Rubin

@amidala oj, znam to 😂 To jest po prostu miasto z 'wiejskim' urokiem 😃

Zobacz więcej odpowiedzi (9)
telewizornaszafie Odpowiedz

Pochodzę z małego miasteczka (takiego z którego podobno śmieje się cała Polska) i mam wielu znajomych w warszawie - rdzennych warszawiaków (nie znają się nawzajem)i pomimo że mieszkam na Pomorzu, to nie poznałam równiejszych ludzi ... myślę że wyśmiewaja się przede wszystkim Ci którzy sami są w wawie od kilku lat sodowka im odbija i maja się za niewiadomo kogo...

Hera741

Największą sztuką jest nie to, żeby śmiać się z innych, ale z siebie. Też pochodzę z miasta, z którego śmieje się cała Polska i ja śmieję się z nimi :)

GrangerHermiona Odpowiedz

ja też jestem z wsi ;) od października studiuje w Warszawie i jeszcze nie spotkałam sie z tym żeby ktoś traktował mnie gorzej.. czytając twoje wyznanie odniosłam wrażenie, że to ty jesteś trochę źle nastawiona ; "Moje "koleżanki", takie co najwięcej szczekały, że jestem wieśniara, nie potrafią zrobić nic oprócz malowania paznokci, dalej łapią się prac dorywczych, bo nie potrafią znaleźć nic stałego." piszesz o tym, że Ciebie źle traktowali a sama uogólniasz. O.o a prawda jest taka, że i na wsi można spotkać dziewczyny które nic nie robią żyjąc na rachunek rodziców i w Warszawie można spotkać dziewczynę która na pierwszy rzut oka wydaję się laską z twojego opisu a która na wykładzie opowie ci jak to u dziadków doiła krowę :) wiec nie oceniajmy ludzi po pozorach i po tym skąd pochodzą bo to głupie.

CSkylark Odpowiedz

Moja rodzina mieszka w Warszawie od kilku pokoleń. Zawsze wyjeżdżając na wakacje starałam się przekonań nowo poznanych ludzi, że "nie taki warszawiak straszny jak go malują". Kiedy zaczęłam studia, poczułam straszną niesprawiedliwość. 98% mojego kierunku stanowili przyjezdni. Mnie to nie przeszkadzało, ale większość osób po szczerej odpowiedzi, że jestem z Warszawy, przestawało ze mną rozmawiać.
Od tych kilku osób, które rozmawiały też niejednokrotnie nasłuchałam się "miłych" rzeczy. Najpopularniejsze to:
"Warszawa śmierdzi, nienawidzę tego miasta"
"Jak możesz tu mieszkać"
"Jak można mieszkać w tak małym metrażu! Ja bym tak nie mogła!" (dla mnie 3 pokoje to względny luksus)
I moje ulubione:
"Mieszkasz z rodzicami więc nie znasz trudów życia!" - powiedziała dziewczyna, której rodzice kupili w Warszawie mieszkanie, opłacają rachunki, przesyłają pieniądze na życie i imprezy, a raz w tygodniu czy na dwa, kiedy wraca domu, dają słoiki. :) Tak, chwaliła się. I tak, ja też się chwaliłam, że gotuję dla całej rodziny, sprzątam, pracuję dorywczo by pomóc utrzymać dom, studia, i siebie, i zajmuję się rodzeństwem gdy rodzice są w rozjazdach :)
W ten sposób zrozumiałam, że stereotyp "wieśniaka" nie do końca wziął się znikąd. Medal ma dwie strony. I choć kończąc studia nadal staram się nie oceniać ludzi po pozorach i pochodzeniu, mam mniej zaufania do rozpieszczonych dzieciaków wychowanych w luksusach wiejskiego życia.
Od każdej reguły są wyjątki i Ty byłaś jednym z nich. Ale apeluję o rozwagę w takim generalizowaniu, bo dyskryminacja na tle pochodzenia dotyka również "mieszczuchów".

Eisoptrofobia

Jak jeździłam do babci na wieś za dzieciaka to też zawsze ludzie na dzień dobry odpowiadali z pogardą 'o, warszawianki przyjechały'.

Ajaj0819

CSkylark, popieram całym sercem! Na mojej uczelni też spora większość to przyjezdni. I naprawde bolą komentarze typu "Boże w życiu nie chciałabym tu mieszkać na stałe", "Co za paskudne miasto". Gdybym to ja tak powiedziała w ich rodzinnej miejscowości od razu zostałabym nazwana "typową warszawianką" uważającą się za Bóg wie kogo.

Saitama Odpowiedz

To jest norma w dużych miastach? Nigdy nie spotkałam się jakimś odmiennym traktowaniem ludzi ze wsi, przynajmniej w GOP-ie - miast tutaj w cholerę, wsi pewnie też nie mało, wszystkim zwisa kto jest skąd ;)

Karo

Ja mieszkam w Warszawie od początku podstawówki. Na studiach ludzie byli 50-50- część stąd, część przyjezdnych. Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś się skarżył na dyskryminację z powodu miejsca pochodzenia.

HelgavonKlusken Odpowiedz

Ja z dużego miasta przeprowadziłam się na wieś, 400 mieszkańców. Cisza, spokój, zapach nawozu o poranku. Nie ma nic lepszego.

blackpaper Odpowiedz

Są ludzie i ludziska :/

supermenka

Są ludzie i taborety

CzerwoneJapko

Zdarzają się też krzesła bujane.

Wonder Odpowiedz

Nie nawiązując do wyznania, czemu anonimowe pchaja się w politykę i udostępniają "polityczne" reklamy? :(

Diane Odpowiedz

Przepraszam, ale... *Warszawie

Zobacz więcej komentarzy (27)
Dodaj anonimowe wyznanie