#6QUpO

Wyznanie o tym, jak straciłam kontakt z pewnym dobrym znajomym.

Pewien Mariusz urządzał swoją osiemnastkę, a jako że był moim dobrym kumplem, to pomagałam w organizacji. Poza mną wśród gości była jego dziewczyna oraz kilku kolegów i kilka koleżanek. Jako jedyna zadeklarowałam się, że zostanę u niego po imprezie, żeby pomóc w ogarnięciu mieszkania. Warto dodać, że hobby Mariusza była terrarystyka, ze szczególnym naciskiem na pająki - a ja mam okropną arachnofobię. Na urodziny dostał od rodziców kolejny nabytek - bardzo drogiego, egzotycznego pająka.

Wracając do historii, goście wyszli, a my zostaliśmy tylko we dwójkę. Z racji tego, że kiedy skończyliśmy sprzątać było już naprawdę późno, Mariusz zaproponował mi nocleg. Jako że znaliśmy się dość dobrze i relacje między nami były tylko na zasadzie kumpel - kumpela, to zgodziłam się i zdecydowałam się nocować w salonie. Kolega przyniósł mi pościel i życzył słodkich snów, po czym sam udał się do swojego pokoju.

Widocznie Mariusz przez noc lekko zdurniał i nad ranem postanowił zrobić mi niezbyt przyjemną niespodziankę. I takim oto sposobem kiedy się obudziłam na krawędzi mojej poduszki siedział wspomniany wcześniej pająk. Chyba nigdy w życiu tak nie krzyczałam jak w tamtym momencie. Momentalnie podniosłam się do góry, chwyciłam pierwszą rzecz, którą miałam pod ręką - wielką książkę do historii i z całej siły trzepnęłam nią kilka razy w pająka. Mariusz stał z kamerą z boku i z przerażeniem oglądał resztki, które zostały po jego egzotycznym prezencie. Po chwili jednak chyba wyszedł z szoku, bo zaczął na mnie krzyczeć, że jestem nienormalna, że oddam mu każdą złotówkę, że popamiętam. Wzięłam swoje rzeczy i po prostu wyszłam z mieszkania.

Od tamtego czasu nie zamieniłam już z Mariuszem ani słowa, aż do końca liceum. Jego rodzice też na początku na mnie naskoczyli, ale gdy opowiedziałam im o swojej fobii i podkreśliłam, że ich synek doskonale o niej wiedział, to cały swój gniew przelali na niego. Można powiedzieć, że wyszłam z tego obronną ręką - pozbyłam się jednego kretyna z listy kontaktów, no i nie musiałam wydawać kilku tysięcy na nowego pająka.

#tjFlz

Mam starszą o 2 lata siostrę. Co ważne dla tej historii jest bardzo spokojną dziewczyną, nigdy chyba nie słyszałam żeby krzyczała, a jak serio już jest zła, po prostu zamyka się w pokoju i się nie odzywa. Nie lubi gier. Żadnych.
Historia właściwa:
Kupiliśmy nową konsolę ps4 i kilka strzelanek w pakiecie. Przez miesiąc uczyłam ją grać ale w ogóle do niej to nie przemawiało. Nic dziwnego, dużo krwi + gry. Ona tego nie lubi.
 
Jakież było moje zdziwienie kiedy weszłam wczoraj do domu, widzę ją grającą w jedną z gier i krzyczącą (!!!) "żryj naboje szmato!" a zaraz po tym "gin martwa k....o!".

Ja nawet nie wiedziałam, że ona zna takie słowa, ma 17 lat...

#1zYvw

Dziś zakończyłem szczęśliwy, półtoraroczny związek ze swoją dziewczyną.

Rano od niej z domu jechałem do pracy. Jak to przed wypłatą - zabrakło mi gotówki, wobec czego moja luba powiedziała, żebym wziął sobie 7 zł z jej portfela.

Wziąłem. Zamiast piątki i dwóch złotówek, wziąłem przypadkiem piątkę i dwie dwójki. Kiedy zorientowałem się, będąc już w pracy, zadzwoniłem ją o tym poinformować.

Nie zdążyłem powiedzieć słowa - zostałem zwyzywany od męskich członków, śmieci i wielu innych, a gdy próbowałem ją uspokoić - zwyzywała mnie jeszcze bardziej i kazała oddać wszystkie rzeczy, które kiedykolwiek mi kupiła.

Problem w tym, że jedyne, co mi kupiła, to koszulkę na wyprzedaży.

Aha.

#ICc4d

Swego czasu miałem przyjaciółkę, która zwierzyła mi się, że swój pierwszy raz przeżyła z kolegą z klasy w wieku 15 lat, bodajże w szkolnej toalecie. Wspominała też, że o gościu chodzą legendy - ponoć do drugiej klasy liceum przeleciał ok. 15 dziewczyn, a że miał być przystojny i czarujący, nie miał z tym problemu. Sama twierdziła, że ma wyrzuty sumienia, że oddała mu się w takim wieku, ale była młoda, naiwna i dała się zbajerować, a teraz przynajmniej ma nadzieję, że chłopak dostanie za swoje.

Jakoś rok po tym zwierzeniu przyjaciółka zadzwoniła do mnie i z niekrytą satysfakcją powiedziała, że ów chłopak wreszcie dostał za swoje i stał się wrogiem nr jeden całej szkoły i własnej rodziny. Jak to się stało?

Upatrzył sobie dziewczynę, która nawet nie chciała słuchać o seksie, a że zbliżała się matura i koniec szkoły, wpadł na pomysł wytoczenia ciężkich dział. Cwaniak sprzedał więc jej historię, że jest chory na raka, nie zostało mu zbyt wiele życia, więc prosi ją, by się z nim przespała, bo to jedna z niewielu rzeczy, która może mu poprawić samopoczucie.

Dziewczyna oczywiście go nie posłuchała, jednak tak się przejęła, że zgłosiła sprawę wychowawczyni. Ta porozmawiała z dyrektorką i postanowiły zorganizować koncert charytatywny, z którego dochód miał być przekazany na jego leczenie. Sprawa szybko rozeszła się po szkole (razem z podtekstem seksualnym), zaś wychowawczyni zadzwoniła do rodziców chłopaka i poinformowała o "pomyśle". Ci, zaskoczeni i jednocześnie strasznie źli, przycisnęli go do ściany i wówczas przyznał, że zmyślił tę historię, by wziąć na litość kolejne dziewczyny i je zaliczyć...

#4aBal

Na studiach spotkałam takiego spokojnego, raczej nieśmiałego przystojniaka o ciągotach hipsterskich. Z Cichym Wojtkiem dało się pogadać na wiele tematów i przyjemnie spędzić czas.

Mijał już 4 miesiąc naszego związku i uznałam, że wypadało by się w Cichym Wojtku zakochać lub odkochać, bo ile można jechać na zauroczeniu. I wtedy zauważyłam, że mój chłopiec ogląda się za pannami na ulicy. Ok, bywa faceci oglądają się za kobietami, ja też czasem zawieszę oko na jakimś klonie Roberta Downey Jr. czy coś, ale robię to rzadko, a już na pewno nie w obecności partnera. Nie powiem, wkurzało mnie to, bo żaden facet się w stosunku do mnie tak nie zachowywał.

Zanim z nim o tym pogadałam zaczęłam się bacznie przyglądać jego zachowaniu. Zauważyłam pewną zależność, ze Wojtek na ogół zawiesza oko na takich disco dziuniach, żadna Karyna w kusym ubranku nie umknęła jego spojrzeniu. Przez głowę przemknęła mi myśl, ze może on to robi z jakiejś pogardy, bo przecież zawsze hejtował takie laski i rozpływał się przy tym nad moim eleganckim stylem.

Któregoś wieczora czekaliśmy na tramwaj. Siedzimy, gadamy w najlepsze i naglę pojawia się ona. Platynowa bogini, Karyna Level 100, w neonowym mini ubranku. Cichy Wojtek nie może oderwać wzroku od Bogini. I wtedy nie wytrzymałam.

J: Jeżeli tak bardzo nie możesz oderwać od niej wzroku to ją zawołam i pogadamy sobie z nią, będziesz mógł gapić się na nią z bliska…

Cichy Wojtek przybrał kolor zdrowego polskiego buraka i zaczął się jąkać. Mamrotał coś o tym, że „to nie tak”, „daj spokój” i „przepraszam”. Ale ja już podjęłam działania. Gwizdnęłam najgłośniej jak umiałam i krzyknęłam zalotnie „juhuuu! Poczekaj”. Bogini obróciła się na pięcie, przybrała swoją bitch face i słodko powiedziała
B: No, czego? Masz problem?!

J: Ja nie, ale za to mój kolega ma, bo bardzo mu się spodobałaś i w ogóle bardzo ci się przyglądał. Ma problem, bo nie wie jak do ciebie zagadać.

Bogini mierzy wzrokiem wysokie, acz chude ciało Cichego Wojtka, krzywi się i mówi...

B: Chyba śnisz! Gdyby miał masę i mięśnie połowę większe niż teraz, to może by się nadał... ale dla mojej 14-letniej siostry! Nie dla psa kiełbasa!

Parsknęła śmiechem i odjechała.

Nie wiem czy Cichy Wojtek był bardziej wkurzony czy zawstydzony, bo nie bardzo dało się z nim pogadać, prawie płakał. Tydzień później zakończyliśmy związek, to jednak nie był mój typ.

Ostatnio mój obecny chłopak przewijał tablicę na moim fejsie i zadał pytanie kim jest ten przypakowany zarumieniony solarą koleś z disco dziunią. To był Cichy Wojtek. Po tym niemiłym zdarzeniu na przystanku, porzucił żywot hipstera i został białkoholikiem. Nabrał masy, opalenizny na solarze i związał się z boską Karyną. Spoko, nie oceniam. Tylko śmiać mi się chce jak sobie przypominam jego hejt na takich pakerów i ich dziunie.

#uAcNr

Każdy ma jakąś rzecz, która go odpręża. Dla jednych to przeczytanie dobrej książki, dla innych wyjście z przyjaciółmi.
A dla mnie jest to malowanie paznokci. Niby nic niezwykłego, ale uwielbiam, kiedy ten gęsty płyn pokrywa moje paznokcie, zapach lakieru mnie koi, a jaskrawe kolory cieszą oko. Jaki więc problem? Jestem 22-letnim, studiującym facetem.

W swoim życiu już nie raz miałem jakąś dziwną sytuację z tym związaną.
Na przykład jakieś 3 miesiące temu po wyjątkowo ciężkim dniu zacząłem malować paznokcie. Mam olbrzymią kolekcje lakierów (ponad 100 buteleczek) i zwykle wszystkie wyciągam na mały stolik. Tego dnia mój zmęczony mózg niezbyt dobrze radził sobie z przetwarzaniem wszystkich danych i zasnął.

Obudził mnie kilka godzin potem dźwięk dzwonka do drzwi (mieszkam z 1 dziewczyną, ale wtedy była nieobecna). Z ultra przyspieszeniem dopadłem wrót mego domostwa i otworzyłem je. W progu stali moi kumple z roku. Wbili mi do mieszkania głośno krzycząc, wymachując wódką i chipsami.

Kiedy dotarli do kuchni zobaczyli moje skarby, najpierw żartowali z mojej współlokatorki, ale potem... Przypomnieli sobie, że nie ma jej od tygodnia, a ja bym przecież posprzątał (jestem pedantem). I wtedy się zaczęło.

Panika. Strach. O mało nie wezwali policji. Bo przecież do mojego domu ktoś się włamał! Nie dość, że porozwalał lakiery koleżanki, to jeszcze pomalował mi rękę "tym gównem".

Na szczęście udało mi się ich przekonać, że to moja siostra mnie odwiedziła, i że to wszystko jej sprawka.
UWIERZYLI (a jestem okropnym aktorem).

Mam problem.
Maluję sobie paznokcie.
Jestem otoczony bandą idiotów.
I absolutnie nikomu o tym nie powiem (wiecie tylko wy i 1 osoba).

#GwBXV

Będzie krótko.

Kilka dni temu trafiłem na SOR pobity przez mojego najlepszego przyjaciela, którego znam od dzieciaka. Tak mnie załatwił, że nie mogłem wstać z ziemi przez dobre pół godziny, dopóki nie zainteresowała się mną jakaś kobieta przechodząca niedaleko mojego bloku.

Powód? Bo niby powiedziałem jego ciężarnej dziewczynie, że po pijaku przespał się na imprezie z inną. Teraz nienawidzą mnie wszyscy nasi wspólni znajomi, bo przez mój brak lojalności jego ukochana z nim zerwała.

Co z tego, że nie wiedzą o tym, że ją zdradził, bo po co o tym wspominać.
Co z tego, że koleś, którego po 17 latach przyjaźni traktowałem jak rodzonego brata, potraktował mnie jak najgorszego wroga i nawet nie dał mi dojść do słowa.
Co z tego, że nikomu nic o tym nie powiedziałem, tylko on wywnioskował sobie sam, że to na pewno ja, bo pewnie chciałem mu odbić dziewczynę.

A takie sobie anonimowe wyznanie, bo i tak nikt nie wierzy w moją niewinność. Powiedziałbym, że samo życie, moi drodzy. Samo życie.

#8CZPP

Ostatnio przeczytałam wyznanie o tym, jak dziewczyna udawała, że ma skręconą kostkę i postanowiłam podzielić się z wami moją historią.

Upalny dzień, nikomu nic się nie chce i ostatnia lekcja - WF...
Ja jako kreatywny człowiek stwierdziłam, że trochę pokuleję i sobie cały tydzień nie będę ćwiczyć. Jako geniusz zbrodni kulałam też w domu.

Nadszedł dzień, w którym mama zabrała mnie do lekarza. Oczywiście jechałam tam ze spokojem, bo nic mi nie było, więc nie powie mi nic, czego bym usłyszeć nie chciała (a dodam tylko, że mimo że chciałam się wymigać od ćwiczeń, jestem typem sportowca). Lekarz po prześwietleniu stwierdził, że mam rzadką chorobę kolana... Minęły ponad 3 lata, a ja dalej nie ćwiczę na WF-ie :/
Dodaj anonimowe wyznanie