#pOZva

Koszmarna teściowa to nic w porównaniu z moimi sąsiadami... Jak z tymi po prawej żyjemy w serdecznej zgodzie, tak z tymi z naprzeciwka się nie da, mimo najszczerszych chęci... Ubzdurali sobie, że nasza działka jest ich własnością (mąż dostał w prezencie ślubnym, od rodziców, mamy wszystkie papiery - akty notarialne, wyciągi z ksiąg wieczystych i z geodezji).

Przykłady uprzykrzania mam życia można by mnożyć, ograniczę się do tych najbardziej drastycznych (bo śmieszne już dawno przestały być...).

1) Policja przyjechała po wezwaniu sąsiada, który stwierdził, że go obrażam i wyzywam. A ponadto oświadczam nieprawdę, że mam pole większe niż oni (wtf?). Dlaczego? Otóż rwałam razem z mamą ogórki w ogródku i na jej pytanie, jak duże ogórki ma zrywać, odkrzyknęłam "większe niż kciuk". Sąsiad wydedukował sobie, że darłam się na pół wsi "większe niż Psiuk"...

2) Kolejna wizyta policji. Obnażam się publicznie. Przechodziłam z własnego tarasu na własnym podwórku do własnego basenu w jednoczęściowym stroju kąpielowym... Sąsiedzi mieszkają po drugiej stronie ulicy i żeby coś zobaczyć na tyłach mojego domu, musieli się bardzo postarać...

3) Nasz dom jest ostatni po lewej stronie ślepej ulicy, czasem ktoś nawraca na naszym podjeździe. Ostatnio zauważyłam spore koleiny i ubytki żwiru na wjeździe, więc powiesiłam tabliczkę "zakaz zawracania w bramie". Sąsiad nie dość, że ją zdjął, to jeszcze zrył nam ciągnikiem wjazd, a wezwanej policji powiedział, że celowo powiesiłam tabliczkę, żeby przyjezdni zawracali w jego bramie...

4) Ginące pod naszą nieobecność pranie ze sznura to standard. Ale wnuczka sąsiadów bezczelnie paradująca w białych dżinsach mojej 7-letniej córki, na które ręcznie naszywałam milion koralików, przelała czarę goryczy. Zapieprzyłam im z powrotem te spodnie i zaczęłam w niewidocznych miejscach wyszywać monogram naszego nazwiska. Przynajmniej mogę udowodnić swoją własność.

5) Zginął nam kot. Nie jakiś zwykły dachowiec, tylko anglik, którego córka dostała od chrzestnej na urodziny. Lament i płacz, ale cóż począć. Trzy dni później kot wrócił z resztkami zakrwawionego sznura od snopowiązałki wokół szyi. Wspominałam, że sąsiad ma spore pole i m.in. prasę do siana?

Wyprowadziłam się z miasta na wieś, szukając spokoju i lepszego powietrza. Ach, wsi spokojna, wsi wesoła...
Akemi Odpowiedz

A Wy próbowaliście nasyłąć na nich policję? Wydaje mi się, że nie byłoby trudno udowodnić swoją rację. Ewentualnie możecie zacząć nagrywać swoje terytorium i skorzystać z tego jako dowodu.

Maritkaaa

Popieram, jak nie da wam spokoju (a nie da napewno) możecie zgłosić że was nękają. Wystarczy kamera na tarasie

Kalkulator

Także popieram albo postawić jakiś dresikow z bmw koło waszego domu

Wezwałam policję dwa razy - po zryciu podjazdu i kiedy porysowali nam lewy bok samochodu. Sąsiedzi dostali pouczenie. Bratanek sąsiada jest policjantem... To chyba wiele wyjaśnia.

EleineAbbyS

@Sylilia mam dwa pomysły. Pierwszy to monitoring, a drugi to taka rada bardziej. Sama na 100% nie jestem pewna, ale chyba możesz zadzwonić po inny radiowóz (było takie wyznanie, że chłopak miał stłuczkę czy coś, policja stanęła po stronie tego, który zawinił ale był kolegą policjantow. Chcieli ukarac tego niewinnego, ale ten wezwał inny radiowoz i wszystko sie dobrze skonczyło. PO 3 mozesz zlozyc donos do prokuratury, zbierz dowody i pogoń dziadów.

Sylvie

Zainstaluj kamery i z tą policją zrób porządek

Meszniak

Skoro mają wtyki w policji to ją omiń i idź dalej! Zaczynajac od LISTÓW od prawnika. Jeśli dalej będą "kozaczyć" założyć sprawę w sądzie i tyle. Co do dowodów to jakaś prymitywną kamerkę (polecam wycieczkę do jakiejś "kastoramy" i tam poszukać cos co bedixe odpowiednie) i za każdym razem gdy coś wymyślą zapisywać sobie nagranie i opis. ;)

Anonym2

Jesli bratanek jest policjantem mozna poprosic chyba o policje skads indziej

szaroburalysamenda

Masz prawo do wezwania patrolu z miasta wojewódzkiego, lub ewentualnie jakiegoś innego niedalekiego, niezwiązanego z mlodym. Może tam będą bardziej ogarnięci. I kupcie sobie psa. Jak największego. Będzie wam pilnował posesji.

Ryoka

Jak juz padl pomysł z psiakiem, to polecam mieszance, owczarka niemieckiego lub mastifa.

Alchemiik

Popieram kamerę. A jako psa polecam podchalana. Psy z hodowli są drogie ale genialne duże, nieufne do obcych ale genialne dla osób z rodziny.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Accio Odpowiedz

Nie odpuściłabym. Jakby trzeba było, wszystko bym nagrała i zaniosła razem na policję.

AnonimowaGabi

Ja mam świetny pomysł! Trzeba wsadzić sąsiadom kostki rosołowe do przysznica. A tak serio to monitoring. Albo jakaś pojedyncza kamera.

illegal00

Dokładnie! Nagrać ich i zgnoić!

Dzeelaa195 Odpowiedz

zamontujcie kamere w niewidocznym miejscu tak zeby byla skierowana na wjazd do posesji, w ten sposób rodzice będą w stanie monitorować kiedy i z czym sasiad wyszedł z waszego podwórka

czarnawersalka

Zawsze można kupić monitoring w postaci 60 kg psa :p

Hydroksyzyna

Czarnawersalka
Lepiej nie. Prędzej by zatruli, niż się wystraszyli.

czarnawersalka

Psa można wytresować żeby nie jadł z po za miski. Można też połączyć oba monitoringi

Kamerę będą nam instalować w przyszłym tygodniu. A psy mamy dwa. Kaukaza i mieszańca owczarka szkockiego. Nie robią na sąsiadach wrażenia.

czarnawersalka

Yeah well :/ Czyli jednak klapa

Ryoka

Dajcie znać jak sprawa z sąsiadami.

GoMiNam Odpowiedz

Po sytuacji z kotem, to bym nie odpuściła.
Monitoring, a także przy każdej możliwej sytuacji - wzywanie policji. Ponadto przedłożyć stosowne dokumenty i zakaz zbliżania się do Waszej posesji dla sąsiada. Z takimi to trzeba krótko, stanowczo i ostro. Bez zbędnych ceregieli!

obrazonaoptymistka Odpowiedz

Zainwestujcie w monitoring, potem za każdym razem gdy coś się stanie - dzwońcie na policję i pokazujcie nagrania. Może to coś pomoże, gdy będą wiedzieli, że nic nie ujdzie im na sucho.

Kolia Odpowiedz

Współczuję... ja też mam podobnych sąsiadów obok mnie i to jeszcze jakaś niedaleka nasza rodzina. Wyzwali policję kiedy stawialiśmy ogrodzenie (bo przecież nie będą mogli później korzystać z naszych rzeczy), kiedy granica była wymierzona wzywali 5 razy geodetów bo mieli za mały wjazd i myśleli, że im to wyczarują jakoś, rozsiewali o każdym z mojej rodziny okropne plotki, sami chlali na potęgę i wyzywali nas od alkoholików. Ich synalek potrafił zimą rzucać w moją mamę bryłami lodu, mojego ojca wyzywał od *ujów, *urwysynów. Potrafili wziąć wiadro i uderzać w płot, żeby prowokować do szczekania nasze psy. Po tym jak tylko pojawiali się na dworze, psy szczekały na nich i wrzeszczeli do nas, że się na nich bez powodu rzucają. Kiedy tylko się wprowadziliśmy i moja mama zaczęła urządzać ogródek, sąsiadka wykosiła chwasty, zaczęła sadzić to samo - co więcej wiedziała co gdzie i jak jest posadzone bo patrzyła na wszystko co jest u nas przez lornetkę. Gdy moja mama wychodziła w jeansach i niebieskiej bluzce, sąsiadka pędziła do domu i ubierała się tak samo na tyle ile było to możliwe i tak codziennie przez kilka lat do tej pory ma w domu rewię mody. :D Ostatnio wystrzelili jakąś mocną petardę, której gigantyczny płomień podpalił by nam starą stodołę lub naszych sąsiadów z drugiej strony. Pola uprawne też mamy obok siebie. 3 lata temu rozsiali u nas chrzan, którego się pozbywamy, wyrzucają do nas swoje śmieci. A to tylko garstka przedstawienia z tego cyrku na kółkach... Wrogowi nie życzyłabym takich sąsiadów. :/

Niezapominajkaa Odpowiedz

Nam z kolei sąsiadka przekopała pole na szerokości 1,5 metra (długość działki - ok. 20 m)
szpadlem i powiedziała, że to jej, a my sobie ukradlśmy. Nie wiem dlaczego rodzice nadal nie wezwali geodety. ;(
A tobie polecam monitoring :)

pafitka255 Odpowiedz

Ludzie są okropni i zawistni... mój sąsiad ustawia przed moją bramą pustaki, bo uważa, że droga prowadząca do mojego domu to jego własność.. i wykręć tu teraz dużym samochodem żeby nie obedrzec

KnightingKnight

Pozapieprzaj mu trochę tych pustaków to mu się odechce.

Metrutrix Odpowiedz

Za domem mam może jakiś metr działki i zaraz jest ogrodzenie sąsiada. Mam też balkonik, który na szerokość mierzy tyle ile działka za domem. Pewnego dnia mama wywieszała na wspomnianym wyżej balkonie pościel kiedy przybiegł rozwścieczony sąsiad i zaczął krzyczeć, żeby ściągać tą pościel bo leci mu kurz na posesje. Mama powiedziała mu tylko, że jak jej pokarze gdzie ten kurz ma to przyjdzie i mu wyodkurza ogródek. 😂😂 Ah moi kochani sąsiedzi 💕

Siva99 Odpowiedz

To z kotem to najpierw mi się skojarzyło z filmem "Sami swoi", ale jak czytałam dalej po prostu myślę, że twoi sąsiedzi są chorzy.To jest taki jakby stalking, pewnie swoim zachowaniem chcą was wykurzyć. Nie dajcie się, załóżcie monitoring, powodzenia ;)

Zobacz więcej komentarzy (41)
Dodaj anonimowe wyznanie