#wWQZX

Mieszkałam kiedyś w wieżowcu na pierwszym piętrze.
Tego dnia, którego tyczy się moja opowieść, była awaria windy w naszym wieżowcu. Na szczęście mnie w sumie nie dotyczyła, bo przecież na pierwsze piętro, tak czy inaczej, nie będę jeździła windą.

Wracałam sobie akurat z pracy i gdy byłam już pod swoimi drzwiami i szukałam kluczy do mieszkania, usłyszałam otwieranie drzwi do klatki i ciężki, sapiący oddech.
Nim się zorientowałam, po schodach już wbiegał młody (na oko mniej więcej w moim wieku), dosyć przystojny chłopak, cały czerwony na twarzy z wysiłku. Widywałam go wcześniej i zawsze nasz kontakt ograniczał się do "dzień dobry".
Gdy mnie zobaczył, jego twarz ze styranej trochę się rozpromieniła i chłopak z ogromną nadzieją i prośbą w głosie krzyknął do mnie z półpiętra:
- Proszę pani! Czy mogę skorzystać z łazienki, bo mieszkam na ósmym, a zaraz nie wytrzymam i popuszczę w gacie?! A winda nie działa!

Cóż, pomyślałam, że jak potrzeba ciśnie, to nie ma wybacz. Otworzyłam drzwi i nim zdążyłam rzucić "proszę, niech pan wchodzi", on już dawno był w mojej łazience.

Po skończonej czynności wyszedł, przeprosił za kłopot i od słowa do słowa zaczęliśmy gadać, aż w końcu przegadaliśmy z kilka dobrych godzin.
Po niedługim czasie wyprowadziłam się stamtąd.
Teraz mieszkam na ósmym piętrze w tym samym wieżowcu z Antkiem (bo tak ma na imię ów sąsiad) i naszą śliczną córeczką Natalką...
Heh, żartowałam.

Gość po skorzystaniu wystrzelił z mieszkania niczym proca i pognał do siebie, zostawiając mnie tym samym z brakiem papieru toaletowego (a przed jego wizytą była cała rolka!), z zapchanym kiblem (bo nie mógł na raty tego papieru spuścić, tylko wszystko naraz), ze sprzątaniem po jego (za przeproszeniem) gównie (bo ono wraz z papierem się nie spuściło) oraz ze smrodem, którego pozbywałam się z godzinę.
No i teraz już nie ma żadnego "dzień dobry", ponieważ gdy mnie tylko widzi, to dziwnym trafem szybko się oddala.
arvela Odpowiedz

A ja już się nabralam na tekst, że mieszkacie razem -.-

Asceptio

Nawet imię córki podała... :c

MalaBestyja

Ja tez, i zastanawiałam sie czy nie lepiej jakby to on wprowadzil sie do niej na 1 pietro haha

ru81k

@MalaBestyja
Nie, bo ludzie z ulicy mogą usłyszeć KAPPA

Leah Odpowiedz

Fajnie, że wyznanie z "drugiej perdpektywy", bo zazwyczaj takie sytuacje są opisywane przez 'tego co zrobił' ;)

mordimer0madderdin Odpowiedz

różne sraczki się zdarzają, ale żeby wykorzystać CAŁĄ rolkę papieru to musiał tam chyba pół dnia siedzieć

StudiujePrawo Odpowiedz

Jakie zwroty akcji xD

Pampufcio Odpowiedz

Czekałam na taką historię od drugiej strony 😁

orzechoweoczy

Mi już się twarz uśmiechała na myśl o rodzince a tu druga część wyznania rozmyla moja wizję jak fala tsunami:p

MiracolousLadybug

TSUNAMII! Tyryryrytyryryrytyeytyryry! 😂

Falszywekpl Odpowiedz

Właśnie pisałem długo, przemyślany i skomplikowany komentarz do tego wyznania. Prawie skończyłem, coś mnie oderwalo od telefonu. Jak pozbylem się problemy poszedłem się wykąpać. Wracam... muszę pisać od nowa... Ale mi się nie chce

onaroztargniona Odpowiedz

Gówno wyjdzie z człowieka ale człowiek z gówna nigdy 😝

AnonimowyWalezy Odpowiedz

Chyba też bym uciekł, jak bym zrobił tyle szkód w obcej toalecie...

gatewayplus

Wystarczy odrobinę pomysleć i się nie zostawia po sobie takich szkód...

PolakJANUSZ Odpowiedz

Nigdy nie ma papieru toaletowego ;)

Majwi Odpowiedz

Chamstwo... Pewnie się oddala bo wstyd go zjada...

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie