#EDjnF
Dzwoniłem parę razy, ale nie odbierała. Po chwili napisała sms'a o treści: "Przepraszam, ale nie mogę być dłużej z Tobą. Nie dzwoń i nie pisz do mnie". Myślałem, że żartuje. Po chwili przyjechała laweta, która przywiozła mój samochód, a raczej jego szczątki. Przód był skasowany, po jakimś dosyć mocnym dzwonie. Nie muszę chyba opisywać mojej reakcji. Zaraz za lawetą przyjechał ojciec, mojej wtedy już byłej.
Przeprosił za córkę, oddał pieniądze za samochód, a nawet zaproponował użyczenie mi swojego własnego auta na czas, aż znajdę sobie nowy. Wziął też rzeczy swojej córki i ani jego, ani jej już nigdy nie widziałem.
Oryginalny sposób na zerwanie, prawda?
#OSUjJ
No ale do sedna, zimą jechałam autobusem do szkoły, co ważne stałam trzymając się słupka zdrowa ręką odziana w rękawiczkę. Długi rękaw kurtki zakrywał protezę. Nagle podchodzi do mnie chłopak, piękny jak marzenie podaje mi rękawiczkę mówiąc: „Takiej ślicznotce nie może zmarznąć rączka” (no nie dokładnie, ale w tym stylu).
Ja uszczęśliwiona już mu tłumaczę, że nie musi z wiadomych przyczyn, i pytam jak ma na imię, bo ja Kiiro. Na co on „sorry chciałem się z tobą umówić, ale nie ma sensu z kaleką, takie jak ty do niczego się nie nadają". I tak wszystkie lata uświadamiania sobie, że jestem normalną, że moje kalectwo, to nic takiego - poszły w las.
#5KMcW
Miałam wystrzałowy, erotyczny sen. Taki, że doszłam chyba w nim z trzy razy, a rano czułam się jak bogini. Mówię wam, jakby ktoś moje zmęczenie z mięśni zabrał, i tchnął we mnie nowy żywot!
Rano przy śniadaniu powiedziałam o tym mojemu ukochanemu. Ten się zaczął śmiać tak, jakby miał atak głupawki.
Okazało się, że "wziął mnie na śpiocha". Gdy zobaczył mnie śpiącą w łóżku, zobaczył, że koszulka mi się tak fikuśnie podwinęła i wypadł cycuś. Nakręcony przystąpił do działania i był pewny - jak jęczałam, to się na pewno obudziłam i jest mi świetnie.
Tak doznałam świadomego/nieświadomego seksualnego snu.
#GiDo2
Jako, że dziadkowie mieszkali na wsi to trumna z ciałem miała stać w domu, więc troszkę rzeczy trzeba było przenieść na górę do cioci. jak przenosiłam z kuzynką komodę to Nina się potknęła, a ja wtedy przy całej rodzinie " Ninka uważaj bo spadniesz i się zabijesz"
Przez to jedno niefortunne wyrażenie spora część rodziny się do mnie nie odzywa... i szczerze to nie żałuję- banda kretynów nie potrafiąca zrozumieć, że mi się to po prostu przez przypadek wymsknęło.
#GcRCO
Jest to bardzo delikatny psiak, więc musi jeść odpowiednią karmę.
Ale do rzeczy: jestem studentka i wynajmuję mieszkanie razem z chłopakiem, więc nikomu to nie przeszkadza, jeśli na podłodze są porozwalane psie zabawki, a na blacie kuchennym stoi ozdobny słoik z psią karmą.
Pewnego dnia przyjechał do mnie na noc tata wraz z siostrą. Musiałam z rana iść na uczelnię, więc powiedziałam im żeby sobie coś sami przyszykowali i czuli się jak u siebie.
Gdy po zajęciach wróciłam do domu, tata od razu zapytał gdzie kupiłam tak pyszne płatki, że jeszcze nigdy nie jadł tak pysznych płatków.
Ja taka zdziwiona: jakie płatki?! Przecież u mnie w mieszkaniu nie ma żadnych płatków?!
Zdezorientowana poszłam do kuchni, a siostra właśnie wsypywała "płatki" do miski i zalewała mlekiem, po czym krzyknęła do taty, aby przyszedł zjeść owe płatki...
Nie miałam serca powiedzieć im, że te płatki, które tak im smakowały, to karma mojej suni...
#k5Jdy
Ja z innymi dziećmi bawiłam się w "pogrzeb".
Od małego jest ze mną coś nie tak...
#7JCKL
"Jeśli mam mieć psa, karmić go, dbać o niego i walczyć o łóżko, to ma być duży, żeby bronił domu."
Tak sobie żyjemy, z około 40 kilowym mieszańcem, wyglądającym jak rasowy, długowłosy owczarek niemiecki. Gdzie tu coś ciekawego? Ano kilka tygodni temu, wraz z kuzynką, wzięłam go na spacer. Szłyśmy z działki, polnymi dróżkami, z dala od cywilizacji wszelakiej, przy maleńkim, wiejskim ołtarzu matki boskiej spotkałyśmy starsze panie na ławeczce.
Rzecz jasna, z ratlerkiem. Rzecz jasna, bez smyczy. Z zaskakującą, (biorąc pod uwagę paróweczki, zamiast łap) prędkością znalazło się toto tuż przed nami. Piesek, chcąc zapewne wzrost nadrobić jajami, zaczął się rzucać szczekać i próbować podgryzać mojego pupila. Mimo wszystko, nie spodziewałam się, że duży, siedmioletni pies ucieknie za nogi swej pani, przed ratlerkiem, który osiągnąłby wielkość jego pyska, jeśli przez tydzień by się nie wypróżniał.
Staruszki próbowały wołać toto do siebie, ale toto nie słuchał, viagra toto wciąż działała. Cóż, nie przypuszczałam nigdy, że w wieku 16 lat będę stać na środku niczego, szczekając i warcząc na ratlerka, heroicznie ratując psa "obronnego". Toto uciekło podzielając przerażenie staruszek, które chyba zaczęły się za mnie modlić. Przy takim strażniku, to poproszę.
#nZS94
#A0Jfu
Nasza firma poza wynajmem prywatnym obsługuje również ubezpieczalnie w podstawianiu aut zastępczych (w tym assistance). Niedawno miałem dostarczyć samochód zastępczy z assistance (BMW 7, rocznik 2015), dla klienta w miejscowości nadmorskiej. Auto miało być na 3 dni (opłacone z góry przez ubezpieczalnię). Wiadomo, auto podstawione, papierologia załatwiona, więc korzystając z faktu że nie miałem dalszych planów na dzień, poszedłem na plażę. Mniej więcej 2 godziny później dzwoni do mnie klient że chce już zdać auto bo pojechał do warsztatu w mieście z którego przyjechałem i okazało się że jego auto jest już naprawione. Umówiłem się z klientem żeby zostawił auto w warsztacie razem z odpowiednim "druczkiem" (podyktowałem mu co ma napisać na kartce i żeby się pod tym podpisał). Kiedy wróciłem okazało się że klient zapomniał wpisać na druczku daty.
Tak, nie powiedziałem nikomu w firmie.
Tak, jeździłem przez 3 dni służbowym BMW 7.
Tak, nie zapłaciłem ani grosza.
Kocham moją pracę :D