Kojarzycie to uczucie, kiedy zmywacie naczynia i w brudnej wodzie natrafiacie palcami na ohydne, rozmiękłe kawałki jedzenia? Nienawidzę tego. No więc gdy kazano mi wyczyścić kocie miski (wyższy level, mam sporo futrzaków) obeznana w sytuacji, biorę duże wiadro z wodą, szczotę i gumowe rękawice. Jako że ostatnim razem zanurzyłam ręce za głęboko i woda ze skrawkami kociej karmy dostała mi się pomiędzy palce (fuj), założyłam na rękawice takie mocno ściskające taśmy. I znowu czuję jakiś miękki kształt w rękawicy.
Jak to możliwe, jeszcze nie zaczęłam myć.. Rękawice leżały w kotłowni. Połączyłam wątki, wzięłam rękę do góry pod światło. . I za gumą zobaczyłam ogromnego pajączka uwięzionego z moim palcem. W przypływie paniki, nagle za mało sprawna, żeby zdjąć taśmę, zaczęłam napierdzielać dłonią w chodnik mocno, jak nigdy, żeby zabić gada! W moim mniemaniu - nierówna walka, ale udało mi się.
A niedawno wróciłam z prześwietlenia mojego, jak się okazało, złamanego palca wskazującego.
Pieprzone pająki...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ostatnio siedziałam w pracy, rozmawiałam z szefowa i w pewnym momencie spojrzałam na prawą stronę swojego biurka, a tam... PRZY ŚCIANIE MEGA WIELKI PAJĄK! W życiu nie widziałam takiego do tej pory, odskoczylam jak poparzenia i szefowa musiała go zabić :D
Śmiała się to mało powiedziane :D przysięgam ze był wielkości ręki 6 latka, PRZYSIĘGAM
ja Ci wierzę, gdy byłam mała biegaliśmy z rodzeństwem przy takim małym lasku (właściwie kilka drzew gęsto) i w pewnym momencie zobaczyłam pająka, zatrzymałam się w ostatnim momencie -gdy moja twarz znajdowała się tuż przed jego żółtym, grubym odwłokiem i włochatymi odnogami- był przeogromny, przechyliłam się do tyłu tak, że upadłam a krzyk trwał dobre 5 minut (ze strachu, że mogłam tego obrzydlistwa dotknąć twarzą, albo ustami co gorsze) Brr mam ciary na to wspomnienie nawet - chociaż nie boję się pająków ogólnie ;)
@nkp6 ten żółty pająk to mógł być tygrzyk paskowany, one czasami dorastają do bardzo dużych rozmiarów.
Ja nigdy nie zapomnę, jak kiedyś u mnie na korytarzu schował się potwôr o rozpiętości odnóży filiżanki( i nie takiej do espresso :D ). Wyglądał mega dziwnie i bardzo egzotycznie, więc może to jeden z tych legendarnych wychodzących z bananów?
Nie przepadam za pająkami, ale ptasznikami byłam oczarowana i nawet dałam sobie posadzić jednego na dłoni- niesamowite uczucie :)
Szkoda że zdjęcia nie można wysłać, siedzę skulona w pokoju i czekam aż ktoś zabiję PAJĄKA.
Daj znać kiedy ktoś zabije.
Ja tak miałam ostatnio. Myję ręce w łazience, a w wannie siedzi OGROMNY pająk. Małe sama zabijam, ale ten miał długie, cienkie nóżki przez co był długi na jakieś 12cm. Przyszłam blada, jak ściana do mamy, że ma go zabić, bo mi spierniczy. Wzdychała i marudziła, że jestem sierotą, a potem żaliła się koleżance, że sama się go wystraszyła.
U mnie był wielgachny nad łóżkiem, najpierw od niego odskoczyłam, potem zaczęłam się mu przyglądać, następnie rzucałam w niego kulkami papieru (o dziwo wszystkimi chybiłam) a potem nazwałam go Mietkiem, a on i tak po dwóch dniach zniknął :(
ASD01 Chłopak już go zabił, ale pod warunkiem że on chce nagrodę :D Chyba każdy się domyśla jaką.
Ostatnio się obudziłam, a na ścianie zaraz obok mojej twarzy siedział taki czarny, włochaty pająk. Spadłam na podłogę. :P
Weźcie panikary, pająk to pająk albo go pacnąć gazetą albo rozdeptać.
Zrobiłabym tym samo xD chyba ze zdążyłabym zemdleć.
Tak samo*
Matko, ja bym sobie chyba palca odcięla, bo ten pająka dotykał.
Dlatego ja zawsze sprawdzam rękawiczki/buty/bluzy itd jeśli leżały gdzieś, gdzie mógł wejść pająk. W sumie to kiedyś włożyłam stopę w buta i okazało się, że w środku miałam martwą mysz (prezent od kota), od tej pory też wytrzepuje buty na wypadek jakby coś tam było.
Ja sprawdzam odkąd w dzieciństwie miałam w bucie osę, udziabała w palec tak boleśnie jakby mi ktoś szkłem przekrajał palce u stóp.
Jak tak mocno uderzałaś w ten chodnik to ciesz się, ze tylko jeden palec a nie więcej :D
Bardziej by mnie obrzydziły szczątki tego pająka niż on sam.
To ty te kocie miski czyściłaś na dworze, że uderzyłaś ręką w chodnik? :D
Eh te lęki tylko życie utrudniają
no proszę a mnie zawsze uspokajano: przecież krzywdy ci nie zrobi.
Ostatnio mierzyłam sukienki w nowo otwartej galerii. Tak sobie przesuwam wieszaczki i nagle przed oczami śmignął mi wielki włochaty pająk na jednej z sukienek. Ja mini zawał, oblały mnie zimne poty ze strachu :D Wołam chłopaka, tłumaczę mu co widziałam on oczywiście nie wierzy. Na szczęście pani ekspedientka widziała to samo co ja :D Skończyło się na tym, że chłopak dostał gazetę i rozkaz od sprzedawczyni żeby znaleźć i zabić pająka. Ostatecznie mu się to udało ale za każdym razem kiedy mierzyłam tam jakąś sukienkę dokładnie ją oglądałam i strzepywałam. Ciesze się, że zobaczyłam go kiedy je oglądałam a nie mierzyłam :)
Moja trenerka strasznie boi się pająków i jak siedzimy na hali to zdarza się, że z przeraźliwym i rozpaczliwym wrzaskiem biega z miotłą i próbuje je zatłuc. Bezcenne widoki :D