#bG4K0
Obserwowałam go przez jakiś czas, bo jego sala była zaraz obok sali mojej babci. Zauważyłam, że faktycznie jest sam, nikt do niego nie przychodzi, a z oczu mu się dobrze patrzy. Jako że widok takich osób wywołuje u mnie chęć pomocy to wybrałam się na szybkie zakupy, kupiłam podstawowe produkty oraz kilka gazet. Bardzo niepewnie wróciłam do szpitala, bo wiadomo, człowiek może się okazać nieprzyjemny i wyprosić mnie sali, jako że jestem osobą którą widzi pierwszy raz. Jednak tak się nie stało i gdy weszłam do jego sali i powiedziałam mu o tym, mężczyzna popłakał się jak małe dziecko.
Powiedział, że nikt nigdy dla niego nie zrobił czegoś równie miłego, oraz po dłuższej rozmowie wyznał, że jego żona zmarła kilka lat temu, a dzieci po tym jak ciężko pracował całymi dniami zostawiły go samego. Wnuków nawet nie miał okazji poznać. W tamtej chwili płakałam razem z nim, bo okazał się cudownym człowiekiem. Niestety jego własne dzieci się go wyparły i nie interesują się jego życiem. Od tej pory za każdym razem gdy odwiedzałam babcie, odwiedzałam i jego. Opowiadał mi różne wspomnienia z jego żoną, gdy byli młodzi. To raczej jedna z tych historii, w które mało kto wierzy, ale naprawdę wystarczy taki mały gest aby wywołać uśmiech na twarzy drugiej osoby i mam nadzieję, że nie przejdziecie obojętnie obok potrzebujące osoby.
Niby nie oceniajmy jak nie znamy sytuacji z obu stron, ale prawie wszystkie komentarze dotyczą tego, że może się nad nimi znęcał. A niektóre osoby tutaj są jakby pewne tego, że musiał być okropny, bo bez powodu to by tak nie robili.
Ale z drugiej strony to mało to histori jak wiele dzieci się do rodziców nie odzywa i całe życie mają w dupie (bez powodu), a po śmierci po majątek to się pchają?
Dokładnie, zgadzam się. Nie znając jego przeszłości dokładnie - nie powinniśmy oceniać.
Kojarzycie może taki niemiecki krótki filmik Bożonarodzeniowy, w którym starszy mężczyzna upozorował swój pogrzeb, aby zebrać razem całą rodzinę? Myślę, że większość na pewno wie, o co chodzi. Ja osobiście oglądając to, ryczałam jak bóbr. To przykre, że własne dzieci nawet w święta nie mają czasu dla rodziny, spotkać się samotnym ojcem. To przykre, że pan musiał upozorować pogrzeb, aby, podkreślam, NA ŚWIĘTA sie spotkać w rodzinnym gronie. Tak jakoś mi się to przypomniało, czytając powyższy komentarz
@honeymoney pamiętasz może nazwę? Bo chętnie bym obejrzała. :)
Żeby daleko nie szukać - mój ojciec nigdy dziadkom w niczym nie pomógł, chociaż z nimi mieszka. Dziadek z jedną ręką musi radzić sobie z domem i podwórkiem, bo książę jest zawsze zmęczony. A lepszego człowieka nie znam. Na pewno nad nikim nigdy się nie znęcał.
Widziałam ten filmik, ale chętnie sobie go przypomnę. Może ktoś ma link?
Przybywam z pomocą! Jest to niemiecka reklama "Edeki" :) Powinniście znaleźć z łatwością wpisując te hasła
obejrzałam filmik, smutny ale piękny
Nie musiał się znecac może dzieci nie miały z nim więzi i nie czują potrzeby żeby go odwiedzać. Normalne
Ja czytając wyznanie pomyślałam że może facet robił karierę, nigdy go nie było, nie miał czasu dla dzieci a gdy zabrakło matki jakoś samo wyszło ze przestały odwiedzać ojca. Tyle ze to bardziej domena naszych czasów i nie wiem czy kiedyś też tak było. Vk nie zmienia faktu ze to smutne
Nie smutne bo powinno byc ; najpierw kariera potem dziecko a teraz prawie każdy robi na odwrót a później zdziwienie że nie ma się więzi z dziećmi. Do 30stki ustabilizowanie później dziecko i wszystko w miarę normalnie nawet patrząc na obecne czasy
mam nadzieje, że po wyjsciu pana ze szpitala został wam kontakt. jestes cudowna osoba ;)
Jedyny komentarz, który naprawdę odnosi się do treści wyznania i na minusie :-\
Łap plusa ode mnie :-)
Czemu znowu od razu wszyscy zakładają, że to facet był zły? Kolejna sytuacja, w której większość dopowiada sobie wątki zamiast skomentować to co jest napisane.
Wiesz, według mnie jest też jakiś inny powód dla którego dzieci go nie odwiedzają. Może był tyranem. Takie osoby zwykle nie zdają sobie z tego sprawy. Nie chcę oceniać tego człowieka, ale raczej do kochającego i poświęcającego się dla dzieci ojca, jego potomkowie byliby pozytywnie nastawieni.
Ludzie są różni. Równie dobrze to dzieci mogą być podłe.
Zgadzam się. Nie należy oceniać żadnej ze stron, jeśli nie zna się całego obrazu sytuacji.
Niekoniecznie. Akurat moi rodzice są wspaniałymi ludźmi, dzieci zawsze były dla nich najważniejsze, a mój brat się od nich całkowicie odwrócił i ich nie odwiedza.
Ludzie są różni, fakt, i nie każdy zasługuje na szacunek. Ale rodzice wychowali mnie w taki sposób, że niezależnie od tego jak bardzo by było źle to to jest jednak rodzic, póki dba, zapewnia dach, ciepłą wodę i jedzenie w lodówce do czasu wyprowadzki na swoje, to potem należy się odwdzięczyć tym samym.
My nie dalibyśmy rady bez rodziców, jako młodzi. Oni nie dadzą sobie rady bez dzieci, jako starzy ludzie. Dlatego według mnie dzieci tego Pana nie usprawiedliwia nic.
Ale niektórzy rodzice tego nie zapewniają.
Mój wujek ma znajomego którego po śmierci żony opuściły dzieci. Wujek zna go od zawsze, jego żonę tez znał. Mówił ze to byli zgodne malzensto a sam znajomy wujka to świetny gość, sama ostatnio miałam okazję go poznać, ale tylko przez chwilę z nim przebywalam. Wracając do tematu, po śmierci żony ten pan zachorował na raka, jego dzieci krotko mówiąc mają go w dupie, a dlaczego? Bo nie chciał z zona przepisać na nich mieszkania, z tego co wiem miał swoje powody...
@claudiabielecka, co Ty gadasz? To, że Ty miałaś rodziców, którzy się Tobą interesowali nie zmienia faktu, że nie każdy miał to szczescie. Ja akurat miałam fajnych rodziców, ale tak naprawdę wśród moich znajomych i w ogóle dookoła mało jest takich książkowych rodzin i ja się dowiaduje o tym po kilku latach, bo z daleka to normalne rodziny. Powiedziałabyś komuś kto miał zjebane dzieciństwo przez ojca alkoholika, że skoro ten go zabezpieczał materialnie przez 18 lat, to ma się nim zajmować? Komuś kto był katowany przez rodzica, że to nie usprawiedliwia tego, że go nie odwiedza w szpitalu, bo to w końcu rodzic?
@chatamaari
Czemu w cudzysłowiu? Jeśli dzieci mieszkają gdzieś daleko to nie zawsze mogą mieć możliwość przyjazdu.
@jestemawsome
Tak wiem, mam zapłon XD
Mój tata pił przez pół mojego dzieciństwa, mama "broniła się mną" bo wiedziała, że przy dzieciach jej nie uderzy. Gdy miałam 13 lat rodzice całkowicie przestali się mną interesować, musiałam znaleźć sposób by mieć na "swoje" wydatki, czy chociażby podpaski, bo tylko jedne mnie nie uczulają, a dla rodziców były od zawsze o tą złotówkę za drogie :)
Było ciężko, płakałam, krzyczała, nienawidziłam. Nie miałam kolorowo i książkowo, ale zdania i tak nie zmienię. Na starość trzeba im pomóc. Jakkolwiek, ale trzeba.
Mogę się mylić, ale dzieci może miały powód by odwrócić się od ojca. Skoro ciągle pracował to nie mieli nawet kiedy z nim.nawiązać relacji, mógł być dla nich jak obcy człowiek.
Ale to nie powód by się od niego odwracać. W końcu nie pracował dla swojego widzimisię.
Pewnie pracował,żeby móc te pieniądze przehulać,a nie,żeby dzieci miały co jeść.Każdy ma w ogródku krzaczek pieniężny przecież...
Moją mamę babcia wywaliła z domu w wieku 18 lat, ogólnie babcia była bardzo złą matką. Mimo tego kiedy babcia zachorowała mama jej bardzo pomaga i jeździ do szpitala, a mój wujek (też nieprzyjemny czlowiek) nawet nie pomoże. Matka to zawsze matka trzeba pomagać chyba, że rodzic zrobił coś bardzo złego. A z tego co widzę w opowiadaniu ten człowiek nie był jakiś niemiły.
Trochę nie rozumiem jednej rzeczy:
Historia opisuje jak ktoś zainteresował się samotną staruszką, która wyznała że dzieci jej nie odwiedzają i nie mają dla niej czasu - w komentarzach "biedna kobieta!", "jak można matke zostawić", "dzieci bez serca!".
Tutaj autorka pisze o opuszczonym przez rodzinę staruszku i - łolaboga pewnie pił, bił i katował, dobrze mu tak!
Ludzie, serio..?
podwójny standard
Przypomnial mi sie odcinek house, jak ratowali milego bezdomnego. Okazal sie morderca i kanibalem. Pozory mylą.
"(...) zaczęła opowiadać o pani z sali numer 4, o pielęgniarce, która straciła męża oraz doszła do pewnego pana." Musiałam przeczytać dwa razy.
To, że dla Ciebie był miły, nie oznacza, że dla rodziny tez. Każda historia ma drugie dno. Mój ojciec tez by się przed każdym wybielał, mówił, jaki to jest biedny bo dzieci się od niego odwróciły, kilka łez by pewnie też wylał, a co. Nie wspomniałby tylko o tym jak nas traktował. Nikt by się nie odwrócił od tak bez powodu od dobrego ojca.
To słodkie, że wierzysz w prawość ludzi. Wiem, że mogę zabrzmieć kpiąco, choć nie chcę, ale mam nadzieję, że nikt ci nie da odczuć, że nie zawsze tak jest.
Dziadek mógł być kiedyś złym człowiekiem, dzieci się bez powodu nie wyrzekają rodziców. Np. mój wujek kiedyś był okropny, każde dziecko się go bało, przy obiedzie nawet dawał komendy na jedzenie (jak w wojsku polecenia: nabrać - zjeść - nabrać - zjeść) itd, wrzeszczał, ogólnie okropny facet, nawet jego żona się go bała. A obecnie jego wnuki mogą wejść mu na głowę i pewnie jeszcze na nią napluć, a on się będzie śmiał i cieszył. Teraz to miły starszy pan, normalnie do rany przyłóż, ale jeszcze te 15-20 lat temu dzieci w rodzinie nazywały go "Hitlerem" ;)