#df5fA
Mój ojciec na początku bawił się na Allegro w handlarzynę jakich teraz widać pełno na platformie wujka Gabena - jak ktoś wystawił tanio "bo nie wiedział że można drożej sprzedać" to on odkupywał i wystawiał z profitem na poziomie pisiąt groszy od sztuki. Po jakimś czasie siedzenia po 16h (8h roboty a sen jest dla słabych) stwierdził że nieopłacalny biznes i rzucił to w pizdu. Jednak coś z wolnym czasem trzeba zrobić. I co zrobił? Zarejestrował się na Plemiona bo "gra za darmo to sobie pogram". I tak zaczyna się główna część historii.
Na początku zaczęło się niewinnie, wchodził raz-dwa razy dziennie, zrekrutować kilka jednostek, zakolejkować budowy i takie tam. Jednak po kilku miesiącach i kilku rozpoczęciach gry od nowa stał się "expertem od prowadzenia oblężeń". Zaczął grę na nowym świecie, dość szybko wspiął się do czołówki rankingu, znalazł jakąś gildię wymiataczy i wszystko zaczęło się pi*****.
Od momentu rozpoczęcia gry na nowym świecie, przeszedł do trybu znanego z allegro - 16h gry, 8h pracy "bo sen jest dla słabych". Siedział, wysyłał wojska, kontratakował, podbijał. W ciągu miesiąca miał już chyba z 50 wiosek. W końcu któregoś dnia wstaję i widzę, że ojciec przy komputerze, mimo że powinien już wyjść do pracy. Jeszcze bardziej zdziwiony byłem, gdy na pytanie dlaczego nie jest w robocie odpowiedział "bo żem urlop wzioł". Dobra, jak urlop to ok, no i siedzi jeszcze więcej przed tym komputerem. Jednakże w momencie, gdy urlop zaczął się przeciągać do 3 tygodni, do domu przyszedł list do ojca. Matka wzięła go i w tajemnicy przed nim otworzyła, a w liście wypowiedzenie umowy o pracę. Matka robi harmider ojcu bo "siedzi i gra w te gry", a on po wszystkim do mnie zadowolony "patrz, 150 wiosek jest".
Atmosfera w domu była coraz bardziej napięta. Minęło może z 2 tygodnie od otrzymania listu i zepsuł nam się samochód. Jako że ojciec bezrobotny, a samochód potrzebny (mieszkaliśmy na wsi) mama musiała zajrzeć na konto awaryjne. Nie wyobrażacie sobie co się stało. Z konta zniknęło ponad 2000 złotych. Co się później okazało? Ojciec kupował konta premium i surowce żeby być najlepszym. Co najśmieszniejsze, nad nim było jeszcze 12 bardziej pierdolniętych ludzi. Go nie interesowało, że wydał na wirtualne wiochy i ludziki masę prawdziwych pieniędzy, interesowało go, że był najlepszy w gildii i jednym z najlepszych na świecie.
Matka niedługo po tym złożyła pozew rozwodowy. Niedawno minęło 2 lata od tego wydarzenia. Matka i ojciec się rozwiedli, ja zaraz po tym stanąłem na własnym. A co z ojcem? Dalej napierdala w Plemiona i podbija wirtualne wiochy na tym samym świecie, jednak nie wiem za co, skoro pracy nie tknął od ponad 2 lat.
Taki niezbyt odpowiedzialny, bym powiedziała...
Niezbyt odpowiedzialny to za mało powiedziane:/
To raczej uzależnienie, a nie nieodpowiedzialność
Niech sprzeda konto na allegro :D
Kochani moi, to wyznanie, nad którym tak bardzo rozwodzicie się w komentarzach zalatuje mi za bardzo legendarną już pastą o Ojcu Wędkarzu :)
Tylko jest dużo krótsze ofc, bo limit znaków.
Średnio mi się chce wierzyć, że historia prawdziwa, bo ciężko mi pojąć, że autor nie zainteresował się zachowaniem ojca, tym bardziej matka :)
Aston112 też gralam w plemiona i faktycznie kiedyś było o wiele więcej ograniczeń...i gra miała większy sens...teraz z tego co widzę u kolegi można o wiele więcej a gra polega tylko na tym, aby zloic jak najwięcej wiosek, więc historia autora jest możliwa( ciesze sie, że zakonczylam gre kilka lat temu...teraz to dno a nie gra)
Kojarzę wyznanie o wędkarzu, pamiętam że było bardzo zabawnie napisane ;-)
Realność jest jak najbardziej, teraz możesz wszystko, jest mniej ograniczeń, a raczej było jak ja gralam. Gracze dochodzili do 300-400wiosek +
Sam w gimnazjum miałem 750 więc da radę :) Inną sprawą jest, że w czasach kiedy grałem nie dało rady na konta premium przepuścić 2000 zł. Za 3 miesiące płaciłem 150 zł
@bananart, będzie film o ojcu wędkarzu, fani uzbierali 100 tys. i powstanie film krótkometrażowy, coś na zasadzie Kung Fury :)
da ktoś linka do wędkarza?
O wędkarzu jest pasta, wpisz w google 'pasta o wędkarzu'
Grałem i czasem grywam w Plemiona. Ojciec nie był dobrym graczem, bo dobrzy gracze grają na światach gdzie można wydać maksymalnie 15zł/miesiąc, za usługi premium, a gdzie surowców i bonusów do gry nie można kupić.
Kurczę, ale jak dziecko uzależni się od komputera, to się go nie oddaje do adopcji, tylko próbuje złapać z nim kontakt, odcinać go od gier, pokazywać różne gry, zabawy poza światem wirtualnym. Rozumiem, ze jesteście wkurzeni, też bym była, ale próbowałabym coś zrobić. Cokolwiek. Przeciez on sam,mogę się założyć ze popadnie w depresję i jeszcze bardziej sie uzależni.
Tylko ze to dorosły facet a nie dziecko
Ale to człowiek, Cukiereczku. Nim trzeba potrząsnąć, bo stoczy się całkiem
Supernaturalna, a skąd My możemy wiedzieć że nie próbowali mu pomóc ? Nie ma ani słowa o tym w wyznaniu więc nie oznacza to że tak nie było. Papiery rozwodowe już powinny dać Mu wiele do myślenia. On sobie pewnie nawet nie zdaje sprawy z tego że jest chory.
Przepraszam, że tak oceniam, ale zauważyłam, że jak ludzie pomagają, to nie omieszkają o tym poinformować... Poza tym dwa lata, to tak naprawdę krótki okres. Uzależniony jest w swoim żywiole. Ma gdzieś rozwód z żoną - nawet dobrze, nie będzie biadolić nad głową i będzie można spokojnie grać. To prawda, że pewnie nie zdaje sobie sprawy z uzależnienia - to wszyscy dookoła mają problem. I wiem, że trzeba czasem posunąć się do naprawdę mocnych metod, żeby człowiek się otrząsnął, a sam rozwód to w tych czasach i dla niektórych nic takiego.
Mój ojciec też miał niezłą wtopę w plemiona potrafił o 4 rano wstać żeby wysłać atak a najlepsze jest to że ludzie których atakował też wstawali o podobnych godzinach żeby się bronić haha 😂
Moi znajomi też budziki nastawiali. To tam norma
U nas było tak samo z tym, że czasem żeby się upewnić, czy reszta nie zaspała dzwoniliśmy do siebie na komórk, żeby skoordynować ataki. To jednak było duużo lat temu bo już podnad osiem.
A jeśli chodzi o historię wszystko zależy od człowieka. Ja na przykład poznałam męża w tej grze :) On był Przywódcą, ja dyplomatką i tak od słowa do słowa... za tydzień minie nam siódma rocznica ślubu :)
Może by się tak ktoś wychylił z pomocą? Toż to uzależnienie.
U mnie podobnie bylo. Mama wiec sie wkurzyla zrezygnowała z internetu i komputera. Teraz jak kazde z todzenstwa jest starsze to ma swoj poskladany z 6 innych komputer a tata nie ma dostepu. Dzieki reakcji mamy tata wzial sie za robote i teraz jest ok.
Jednak sama po sobie wiem co autor przezywal.
Wg mnie jest uzależniony i ty oraz twoja matka powinniście najpierw mu pomoc (przynajmniej próbować) dopiero potem go zostawić bo skończy na ulicy
Przypomina mi to pastę "mój ojciec jest fanatykiem leczo" albo "mój ojciec jest fanatykiem wędkarstwa"
"odkupywał" :/
"Go nie interesowało" 😂😂