#95dXo
W tej szkole w czasie zimy wyłączane są jakiekolwiek instalacje grzewcze. Kaloryfery są lodowate a od ścian ciągnie chłód.
Najchętniej wszyscy uczniowie siedzieliby w kurtkach, lecz za noszenie jej na lekcji nauczyciel jest w stanie wlepić za to uwagę i odesłać do szatni aby ją odnieść.
W sumie to jedyną pociechą jeszcze rok temu były suszarki do rąk wiejące ciepłym powietrzem w łazienkach. Wyobraźcie sobie, że wchodzicie to toalety a przy suszarce jest tłum ludzi i każdy się pcha, żeby poczuć trochę ciepła.
Ludzie do szkoły noszą termosy z gorącą herbatą. W szkole są dwa miejsca gdzie zawsze jest ciepło, wiecie co to? Pokój nauczycielski i gabinet dyrektora. Do pewnego czasu wszyscy myśleli, że ogrzewanie nawala i to tylko kwestia czasu aż je naprawią. Nasze nadzieje legły w gruzach, kiedy pewnego dnia w szkole zrobiło się cieplutko, kaloryfery gorące, aż okna można było otwierać.
Tak, tego dnia w szkole miał zjawić się sanepid. W tym roku odkryliśmy kolejne zaskoczenie ze strony dyrekcji szkoły- suszarki z ciepłego powietrza zostały przeinstalowane na zimne.
Pozdrawiam z tej szkoły. Cholerne oszczędności...
Co za chora szkoła, a raczej ludzie nią zarzadzajacy. Wy zamiast siedzieć potulnie, zgloscie to gdzies, przecież nie można im dluzej na to pozwolić
U mnie kiedyś jak jeszcze byłam w średniej, przyszła zima i niby palone, ale w zasadzie dotykając kaloryferów ciężko stwierdzić. Kilka osób się rozchorowało, więc kilka mam wysłało dyrektorce rachunki za leki i w szkole jakoś nagle cieplej było. ;)
U mnie w szkole przez prawie całą zimę było ledwo 13 stopni. Mimo skarg nauczycieli, dyrekcja nic z tym nie robiła, więc w końcu uczniowie wzięli sprawę w swoje ręce i napisali do dyrekcji, że jeśli tak będzie dalej, masowo przestaną chodzić do szkoły. Podziałało :)
I rozumiem że nikt sie nie postawił? Że żaden rodzic nie zainteresował sie tym?
Też mnie to dziwi. Biorąc pod uwagę, że niektórzy rodzice delikatnie rzecz biorąc mają małego świra na punkcie bezpieczeństwa swoich dzieci.
U nas w szkole zimą co najmniej jedna osoba nosiła termometr, bo bylo powiedziane,że jesli temperatura spadnie poniżej ileś tam stopni to puszczają do domu.
Prawdopodobnie któreś z rodziców zawiadomiło sanepid, o którym mowa w wyznaniu.
No właśnie...
Przecież to można gdzieś zgłosić.
Oczywiście, że tak!
Zróbcie zdjęcia termometrów, tylko tak żeby było widać coś charakterystycznego w szkole i zgłoście to do oświaty!
*Nie pamiętam już dokładnie ile ma wynosić min. temperatura w pomieszczeniu, aby zajęcia były przeprowadzane...
A i zróbcie zdjęcie tych uwag!!!
@Anonimka098 u mnie dawno w liceum było tak, że gdy temperatura spadła poniżej 15 stopni na zewnątrz to były włączane kaloryfery od razu. To jest w ustawie i indywidualnym statucie szkoły. Powinni cos z tym zrobić
@Anonimka098
18 stopni. Kiedyś było 15 stopni lecz podnieśli.
Według mnie to i tak za mało, musiałabym siedzieć chyba w kurtce.
@PaniDyrektor u mnie w szkole średniej gdy siadło ogrzewanie, (choć i tak mało ono dawało) to normalnie można było chodzić w odzieży wierzchniej....
@kotecka właśnie tak mi się wydawało, ale nie chciałam pisać nie będąc pewna.
@kotecka widzisz dla ciebie 18 to za mało, a dla mnie 15 to już ciut za dużo myślę więc, że te 18 to dla dzieci jest ok zresztą za wysoka temperatura też nie wpływa za dobrze na organizm
@LordRahl
18 stopni to nie jest za wysoka temperatura, zwykle w pomieszczeniach utrzymywana jest na poziomie 20-22 stopni. Powinny zaakceptować to zarówno zmarzlaki jak i grzejniczki, jak ty. Przy 15 musiałabym siedzieć w rękawiczkach, co skutecznie utrudnia jakiekolwiek pisanie...
@kotecka masz rację 18 to nie jest za wysoka temperatura i ja tak nie napisałem, temperaturą szkodliwą dla człowieka są okolice 40 stopni (ścina się białko w organizmie człowieka), a do tych 20-22 stopni to większości taka temperatura nie przeszkadza ale ja wolę chłodniejsze klimaty -10 do 10 stopni przez cały rok by mi nie wadziło.
P.S. W bardzo grubych rękawicach zazwyczaj jest chłodniej niż w chudych np rękawice robocze całkiem nieźle grzeją o ile nie są wilgotne.
Aż dziwne, że wszyscy tak potulnie to znoszą.
Dawno dawno temu, gdy jeszcze chodziłam do szkoły, w okresie gdy było już chłodno a ogrzewanie jeszcze nie zostało włączone to potrafiłam siedzieć na lekcji w zimowych butach i rękawiczkach. Próba wlepienia uwagi czy nakaz spacerku do szatni skończyłby się awanturą. Gdy człowiekowi jest odpowiednio zimno to przestaje normalnie myśleć i za wszelką cenę broni się przed dalszym wyziębieniem organizmu.
U mnie w szkole kaloryfery były gorące, ale i tak na korytarzach było chłodno, a od okien wiało zimnym powietrzem. Ale ta szkoła mieści się w zabytkowym budynku i nie wolno np. wymienić starych, drewnianych okien. Widok uczniów i nauczycieli w kurtkach lub owiniętych w szalik w zimę to normalka.
Ech, powinno się w takim razie przenieść szkołę do innego budynku, skoro ten nie nadaje się do remontu.
@FilippaEilhart
Każdy się nadaje - kwestia kosztów. Pewnie szkoły po prostu nie stać, co akurat dziwne nie jest (zabytki to skarbonka).
Kotecka
Czytaj ze zrozumieniem - ten konkretny się nie nadaje, bo jest zabytkiem, w którym pewnych istotnych elementów wymieniać nie można.
@FilippaEilhart
Czytam, spokojnie. Wymienić być może nie można (chociaż tego aż tak pewna bym nie była), jednak na pewno można naprawić i uszczelnić tak, by zminimalizować straty ciepła. Są sposoby na "poradzenie sobie" z zabytkami, nawet w bardzo kiepskim stanie, ale to kosztuje. Bardzo dużo kosztuje.
Okna wymienić można na pewno, ale wymagana jest zgoda konserwatora zabytków. Może nie mogą być plastikowe, tylko drewniane. I koszt jest wyższy bo trzeba wymogi spełnić. A konserwator zabytków powinien dofinansować inwestycję. Co do wyznania, raczej nie jest prawdziwe
To samo było u mnie. Grzejniki ledwo ciepłe, w mojej klasie większość w kurtkach siedziała bo było tak zimno. Niektórzy nauczyciele byli spoko i pozwalali je zakładać, inni kazali zanosić do szatni bo "co dyrektor powie jak zobaczy kurtki"..
Co dyrektor powie...
Może powie, by podkręcić ogrzewanie :D?
Zazwyczaj ochrzaniał nauczycieli :P
A nauczycielom nie było zimno jak prowadzili lekcje?
Oni pewnie w kurtkach siedzieli podług zasady "co wolno wojewodzie..." ;)
Ja bym miała w nosie uwagi, które nauczyciele wystawiają i na przekór siedziała w kurtce. Dyrekcja ma obowiązek zapewnić dzieciakom bezpieczeństwo i zrobić wszystko by nie narazić nikogo na uszczerbek na zdrowiu. Rozumiem, że za leki, gdy dzieciak się rozchoruje, płaci szkoła? Już ja bym takiemu cwaniaczkowi [dyrektorowi] zorganizowała nalot kuratorium oświaty, tylko tak by go zaskoczyć. A jak nie, to na miejscu rodziców nie zostawiłabym tak tej sprawy. W życiu dziecioka bym nie puszczała do tak chorej placówki.
Zgodnie z prawem, gdy temperatura w szkole spada poniżej pewnego poziomu, lekcje nie moga się odbyć. Wiem to doskonale, bo w technikum zepsuliśmy piec, żeby nie musieć do szkoły chodzić:)
Epickie :D
Szkoła przetrwania. ;p
Hahaha z Bearem Gryllsem ;)