#4etiy
Najlepsze w tym jest to, że podejrzałem to u mojego przyjaciela, który jest dokładnie mojego wzrostu.
#OHCZ7
Pozdrawiam palących sąsiadów z naprzeciwka.
#jw3eT
Po studiach rozglądałam się za pracą, wysyłałam więc multum CV. Długo nikt nie oddzwaniał, może niekoniecznie z powodu, o jakim tu piszę. Niemniej po rozesłaniu ich już dziesiątek (rozdaniu osobiście również) patrzę, a tam na tych dziesiątkach CV jest napisane "Oko w oko z jakiem".
Z JAKIEM.
Kurczę, nawet rozmawiającego z jakiem nie chcieli nigdzie przyjąć :D
#5m4vA
Doleciało do 3,56 m, duma mnie rozpiera :')
#lV5EE
Do końca roku szkolnego byłem przez nią przezywany "mokry", a dodam, że przezywała wszystkie osoby, prócz swoich "pupilków", uświadamiając im/przypominając jakieś wpadki czy kompleksy.
Dodatkowo musiałem myć całą salę szmatą, na kolanach, na oczach całej klasy - w mokrych spodniach.
PS Klasa nie puściła mi tego płazem. Byłem wytykany palcami do końca gimnazjum.
#EphwO
Zesrałem się na pogrzebie własnej babci.
#R8FjX
Nie, nie jestem w ciąży. Ale moje dodatkowe 10 kilo uratowało mnie od stania w długaśnej kolejce :D
#flmaS
Znalazłem. Sopot, klub, 150 zł od osoby, alko + jedzenie do woli.
Idziemy w ciemno.
W środku całkiem sympatycznie, z tym że faceci po prawej, a kobiety po lewej stronie siedzą... No trudno, pewnie sylwester dla singli, ale co tam.
Parę drinków poszło, poszedłem za potrzebą do WC. I widzę trzy wejścia: Gej, Bi, Les...
Tak oto się okazało, że sylwester, na który poszliśmy, jest skierowany dla gejów i lesbijek.
Po wypiciu sporej ilości alkoholu i szaleństwach na parkiecie, rozdarły mi się w spodnie od kroku po kolana. Pech chciał, że pod choinkę dostałem różowe bokserki w prosiaczki i miałem je na sobie...
Miałem branie jak nigdy :D
Był to najlepszy sylwester w życiu jaki przeżyłem i w następnych latach znów tam go spędzaliśmy :)
PS Nie, nie jestem gejem ;)
#cx8Nw
W sąsiedniej wsi miała rozpocząć się wyżej wspomniana rzecz, jednak ksiądz bardzo długo nie przychodził. Zaniepokojeni mieszkańcy udali się na plebanię, ale proboszcz nie otwierał drzwi i ogólnie nie dawał znaku życia.
Wobec tego zadzwonili na 112, a po pewnym czasie na podwórko księdza zajechały dwa wozy strażackie i karetka.
Nagle drzwi otwierają się z hukiem, na zewnątrz wychodzi proboszcz, rozgląda się po swoich włościach i lekko zawianym głosem oznajmia:
- A czego wy tu chcecie? Wyyyypierdalać!
Tak oto mieszkańcy jednej z mazowieckich wsi mieli kolędę o jeden dzień później :D