#Nl4h0

Niedawno było tu wyznanie nastoletniego ucznia, który jest zagrożony z WF-u i trener nazywa go nieudacznikiem, niezdarą i leniem. Otóż takie przypadki w dawnych czasach były częste. Ja też byłem zagrożony z WF-u, było to w podstawówce, kiedy ze wszystkich innych przedmiotów miałem 5, tylko z muzyki i ZPT 4.

W czym problem: większość lekcji WF-u stanowiło bieganie, nauka podstaw gry w siatkówkę, koszykówkę, a sprawdziany były raczej z rzeczy "akrobatycznych", typu skok przez skrzynię albo "tygrysem" na materac. Za cholerę nie mogłem sobie z tym poradzić. Zdałem dzięki temu, że z trudem udało mi się zaliczyć sprawdziany "siłowe": z podciągania na drążku, stania na rękach, zwisu na drabince i zaliczyłem je tylko dzięki temu, że koledzy mnie podtrzymywali, a nauczycielka powiedziała: że zaliczy na tzw. "tróję na szynach".

Na stare lata postanowiłem schudnąć, ćwiczyć, wziąć się trochę za siebie. Zacząłem czytać artykuły, przeglądać filmy na YouTube. Autorzy tych instruktarzy podkreślają, że każde ćwiczenie przynosi efekt tylko gdy jest prawidłowo wykonywane, a jeśli mamy słabo wykształcone któreś partie mięśni, to nie bierzmy się za takie to a takie ćwiczenie, bo będziemy odruchowo nadrabiać innymi partiami i wyrządzi to więcej szkody niż pożytku.

Czyli teraz, po latach, widzę, że tych ćwiczeń, które miałem na zaliczeniu jako dzieciak, po prostu NIE DA się prawidłowo wykonać, jeśli nie jest się dostatecznie rozciągliwym i nie ma się rozwiniętych odpowiednich mięśni, a wyćwiczenie ich może trwać nawet miesiącami. Nie można od kogoś wymagać wykonania tego bez przygotowania, gdy na co dzień tych mięśni nie ma potrzeby używać. No powiedzcie: ile znacie osób, które mają w domu drabinki i zawieszają się codziennie na nich głową w dół? Fakt, że kiedyś niektóre dzieci spędzały czas na trzepaku, ja tego unikałem, bo się po prostu bałem i do dzisiaj jestem przekonany, że miałem rację, bo trzepaki wyglądały mało solidnie.

Nie wiem, jak dzisiaj wygląda WF w szkołach. Na pewno infrastruktura jest lepsza, ale z tamtego wyznania wynika, że niektórzy trenerzy tkwią dalej mentalnie w PRL-u. Jeśli macie dzieci, zwróćcie uwagę na to, co ćwiczą na lekcjach i na kwalifikacje nauczycieli. Zachęcajcie do aktywności fizycznej, ale nie obrażajcie, jeśli z czymś sobie nie radzą - może akurat do czegoś nie mają predyspozycji? Pokażcie, że sport jest fajny, najlepiej dajcie przykład samemu. To ma być przyjemność, a nie narzędzie do wyrabiania samodyscypliny. Nie można traktować swojego ciała jako wroga, którego trzeba do czegoś zmuszać, sport ma być formą dbania o swój organizm i samopoczucie.
wiwerna Odpowiedz

Ja wuefy miałam różne - lepsze, gorsze, ale było nieźle aż do końcówki liceum. Pierwsze dwie klasy było świetnie - super nauczycielka, która doceniała nie tylko zdolności, ale też zaangażowanie, rozumiała, że każdy ma rzeczy, z których jest lepszy i takie, z których jest gorszy. Wspierała uczniów i chwaliła za dobre wykonanie, ale też za postępy (czas przebiegnięcia 800m zmniejszył się z 6 do 5 minut - nie ważne, że to nadal kiepski czas - brawo, bo się poprawiłeś). Pamiętam, jak z koleżankami biegałyśmy test Coopera na ocenę i ostatnią minutę biegła obok mnie, zachęcając do wysiłku, bo widziała, że mam szansę na 6. Pamiętam, jak było zaliczenie z siatkówki, z której byłam beznadziejna - dopingowała mnie cały czas: "Dasz radę! Jeszcze tylko trochę i się uda!". Na zajęciach z tańca klasycznego (tak, takie też nam zrobiła) chwaliła mnie, że "daję się lekko prowadzić". I ostatecznie miałam u niej zawsze 6 na koniec, choć nigdy demonem sportu nie byłam i z częścią rzeczy radziłam sobie naprawdę kiepsko. Ona po prostu umiała docenić wysiłek i starania.
Wszystko się zmieniło się, gdy odeszła do innej szkoły, a nas przejął nauczyciel-palant. Pomysły typu robienie przysiadów z koleżanką na ramionach (tak na ramionach, jak noszenie na barana, przysiady "niskie") były na porządku dziennym. Fajnie, jak ci się trafiła jakaś "kruszynka", ja robiłam z przyjaciółką - wysoka i dobrze zbudowana dziewczyna: 60kg. Kręgosłup mam cały tylko dlatego, że robiłyśmy to przy drabinkach i kumpela niespostrzeżenie oparła się nogami o szczeble. Inny pomysł - jakieś takie dziwne skoki po drabinkach, po prostu odmówiłam wykonania i dobrze, bo na wuefie na studiach dowiedziałam się, że były bardzo niebezpieczne i generalnie wykonanie bez przygotowania mogło skutkować połamaniem kończyn/zerwaniem ścięgien. Podnoszenie 50kg sztangi - mimo że nigdy tego nie robiłaś (asekuracja: koleżanka). Do tego normy oceniania "męskie" (np. czasy biegów). Do dziś mam przez niego problemy ze stawami...

Jakpko537

Pierwszy przypadek ponadnormalnie dobry.
Drugi przypadek ponadnormalnie zły.

Atomlitu15 Odpowiedz

Teraz tak jest (a przynajmniej u mnie) że nauczyciel podchodzi głównie do częstotliwości ćwiczenia na wf oraz podejścia i chęci wykonania danego ćwiczenia, ale sprawdziany jak najbardziej, są.

Rafikk222

u nas jest tak że jak siedzisz w szatni i czasem wyjdziesz poćwiczyć ( robisz co chcesz ) to masz 4

anonimowySebastian Odpowiedz

mój nauczyciel z gimnazjum, myślał że okres trwa 1 dzień :)

gwiazdeczka404

OKRES TO NIE CHOROBA HURR DURR

Yuukimura

Oczywiście, że nie jest chorobą, jednak trzeba pamiętać, że nie każda dziewczyna dobrze się czuje.

T0RI

Mój wfista w LO nie uznawał nawet zwolnienia od lekarza. A jak ktoś nie ćwiczył to sprzatał magazynek. Kiedyś mu tam zemdlalam to stwierdził że symuluje...

niebieskieokulary Odpowiedz

W-F w szkołach to jakiś żart. W gimnazjum połowa była pupilkami a druga połowa siedziała za trybunami i paliła. Teraz w liceum babka potrafi nawrzeszczeć na słabszą osobę za puszczenie piłki, która upadła 20cm od "lepszej" (chudszej) kolezanki

Tayla Odpowiedz

W 1 klasie gimanzjum mialam najgorszego wuefiste w zyciu. Gosc po krotkiej rozgrzewce (pare okrazen wokol sali) kazal nam robic MOSTEK. Bez zadnego rozciagania robienie mostka moze uszkodzic kregoslup (nie umeim tego dobrze wyjasnic). Pierwszym znakiem jest jezeli kogosc boli dolna czesc plecow, oznacza to ze osoba nie jest wystarczaja rozciagnieta. Pare osob zaczelo wlasnie narzekac na ten bol. Reakcja wuefisty? Nie marudz, dasz rade. Dobrze ze przez wiekszosc swojego zycia tanczylam i dzieki temu bylam gibka ale i tak nie bylo to bezpieczne...

TheDarkestLarrie Odpowiedz

No u nas są wskaźniki, i jak nie pobiegniesz danej odległości w wyznaczonym czasie, to masz jedynkę.
Na przykład długość naszego szkolnego boiska:
Poniżej 8 sekund - 6
8,0 - 9,0 - 5
9,1 - 9,9 - 4
10,0 - 10,5 - 3
10,6 - 11,0 - 2
11,1 i więcej - jedynka

Nikogo nie obchodzi, czy masz predyspozycje do biegania czy nie i nieważne jak się starasz. Dla przykładu takich biegów "z widełkami" jest na przykład 6 w semestrze na różne odległości i potrafiłam zgarnąć 6 jedynie, kiedy gimnastyka jest na przykład raz na rok, a na pytanie "dlaczego tak rzadko?" pada odpowiedź "bo nie każdy to umie/lubi/nie chcę zaniżać ocen" :)
Wiecznie mam zagrożenia, ciekawe dlaczego

Narke3 Odpowiedz

Ja miałam zaburzenia sensoryczne - ćwiczenia typu silowego i akrobatycznego szły mi dobrze, ale nie umiałam oceniać siły i odległości. Mam też astmę, a w dzieciństwie przeszłam wiele chorób więc mam bardzo zmniekszoną pojemność płuc. Raz trafił mi się wyrozumiały nauczyciel, reszta oceniała tylko ćwiczenia z piłką i biegi, więc miałam zawsze 3.

Horus Odpowiedz

U mnie w liceum nauczyciel w ogóle nie brał pod uwagę zwolnienia lekarskiego z niektórych ćwiczeń (biegi, stanie na głowie, granie w piłkę itd) tylko upierał się, że dam radę. Tym sposobem nabawiłem się stałego urazu w kolanie. Dopiero na studiach wuefista dopasował ćwiczenia do moich możliwości.

kitsunemi Odpowiedz

Mnie większość ćwiczeń na wuefach po prostu przerażała. Do dzisiaj mam opory przy wykonywaniu wieeeelu czynności i nie rozumiem, jak można całą klasę zmuszać do robienia jednej rzeczy i traktować, jak wielką, połączoną maszynę, zamiast pomyśleć o nich, jak o osobnych ludziach albo chociaż, jak o różnych, małych grupkach, które potrzebują różnych rzeczy. Nie rozumiem też wystawiania ocen z tego przedmiotu i jednoczesnego wmawiania, że wuef ma być odpoczynkiem od myślenia.

Szamanka05 Odpowiedz

U nas musieliśmy robić przewrót w przód ja go nie umiem bo zawsze się bałam to robić. Pan mnie do tego zmusił i teraz mam coś nie tak z kręgosłupem :')

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie