#h3JR6

Mój syn nie jest szczególnie mocny w kwestiach towarzyskich i ma też takich trochę wycofanych kolegów. Krótko mówiąc, mój syn jest totalnym no-lifem w wieku 26 lat. Ostatnio wyciągnęłam i jego, i jego kumpli do pubu, żeby zobaczyli wreszcie, że jest jakiś świat poza chińskimi bajkami i grami RPG, no i że są fajne laski na mieście.

W końcu chłopcy w tym wieku na widok fajnych dziewczyn powinni już coś tam tym swoim drugim mózgiem czuć. Może nawet nie wiedzą, że mają jakieś potrzeby. Okazało się, że mają. Dwóch z jego kumpli próbuje teraz ze mną flirtować przez internet. Jako matka i kumpela mojego syna... poległam.

#c0aux

Pozwoliłam mojemu chłopakowi poprowadzić mój samochód. Ten się chciał popisać i zaczął świrować na parkingu pod sklepem, że bączki, że drifty, że Bóg wie co. Krzyczę do niego, żeby przestał, a on z tym typowym tekstem, że baby to się tylko drą i wszystkiego boją. No to ja do niego znowu, że mi o samochód chodzi. "Spooooko, przecież widzisz, że nad wszystkim panuję". No i spalił mi nowiutkie sprzęgło, które wymieniłam miesiąc temu.

#faDpz

Mój dziadek zrujnował życie babci, mamie i siostrze mamy. Jest alkoholikiem w formie bardzo zaawansowanej. Na starość się zmienił, na tyle ile mógł alkoholik bez terapii. Pije dużo mniej, nie robi akcji.

Gdy się urodziłam, dziadek przeszedł samego siebie. Mama w tym czasie rozwodziła się z ojcem, sytuacja była ciężka. Mama pracowała na 2 etaty, wynajmowała mieszkanie. Dziadek zajmował się mną od rana do nocy, zamieszkał ze mną i mamą, w oddaleniu o 400 km od swojej rodzinnej miejscowości. Bawił się zabawkami, przewijał, nosił, karmił, dbał. Mama mówi, że nigdy nie widziała swojego ojca w takim stanie. Nigdy nie był dla niej jak tata - zawsze się go wstydziła, nigdy się nie opiekował nią i jej siostrą. Zatracał się całkowicie w piciu. Nie wiedział nawet gdzie jego córki studiują i na jakim kierunku. I ile mają lat.

Cała rodzina, włącznie z innymi wnuczkami nienawidzą go za krzywdy, które wyrządzał babci, mamie i jej siostrze w swojej młodości.
A ja go kocham. Naprawdę mocno. Zawsze staję w jego obronie, czy choćby rozmawiam z nim, gdy na spotkaniu rodzinnym dziadek zamyka się sam w pokoju, a reszta rodziny wspólnie spędza czas.
Nie jestem w stanie patrzeć na niego jak na alkoholika.

#EdEah

Ostatnio na lekcji wychowawczej nauczycielka opowiadała nam o tym, jak to niejeden jest raz pomogła osobie z depresją. Wiecie, że ogarnęła jej psychologa, pomogła i w ogóle była wsparciem jak cholera.

Po skończonych zajęciach podeszłam do niej, myśląc, że mogę jej zaufać. Powiedziałam o problemach z rodzicami, załamaniu po stracie przyjaciela, o samotności, jaką ostatnio odczuwam oraz nasilających się myślach samobójczych.

Stwierdziła, że pierniczę bez sensu, że wymyślam i w ogóle to mam jej dać spokój, bo ma dyżur.
Super.

#QvP3q

Przygotowałam piękną kolację dla mnie i mojego chłopaka. Pierwszy raz w życiu miałam gdzie to zrobić, jak to zrobić i pierwszy raz było mnie stać na homara, więc to miał być naprawdę świetny i symboliczny wieczór na naszej nowej drodze zajebistego życia. To był też pierwszy raz, kiedy on jadł homara i dzięki temu po raz pierwszy w życiu dowiedzieliśmy się, że można mieć alergię na homary. Nasz romantyczny "najlepszy w życiu" wieczór skończył się w szpitalu.

#kzCjC

Mam pracę, którą wykonuję w domu, przed komputerem. Mam też sąsiadów, którzy ostatnio, jak na złość, bardzo głośno uprawiają seks akurat w godzinach, kiedy potrzebuję odrobinę spokoju i warunków do skupienia się. Oprócz głośnych krzyków, dość wulgarnych wyzwisk oraz pikantnych monologów będących dosadnym opisem tego, co i gdzie ktoś komuś włoży, parka bzyka się na meblach, a te z kolei łomoczą o ścianę tak, że tynk ze ścian mojego mieszkania sypie mi się na łeb.

Nigdy nie spodziewałbym się, że moja bogobojna sąsiadka, która co niedzielę biega do kościoła, a na co dzień ubiera się w szaty przypominające średniowieczne worki pokutne, może być tak rozpasana w kwestiach intymnego pożycia ze swoim mężem.
Jakiś czas temu parka nieco jednak przesadziła z hałasami, więc napisałem kartkę z prośbą o to, aby postarali się nieco ciszej zachowywać, albo chociaż przenieśli się ze swymi harcami do pokoju, który nie sąsiaduje z moim. Aby nie robić afery, karteczkę wsunąłem pod ich drzwi (początkowo chciałem ją do nich przylepić, ale uznałem, że to byłoby trochę zbyt okrutne...).

Od trzech dni nie ma już krzyków, jęków ani odgłosów sążnistych klapsów. Słychać za to płacz sąsiadki, która dzięki mojej dyskretnej wiadomości dowiedziała się, że podczas gdy ona pracuje, jej mąż zaprasza do domu kochankę...
Dodaj anonimowe wyznanie