Kiedyś, gdy miałam może z 5 lat, pojechałam z mamą i jej znajomymi na cały dzień nad jezioro. Wracaliśmy do miasta autem tych właśnie znajomych, mieli nas wysadzić gdzieś w centrum, same miałyśmy dojechać autobusem na obrzeża do domu. No i fajnie, ale niestety mój 5-letni móżdżek stwierdził, że jak będę udawała, że śpię, to przecież odwiozą nas pod sam dom! Wszystko szło zgodnie z planem, słyszałam jak ktoś mówi "no przecież cię nie wysadzę ze śpiącym dzieckiem, no co ty". Hurra!
To kłamstwo nawet nie byłoby takie złe, gdybym pod domem nie powiedziała do nich "haaa, oszukałam was!".
Wtedy wydawało mi się to zabawne, ale dzisiaj jak o tym pomyślę, jest mi pewnie prawie tak wstyd, jak mojej mamie podczas tej sytuacji :D
Brzydzą mnie koszulki polo, ich koszmarne guziki, materiał, beznadziejny kołnierzyk. Nie jestem w stanie jeść, gdy ktoś obok mnie jest w to ubrany.
Mam 24 lata i nigdy nie byłem nigdzie na sylwestra, bo nie mam żadnych znajomych. Jestem przegrywem. Nawet rodzice zawsze gdzieś wychodzą, więc u nich też nie mogę posiedzieć. Zawsze to samo... głupie występy w telewizji, alkohol, czipsy, fajerwerki, szampan, a na koniec obejrzę jakiś durny film w internecie i idę spać. Co najgorsze, nikt już nawet nie pyta jak spędziłem sylwestra, bo i tak wiedzą jak było.
Nie chcę kolejnego roku...
W odpowiedzi na anonimowe mojej siostry sprzed kilku dni.
Wierzycie we wszystko, co piszą? Siostra ma wyżalała się na temat ograniczenia w domu na komputer, który sama kupiła, na tablet, który sama kupiła itp. przez mojego ojca.
Wywołało to burzę na fb. Przedstawię wam kilka faktów:
- Siostra nie pracuje.
- Gorączkę może i miała, ale nie chorowała w domu.
- Pociągi może i jeżdżą do 21:20 - później mamy PKS.
- Ma sankcje, bo wagarowała notorycznie.
- Jej "zajęcia dodatkowe" to obrabianie zdjęć (swoich).
- Jest wulgarna i kłamie – nałogowo.
- Z ojcem pokłóciła się, bo siedzi na fb i innych portalach, zamiast nadrabiać zaległości.
- W postach bronili i życzyli jej powodzenia głównie jej koleżanki i koledzy.
- 17 lat będzie miała, ale w przyszłym roku.
- Na nic sobie nie zarobiła, oblicza dochód z 500+, bo to jej.
Na koniec pozdrawiam moją piękną siostrę - kasuj historię przeglądania.
A wam kochani życzę mniej wiary w ściemy 16-latki, która żyje tylko po to, żeby szlajać się ze znajomymi.
Jestem już dorosłym facetem, bardzo oszczędnym. Wszystkiego nauczyłem się z domu rodzinnego. Dziadek wychował tak mego ojca, ojciec mnie. Przypominając sobie wszystkie zasady czuję smutek. Te zasady były okropne. Nie podchodziły pod oszczędzanie, lecz pod wielkie skąpstwo. A pieniążków mieliśmy sporo.
Co się działo? Ojciec kąpał się raz na miesiąc, mnie pozwalał raz na tydzień (do czasu mojego buntu), przy puszczaniu wody zawsze była wielka awantura "ile ty tej wody lejesz?!", na zimę brak ogrzewania, mieliśmy ok. 15°C, dom zawalony rupieciami i złomem, kiedy za swoje kupiłem sobie słodycz to była wielka jatka. Choć myślę, że moja matka przeżywała to gorzej. Wybrała, a na starsze lata ojciec się zmienił. Współczuję jej bardzo, kiedy widzę jak z sklepu biegnie i szybko chowa w domu brzoskwinie lub winogrona. W okresie buntu go nienawidziłem, ale teraz staram się go zrozumieć. W końcu tak został wychowany.
Wychowany tak jak ja... Będę mieć z żoną dziecko. Boję się, że ono znienawidzi mnie tak jak ja ojca kiedyś. Dlaczego? Już zaczynam skąpić na żonie. Nieraz robię mała aferę po co kapie się 2 razy na dzień. A jak kupuje sobie jakąś zbędna rzecz to staram się nie przejmować, ale psychicznie boli mnie jak szybko pieniądze idą. Czuję, że na starość będzie coraz gorzej. Żona mnie opuści, dziecko znienawidzi, oboje będą się mnie brzydzić. Tak jak za mojego dzieciństwa - będą się wstydzili zaprosić kogoś do domu. Mimo że nie żyjemy w biedzie.
I może to kwestia zmiany myślenia. Albo "po prostu jak będziesz chciał to zmienić to zmienisz się i przestaniesz tak oszczędzać". Wątpię, bo codziennie walczę ze sobą. I nie wygrywam. I czasem myślę, że dla nich lepiej byłoby jakbym ich opuścił, dał pieniądze na w miarę dobre życie i nie męczyłbym ich psychicznie. Ale wiem, że nie mogę. Nie mogę zachować się jak gówniarz i zostawić jej samej z dzieckiem.
Nie wiem co robić.
Dziś o piątej rano obudziło mnie głośne wycie alarmu. Nie był to budzik ani telefon, ani nic z tych rzeczy. Leżałem sobie tak blisko godzinę i słuchałem tego wycia. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego tak, a nie inaczej? Ten sygnał dźwiękowy to był mój syn, udający, że jest alarmem przeciwpożarowym. Po godzinie się zmęczył i usnął.
W ostatniej klasie technikum, zmienili nam nauczyciela religii. Zamiast znienawidzonego przez wszystkich księdza, "dostaliśmy" młodziutką siostrę zakonną. Była naprawdę niewiele starsza ode mnie. Od samego początku złapałyśmy bardzo dobry kontakt. Dzieliłam się z nią rzeczami, o których nie wiedziała nawet moja najlepsza przyjaciółka.
Pewnego wieczoru, na jednej z wycieczek szkolnych, nastąpił ogromny przełom w naszej... relacji. Sama nie jestem pewna jak do tego doszło, ale się pocałowałyśmy. Nie był to szybki buziak w usta, tylko namiętny pocałunek, jak z tych wszystkich filmów romantycznych. Po tym co się stało, uciekłam do pokoju szybciej niż Usain Bolt dobiega do mety.
Przez tydzień unikałam siostry i wydaje mi się, że ona robiła dokładnie to samo. Na szczęście, któregoś dnia spotkałyśmy się, by szczerze porozmawiać o tej całej sytuacji. Teraz, ładnych parę lat po tym pocałunku, mieszkamy za granicą i jesteśmy szczęśliwą parą.
Tak więc, wydaje mi się, że wkroczyłam na zupełnie nowy poziom romansu ucznia z nauczycielem, ale niczego nie żałuję. Planujemy ślub w tym roku, więc trzymajcie za nas kciuki!
Jest koniec 2018, a mnie wciąż śmieszy wyznanie, w którym gość pomylił pieska z chlebem w reklamówce.
W środku nocy usłyszałam jakieś szmery na zewnątrz, więc wyszłam przed dom... warto w tym miejscu nadmienić, że jestem w ciąży i ostatnio ciągle sobie prykam. Stojąc jeszcze przy samych drzwiach puściłam niezłą bombardę, po czym usłyszałam dobiegające z krzaków "O kuuu*wa".
Koleś uciekł. Prawdopodobnie przepierdziałam spod domu jakiegoś nicponia.
Mam 28 lat i dopiero dziś nauczyłam się obierać cebulę. Jestem z siebie dumna jak cholera
Dodaj anonimowe wyznanie