Kiedyś, gdy miałam może z 5 lat, pojechałam z mamą i jej znajomymi na cały dzień nad jezioro. Wracaliśmy do miasta autem tych właśnie znajomych, mieli nas wysadzić gdzieś w centrum, same miałyśmy dojechać autobusem na obrzeża do domu. No i fajnie, ale niestety mój 5-letni móżdżek stwierdził, że jak będę udawała, że śpię, to przecież odwiozą nas pod sam dom! Wszystko szło zgodnie z planem, słyszałam jak ktoś mówi "no przecież cię nie wysadzę ze śpiącym dzieckiem, no co ty". Hurra!
To kłamstwo nawet nie byłoby takie złe, gdybym pod domem nie powiedziała do nich "haaa, oszukałam was!".
Wtedy wydawało mi się to zabawne, ale dzisiaj jak o tym pomyślę, jest mi pewnie prawie tak wstyd, jak mojej mamie podczas tej sytuacji :D
Dodaj anonimowe wyznanie
A nagle znajomi zawrócili i zostawili w centrum miasta.
Ja zawsze udawałam, że śpię kiedy wracaliśmy skądś wieczorem, bo chciałam żeby tata zaniósł mnie do domu, żebym nie musiała iść od parkingu do domu.
Mi to się nawet z garażu nie chciało iść
A mnie to zawsze budzili :c
Ja tez 😂
Dziecięca szczerość:) Podczss imienin mojego męża bratanica bawila się zabawkowa wędka. Kiedy mnie 'zlowila' krzykla radośnie- Huraaaa! Złowiłam wieloryba. Cóż...
No co, byłas od niej dużo większa :D
@anakonda257 wolałabym jednak zostać np delfinem :)
W tym wieku bym tego nie wymyślił.
Jakoś pojąć nie mogę co to za problem podwieźć kogoś, kto jest bliskim znajomym, bliżej miejsca docelowego. A nawet pod sam blok. Że paliwo? Dogadać się można.
Kiedyś mnie tak mama podrzucała, że dalej miałam w deszczu od miejsca wysiadki niż gdybym doturlała się autobusem, bo tam nie ma jak zawrócić, nie ma miejsca do parkowania czy cokolwiek innego.
Żeby nie było jeżdżę i odwożę ludzi często. Nie że jestem teoretykiem
5 lat i taki spryt,szacun :)