#SK5LO
Co się działo? Ojciec kąpał się raz na miesiąc, mnie pozwalał raz na tydzień (do czasu mojego buntu), przy puszczaniu wody zawsze była wielka awantura "ile ty tej wody lejesz?!", na zimę brak ogrzewania, mieliśmy ok. 15°C, dom zawalony rupieciami i złomem, kiedy za swoje kupiłem sobie słodycz to była wielka jatka. Choć myślę, że moja matka przeżywała to gorzej. Wybrała, a na starsze lata ojciec się zmienił. Współczuję jej bardzo, kiedy widzę jak z sklepu biegnie i szybko chowa w domu brzoskwinie lub winogrona. W okresie buntu go nienawidziłem, ale teraz staram się go zrozumieć. W końcu tak został wychowany.
Wychowany tak jak ja... Będę mieć z żoną dziecko. Boję się, że ono znienawidzi mnie tak jak ja ojca kiedyś. Dlaczego? Już zaczynam skąpić na żonie. Nieraz robię mała aferę po co kapie się 2 razy na dzień. A jak kupuje sobie jakąś zbędna rzecz to staram się nie przejmować, ale psychicznie boli mnie jak szybko pieniądze idą. Czuję, że na starość będzie coraz gorzej. Żona mnie opuści, dziecko znienawidzi, oboje będą się mnie brzydzić. Tak jak za mojego dzieciństwa - będą się wstydzili zaprosić kogoś do domu. Mimo że nie żyjemy w biedzie.
I może to kwestia zmiany myślenia. Albo "po prostu jak będziesz chciał to zmienić to zmienisz się i przestaniesz tak oszczędzać". Wątpię, bo codziennie walczę ze sobą. I nie wygrywam. I czasem myślę, że dla nich lepiej byłoby jakbym ich opuścił, dał pieniądze na w miarę dobre życie i nie męczyłbym ich psychicznie. Ale wiem, że nie mogę. Nie mogę zachować się jak gówniarz i zostawić jej samej z dzieckiem.
Nie wiem co robić.
Terapia? To może Ci bardzo pomóc. Trzymam kciuki za Twoją zmianę. Ale również możesz sam sobie pomóc. Załóż sobie zeszyt. Każdego dnia wyznaczaj sobie drobne zadanie - porozmawiam ze sobą lub z żoną i spróbuję zrozumieć zbędny według mnie zakup, kupię sobie coś na co szkoda mi pieniędzy, ale mam na to ochotę lub tego potrzebuję - np. jakieś dobre jedzenie lub ciuch. Ważne jest byś rozumiał ten zakup, przeżył go, dopuścił nieprzyjemne uczucia "boli mnie ten zakup" i spróbował je wyjaśnić, zrozumieć. Pomału, małymi krokami do przodu. Wierzę, że wyjaśnienie żonie, jaki masz problem, z czym się zmagasz może pomóc. Pewnie będziesz mógł liczyć na jej wsparciem. A tak ona jest zdezorientowana dlaczego krzyczysz na nią przez zakupiony drobiazg.
Z zeszytem chodzi o to, że widząc iż Ci się udało będziesz chciał to kontynuować. Będziesz mógł na bieżąco śledzić swoje postępy i stawiać sobie coraz trudniejsze zadania. I być z siebie dumnym, bo to na pewno niełatwe zadanie. :)
Trudniejsze zadanie: kup komuś prezent, nie za grosze
A ja Ci proponuje żebyś sobie udowodnił, że nie jesteś taki jak ojciec. Teraz może boisz się nowej sytuacji i chcesz być odpowiedzialny - dlatego starasz się oszczędzać, w końcu gdy dziecko pojawi się na świecie będzie mnóstwo wydatków. Pieniądze to nie wszystko i tak jak pisze @SzeptNocy 30 dni. Moja propozycja przez 30 dni codziennie kupuj coś albo dla żony albo dla przyszłego dziecka. Może praktycznie pampersy albo czekoladki dla żony. Myślę, że jak się przełamiesz to powinno wszystko wrócić do normy. Trzymam za Ciebie kciuki i napisz nowe wyznanie co u was!
Ziomek, jak będziesz chciał to zmienić, to to zmienisz, to akurat prawda, ale nie z dnia na dzień. Jeśli to widzisz i pracujesz nad tym, to już jest sukces. Tak jak pisali poprzednicy, terapia może pomóc osiągnąć cel. Trzymam kciuki!
Autorze wiedz, że nie jesteś sam z tym problemem. Mój mąż ma podobnie. Ważne żebyś wytłumaczył swojej partnerce dlaczego tak się zachowujesz. U nas pomaga planowanie wydatków. Jeśli mój mąż wie, że w przyszłym miesiącu kupimy coś za kilkaset złotych to łatwiej mu się z tym oswoić
Poza tym, że masz wenwętrzne obawy i żałujesz żonie 2 pryszniców dziennie, nie napisałeś, żebyś informował rodzinę o tym, co myślisz. Jeśli tak jest, gdybyś odszedł, faktycznie wyglądałoby to jak porzucenie i prawdopodobnie nie rozumieliby dlaczego.
terapia
I po co piszesz i marnujesz prąd?? Wyłącz wszystko, będzie spokój.
Terapia. Widzisz że możesz mieć problem więc powinno pójść prościej. Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania :)
Sknera skąpiacy rodzinie to coś okropnego
No ale z kąpielami dwa razy na dzień to masz rację...